USA: projekt "superdziała" na zakręcie?

12 marca 2021, 14:44
1280px-M777_Light_Towed_Howitzer_1
Zdjęcie ilustracyjne. Fot. Jonathan Mallard/CC BY 2.0
Reklama

Jak poinformował portal Defense News, amerykańska armia znajduję się w kluczowym momencie programu rozwojowego nowego działa dalekiego zasięgu o nazwie Strategic Long-Range Cannon (SLRC). Po opracowaniu pierwszego demonstratora technologii tego systemu oraz przeprowadzeniu jego pierwszych prób oczekiwany jest raport dotyczący technicznej wykonalności tego projektu.

Dokument ten ma zostać opracowany w ciągu najbliższych kilku miesięcy przez inżynierów National Academy of Sciences (NAS), a następnie przedstawiony dowództwu U.S. Army. Ma stanowić punkt wyjścia do dalszych działań dotyczących tego niezwykle ambitnego projektu w zakresie artylerii lufowej. Informację na ten temat przekazał kierownik rozwoju programu Long Range Precision Fires (LRPF) gen. bryg. John Rafferty. Jego zdaniem program ten nadal pozostaje jednym z głównych priorytetów badawczo-rozwojowych amerykańskiej armii. Nadal nie podjęto jednak decyzji czy wejdzie w fazę realizacyjną i przekształci się w rzeczywisty nowych system uzbrojenia, który docelowo stanie się uzbrojeniem amerykańskich żołnierzy.

Jeśli wspomniana niezależna ocena wykonalności tego systemu okaże się pozytywna i przekształci się w dowództwie U.S. Army Futures Command w rekomendacje do jego dalszego rozwoju to obecne prace mają być nadal kontynuowane. Obecnie jednak dotychczasowy cel jakim było przeprowadzenie pełnozakresowej demonstracji prototypu tego "superdziała" w 2023 roku nie jest jednak osiągalny. Wpływ na to mają z jednej strony pandemia COVID, a z drugiej strony również problemy z finansowaniem oraz częściowe przerwanie prac w związku z oczekiwaniem na wyniki wspomnianego raportu. Mimo to jeszcze w tym roku mają zostać zademonstrowane możliwości tego systemu.

image
Reklama

We wrześniu ub.r. U.S. Army opublikowała pierwsze zdjęcia demonstratora technologii systemu SLRC, który został zainstalowany na stałej podstawie w  na terenie poligonie artyleryjskim Yuma Proving Ground w Arizonie. W porównaniu do prezentowanych wcześniej modeli demonstrator ma charakteryzować się licznymi zmianami w konstrukcji takimi jak krótsza lufa oraz bardziej masywny zamek. Według wstępnych planów system ma charakteryzować się bardzo dalekim zasięgiem skutecznym na poziomie ok. 1600 km, czyli na niespotykanym jak nigdy dotąd poziomie. Planowana bateria ma liczyć cztery działony z których każdy ma być obsługiwany przez ośmiu żołnierzy.

Celem wspomnianego, interdyscyplinarnego programu LRPF jest osiągnięcie przez amerykańską artylerię zupełnie nowych zdolności w zakresie możliwości rażenia przez lufowe i rakietowe systemy artyleryjskie. Stanowi to jeden z głównych priorytetów U.S. Army na najbliższe lata w związku z rosnącymi napięciami na arenie międzynarodowej z dwoma głównymi mocarstwowymi graczami - Chinami i Rosją.

 W ramach tego programu odbywa się także rozwój nowych pocisków rakietowych dalekiego zasięgu Precision Strike Missile (PrSM) o zasięgu 499 km (i planowanym nawet do 700 km), które mają trafić na wyposażenie wieloprowadnicowych wyrzutni rakietowych M142 HIMARS i M270A1 MLRS. W przyszłości według nowych koncepcji "superdziało" ma stanowić wraz z nowymi pociskami rakietowymi i hipersonicznymi nową triadę głównych narzędzi przełamywania obrony potencjalnego konwencjonalnego przeciwnika i zadawania mu precyzyjnych i dalekosiężnych ciosów w ścisłej współpracy z USAF.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 16
Reklama
mian
poniedziałek, 15 marca 2021, 13:29

Takim wychodzi jak z f35 o którym to samolocie wypowiedział sie pełniący obowiązki sekretarza obrony USA Christopher Miller na krótko przed swoją dymisją nazwał myśliwiec piątej generacji F-35 „kawałkiem g…”, stenogram konferencji prasowej został opublikowany na stronie internetowej Pentagonu. Oby tak dalej.

Naiwny
sobota, 13 marca 2021, 15:03

Sugestie, że to jakaś wersja działa elektromagnetycznego wydaje się z gruntu fałszywa. Próby z takimi urządzeniami wymagały elektrowni wielkości Zumwelda na którym były zamontowane a i tak zasięg był planowany na maks kilkaset kilometrów. Teraz mowa jest o odległości strzelania o rząd wielkości dalej. I nie bardzo widzę lądową mobilną wersje takiego działa ciągnącą za sobą elektrownię typu Zumweld. Pocisk z napędem rakietowym - pewnie można ale będzie wielkości rakiety o takim zasięgu - dziś nawet Tomahawk tak daleko nie lata. Czyli musiało to by być coś co ma kilka metrów długości i olbrzymi zbiornik paliwa. Scud wystrzeliwany z lufy?

stróż
niedziela, 14 marca 2021, 19:01

A pamiętasz ile to lat temu mowa była o elektrowni do tego działa na Zumwaltcie? Lata mijają a postęp robi swoje, pocisk rakietowy do działa o zasięgu 1600km nie musi mieć zasięgu 1600km, wystarczy by dodatkowo doleciał np. 300-400km dzięki własnemu napędowi. To nie LangustaLR. Niewiele trzeba, by znacznie zwiększyć zasięg takiego działa takimi pociskami. Co innego jak zrobić tak wytrzymały pocisk...

Davien
niedziela, 14 marca 2021, 10:10

Sam chciałes:) Tomahawk ma zasięg 1700+km wiec tak lata bez problemu na takie dystanse AGM-86 i AGM-129 latały jeszcze dalej. I jakoś nie przypominam sobie by railgun na chińskim desantowcu wymagał elektrowni kilka razy większej od tego desantowca:) Ale niemierz wszystkich przez pryzmat zacofania Rosji.

hermanaryk
sobota, 13 marca 2021, 22:02

Skoro to działo ma mieć donośność 1600 km, to wcale nie musi być wielce mobilne. Może sobie stać nawet przy jakiejś elektrowni :) Ale masz rację co do tego rodzaju napędu pocisków - chemiczne źródła energii biją je pod tym względem na głowę.

Niuniu
sobota, 13 marca 2021, 01:32

Brzmi jak sf. Ale zapewne amerykanie mają jakiś pomysł na jakiej zasadzie to ma działać. W klasycznym pocisku artyleryjski poruszającym się po paraboli zasięg ogranicza przyciąganie ziemskie i tarcie powietrza. Czyli w tym dziale sf wektor prędkości skierowany prostopadle do pow. ziemi musi być większy niż prędkość ucieczki a jednocześnie trzeba zasadniczo ograniczyć opór powietrza stawiany lecącemu przez atmosferę pociskowi. Czyli prędkość tak duża aby otoczyć lecący pocisk warstwą plazmy co wyeleminuje tarcie. Pozostaje pytanie skąd do tego wszystkiego wziąć wystarczającą ilość energii. A na koniec rozwiązać problem jak sprawić aby ten kawałek metalu spadł tam gdzie chcemy a nie kilka kilometrów w bok. No i całość powinna być mniejsza niż Atlas V. Tak sobie fantazjuje. Macie jakieś inne pomysły?

ito
niedziela, 14 marca 2021, 13:06

Błąd, wektor skierowany prostopadle do powierzchni musi być mniejszy niż prędkość ucieczki- inaczej po prostu strzelisz w niebo i stracisz pocisk. Najwyraźniej ma to być jakiś system do wykonywania balistycznych "skoków" (w tym przypadku chyba bardziej właściwe byłoby określenie "rzutów") suborbitalnych. Pytanie jak duży musi być pocisk, żeby nie uległ zniszczeniu w atmosferze- nagrzewanie w czasie ruchu w górę- znacznie szybszego niż przy pociskach rakietowych- obracamy się w kręgach broni ostro hipersoncznych, potem taka sobie możliwość odprowadzenia ciepła (krótko, w zasadzie próżnia więc możliwe tylko wypromieniowanie, mała powierzchnia promieniowania), a na koniec ruch w dół- czyli bardzo szybkie nagrzewanie. No i nie zapominajmy, że prawdopodobnie niemałą porcję ciepła dostanie w czasie wystrzału. A zadaniem jest nie samo ocalenie pocisku, ale też zachowanie w stanie używalności elementów korygujących lot, bo inaczej precyzja trafienia będzie mniej więcej taka, jak kosmicznych lądowników (jest dobrze, trafiliśmy w Kazachstan). Jakie przeciążenia ma znosić jego zawartość- czyli jakie wymagania będą stawiane przed elementami sterującymi? I bezpośrednio z tym związane- jaka ma być droga rozpędzania, czyli jakiej wielkości miałoby być działo. Wychodzi na to, że mówimy o deklasacji Dory- tak pod względem wielkości jak i kosztów (nawet nie liczonych bezwzględnie, bo to oczywiste, ale jako procent budżetu). No i dochodzimy do "drobiazgów" w stylu koniecznej energii. Póki co raczej Fi niż Sci- próby z railgunami na poważnie zaczęto w początku lat 80- tych.

Davien
sobota, 13 marca 2021, 10:53

Niuniu,Tomahawk jest znacznie mniejszy od Atlasa a leci na 1700km i trafia punktowo:) A co do działą to jest parę rozwiazań jak pocisk z napedem rakietowym, railgun itp. Ale zacznijmy od pytania: a wiesz jaki to ma miec kaliber? Bo ja nie.

Aaaaaa
piątek, 12 marca 2021, 19:20

Wiadomo w jaki sposób chcą uzyskać dany zasięg? Działo elektromagnetyczne, amunicja z własnym napędem?

Nikt
piątek, 12 marca 2021, 19:59

Wpisanie w Excel, SLRC po odblokowaniu MRBM oraz lądowych Tomahawków pewnie zdechnie

Davien
piątek, 12 marca 2021, 22:54

Ladowe Tomahawki nazywały się BGM-109 G i dawno poszły na złom, USA nie zamierza rozmieszczać tych pocisków w bateriach lądowych.

Polanski
piątek, 12 marca 2021, 17:40

Działo 1600km? Może 160km.

Mevv
piątek, 12 marca 2021, 21:09

Nie, chodzi dokładnie o zasięg ok. 1852 km czyli 1000 mil morskich. Autor artykułu chyba nie doczytał, że artykuły w prasie anglojęzycznej odnoszą się właśnie mil morskich a nie lądowych.

wojtek
piątek, 12 marca 2021, 20:37

Jeszcze lepiej: 1852 km. Bo Amerykanie mowia o 1000 mil, ale morskich :)

US światowy żandarm
piątek, 12 marca 2021, 20:02

Na pewno 16000 km i nie będzie dla niego analogów w świecie.

Piotr
piątek, 12 marca 2021, 19:50

Strategic Long Range Cannon Jeśli "strategiczne" to raczej 1600 km

Tweets Defence24