Technologie

Sieciocentryczny Spike sposobem na watahy rosyjskich czołgów [ANALIZA]

Lekko opancerzony pojazd-wyrzutnia SandCat z dziesięcioma rakietami SPIKE NLOS był już prezentowany w czasie targów Eurosatory 2014 w Paryżu
Fot. M.Dura

W czasie międzynarodowych targów uzbrojenia Eurosatory 2022 izraelski koncern Rafael przedstawił po raz pierwszy nową koncepcję NLOS Mission Taskforce - kompleksowego i skoordynowanego użycia mobilnych zestawów przeciwpancernych Spike. Koncepcja ta zakłada wykorzystanie małych jednostek bojowych na pojazdach kołowych 4x4 z organicznymi możliwościami wykrywania, śledzenia, atakowania i dowodzenia.

W informacjach prasowych dotyczących izraelskiego koncernu Rafael publikowanych szeroko przed targami uzbrojenia Eurosatory 2022 w Paryżu wyróżniały się dwie zapowiedzi: pierwsza o premierowym pokazie rakiet Spike NLOS 6. generacji oraz druga: o nowej koncepcji użycia sił przeciwpancernych NLOS Mission Taskforce (NMT). Kiedy jednak targi się rozpoczęły pojawiło się bardzo dużo artykułów na temat samych pocisków Spike, jednak nie było wyjaśnień, czym w rzeczywistości jest NMT.

Jest to o tyle niezrozumiałe, że izraelska koncepcja użycia sił przeciwpancernych jest bardzo konkretną odpowiedzią na potrzeby, jakie zostały wyartykułowane w czasie wojny w Ukrainie. Izraelczycy pokazali bowiem bardzo efektywny sposób, w jaki można niszczyć duże zespoły pancerne stosując bardzo precyzyjne i skoordynowane ataki i wykorzystując efektywne systemy rozpoznania, łączności i dowodzenia.

Rodzina rakiet SPIKE przystosowana do wykorzystania przez NLOS Mission Taskforce
Fot. M.Dura

Warto więc wypełnić tą lukę informacyjną, tym bardziej że wprowadzenie izraelskiego rozwiązania do polskich Sił Zbrojnych byłoby stosunkowo proste i nie wymagałoby poważnych inwestycji. Polska stworzyła bowiem przemysłową bazę produkcyjną po udanym transferze technologii produkcji rakiet Spike-LR w ramach przetargu wygranego w 2003 roku przez spółkę Rafael Advanced Defense Systems. Powinno się więc poważnie rozważyć, czy rzeczywiście warto taki nowy transfer technologii brać pod uwagę.

Z oficjalnych komunikatów wiadomo jednak niewiele. Wynika z nich jedynie że „NLOS Mission Taskforce to kompleksowe, działające od początku do końca rozwiązanie operacyjne zapewniające małym, mobilnym jednostkom bojowym 4X4 lub pojazdom opancerzonym możliwości organicznego wykrywania, ataku i kierowania ogniem". System ten ma zapewniać „niezależność sił połączoną z bardzo wysoką mobilnością i śmiercionośnością dla szerszej kontroli pola bitwy".

Celem jest „uzyskanie dominacji na teatrach morskich i lądowych" i planuje się to osiągnąć poprzez połączenie najnowszych systemów wykrywania, śledzenia, dowodzenia i kontroli firmy Rafael, oraz wykorzystanie „mobilności małych jednostek, wysoce wydajnych systemów uzbrojenia i zdolności dalekiego zasięgu". Takie wyjaśnienie to jednak za mało, by rzeczywiście zrozumieć, co takiego zaproponowali Izraelczycy.

Czym jest NMT?

Warunkiem koniecznym do wdrożenia koncepcji NLOS Mission Taskforce jest niezawodny i wydajny system łączności System ten musi w sposób pewny i bezpieczny połączyć wszystkie elementy działające w ramach jednolitego ugrupowania, pozwalając na przekazywanie danych zwiększających świadomość sytuacyjną (w tym przede wszystkim obrazu wideo z obserwacyjnych systemów optoelektronicznych i głowic znajdujących się w rakietach SPIKE ale również informacji z centrów dowodzenia, zewnętrznego systemu rozpoznania itd.) oraz rozkazów i meldunków przekazywanych głosem i tekstem. Do stworzenia takiego systemu można wykorzystać już gotowe urządzenia opracowane przez koncern Rafael, jak również zintegrować w nim własne radiostacje.

YouTube cover video

Rafael proponuje własny, szerokopasmowy system łączności radiowej BNET, oparty o radiostacje programowalne IP SDR (software defined radio). Urządzenia te pozwalają na zorganizowane płynnej, samoorganizującej się, skalowalnej mobilnej sieci bezprzewodowej ad hoc MANET (Mobile Ad-Hoc Network). Sieć ta z definicji jest rozproszona i może składać się tylko z mobilnych węzłów łączności (mogących jednocześnie pełnić funkcję routera), nie wymagając stałej infrastruktury.

Rodzina radiostacji BNET i drony zabezpieczające działanie NLOS Mission Taskforce
Fot. M.Dura

Według Izraelczyków, BNET zapewnia „bezprecedensową przepustowość sieci pod względem szybkości transmisji danych, liczby użytkowników i minimalnych opóźnień", co uzyskane przede wszystkim dzięki opatentowanej przez firmę Rafael technologii odbioru wielokanałowego MCR (Multi Channel Reception). Zabezpieczono w ten sposób „potrzeby nowoczesnego, cyfrowego pola bitwy dzięki szybkiej, niezawodnej łączności z małym opóźnieniem dla przesyłanych w ruchu, szerokopasmowych danych, głosu i wideo".

Izraelski system jest przy tym w pełni IP (Internet Protocol Address), pozwalając na przydzielenie każdemu użytkownikowi własnego numeru identyfikacyjnego, a więc na dokładne ustalenie odbiorcy/odbiorców konkretnego pakietu przesyłanych danych. W ten sposób można dodatkowo bardzo łatwo rozbudowywać sieć połączeń i wzbogacać go o nowe aplikacje i rozwiązania. Zadbano przy tym o bezpieczeństwo łączności (przede wszystkim przed aktywnymi zakłóceniami), poprzez zastosowanie „hoppingu" (skokowo zmienianej częstotliwości nadawania w dostępnym pasmie). Ale ważna jest również sama organizacja pracy sieci MANET.

Wyrzutnie SPIKE NLOS można bez problemów montować nawet na lekkich pojazdach taktycznych
Fot. M.Dura

W przypadku zakłócenia jakiejś relacji istnieje bowiem możliwość wyszukania innej drogi przekazania danych do adresata/adresatów i liczba takich kombinacji zwiększa się wraz z ilością użytkowników. Sam proces szukania wolnych od zakłóceń połączeń jest realizowany automatycznie przez system, co ułatwia jego obsługę. Izraelczycy wskazują również na dodatkowe, wprowadzone przez siebie rozwiązania antyzakłóceniowe w samych radiostacjach. Szczegółowe dane na ten temat są jednak przekazywane jedynie ich użytkownikom.

Co ważne, Rafael zaprezentował na Eurosatory 2022 fizyczne przykłady potrzebnych do tego urządzeń łączności rodziny BNET, a w tym: radiostacji lotniczej BNET-AR (Airborne), pojazdowej BNET-V (Vehicular), ręcznej BNET-HH (Hand Held) i miniaturowej NANO BNET. Do kompletu brakowało jedynie radiostacji plecakowej BNET-MP (Manpack) oraz radiostacji NANO BNET w wersji dla dronów. Różniły się one od siebie nie tylko rozmiarami i wagą (od 15 kg w przypadku BNET-V do 330 g w przypadku NANO BNET dla żołnierza i 55 g w przypadku NANO BNET dla dronów), ale również m.in. maksymalną mocą nadawania (od 100 W w przypadku do BNET-AR do 1 W w przypadku NANO BNET) oraz pasmem wykorzystywanej częstotliwości.

YouTube cover video

Radiostacje te pozwalają stworzyć sieć tysięcy użytkowników działających w ruchu i w różnorodnych warunkach (górskich, miejskich, pustynnych, zalesionych itd.). Sieć ta może być bardzo łatwo rozszerzana i naprawiana. Tworzący ją użytkownicy mogą wspólnie korzystać z uzyskiwanych przez siebie danych tworząc własną świadomość sytuacyjną i z dostępnych efektorów. Te dane są pozyskiwane z zewnętrznych systemów kierowania, ale mogą być również dostarczane przez organicznie posiadane sensory: drony (jako przykład wskazano bezzałogowce Orbiter 4), systemy optoelektroniczne na pojazdach, a nawet kamery znajdujące się w głowicach naprowadzających pocisków Spike.

Jedną z najważniejszych „aplikacji" jaką dano użytkownikom dzięki tak zorganizowanej sieci łączności jest Fire Weaver, którą traktuje się jako uzupełnienie szerszego systemu zarządzania polem walki BMS (Battlefield Management System). To właśnie dzięki Fire Weaver, zapewniono połączenie między sensorem i strzelcem w bardzo krótkim czasie, „dokładnie, skutecznie i równocześnie" oraz stworzono wspólną świadomość sytuacyjną za pomocą symboli AR (znaków taktycznych) wprowadzanych nawet na celownikach uzbrojenia.

Dzięki pomocy sztucznej inteligencji usprawniono dodatkowo analizę i podejmowanie decyzji, zgodnie z istniejącymi zasadami zaangażowania (Rules of Engagement) dokonując odpowiednich obliczeń oraz „kierując celowaniem i strzelaniem przy użyciu najbardziej odpowiedniego strzelca dla każdego wykrytego celu". Pozwala to na bardziej efektywne zarządzanie walką optymalizując przy tym użycie amunicji (przede wszystkim poprzez wielokrotne namierzanie). Pozwala to m.in. na szybką neutralizację wiele celów, cały czas zachowując standardy bezpieczeństwa dla systemów uzbrojenia. Co najważniejsze Fire Weaver może działać całkowicie niezależnie od systemu GPS.

Jak działa NMT?

Koncepcja NLOS Mission Taskforce powstała tak naprawdę dla lepszego zarządzania posiadanym zasobem rakiet przeciwpancernych z rodziny Spike. Izraelczycy wskazywali, że jest to rozwiązanie przystosowane do działania na poziomie batalionu, jednak w rzeczywistości sam skład wykorzystujących je sił zależy jedynie od potrzeb i możliwości własnych oddziałów.

Pojazdy na których zamontowane zostały wyrzutnie rakiet Spike NLOS traktuje się w NMT jako platformy. Bazowa, jedna jednostka ogniowa w proponowanej przez Rafael organizacji składa się z dwóch pojazdów oraz działającego dla ich potrzeb jednego drona. Każdy z tych pojazdów może przenosić dziesięć pocisków przeciwpancernych, najlepiej Spike NLOS o zasięgu co najmniej 32 km. Oznacza to możliwość jednoczesnego zniszczenia nawet dwudziestu celów w bardzo krótkim czasie.

YouTube cover video

Kompania ma się składać z dwóch bazowych jednostek ogniowych (czterech pojazdów) natomiast batalion składa się z trzech kompanii (a więc z 12 pojazdów z rakietami). Cała, bardzo mobilna jednostka NMT ma więc do dyspozycji 120 rakiet, jest więc zdolna do precyzyjnego zniszczenia w krótkim czasie nawet dwóch rosyjskich batalionowych grup taktycznych (z których każda jest wyposażona w maksymalnie 13 czołgów i do 45 bojowych wozów piechoty i 12 pojazdów artyleryjskich). I wszystko to można osiągnąć wykorzystując bardzo mobilne pojazdy oraz rozporoszone ugrupowanie wspomagane działającymi na potrzeby wszystkich bezzałogowymi statkami powietrznymi.

Cały system opiera się na założeniu, że rozpoznanie lotnicze (drony) jest organicznym elementem każdej jednostki ogniowej. W ten sposób nawet po odłączeniu się takiej jednostki od grupy batalionowej będzie ona w stanie samodzielnie realizować zadanie mając do dyspozycji co najmniej 20 pocisków SPIKE. Przy czym sam typ dronu wykorzystywanego przez jednostki ogniowe do rozpoznania nie został określony. Musi on mieć jednak możliwość przebywania w powietrzu przez dłuższy czas (1-2 godziny) zabezpieczając obraz z pasa terenu znajdującego się w odległości 30-40 km. Według specjalistów firmy Rafael bardzo dobrze do tego rodzaju zadań nadaje się dron Orbiter 4 izraelskiej firmy Aeronautics. Ale w systemie NMT można też zintegrować inne, bezzałogowe statki powietrzne.

Lekko opancerzony pojazd-wyrzutnia z dziesięcioma rakietami SPIKE NLOS był już prezentowany w czasie targów Eurosatory 2014 w Paryżu
Fot. M.Dura

NLOS Mission Taskforce jest dodatkowo przygotowany do wykorzystywania różnego rodzaju pocisków Spike. Zastosowany w ramach NMT system Fire Weaver pozwala bowiem na wybór optymalnego uzbrojenia do danej sytuacji z najlepiej ulokowanej jednostki ogniowej. W przypadku pocisków Spike piątej i szóstej generacji istnieje dodatkowo możliwość przekazania kontroli nad nimi w locie innym platformom przebywającym na polu walki. Pozwala to na korzystanie z zasobów amunicji całego batalionu jednostkom ogniowym znajdującym się najbliżej przeciwnika.

Sprawa jest o tyle prosta, że obraz wideo z dronów oraz głowic pocisków jest dostępny dla wszystkich użytkowników połączonych w sieci. Przedstawiciele firmy Rafael bardzo mocno przy tym podkreślają, że w NMT zastąpiono język danych liczbowych „językiem obrazowym". Wcześniej do wykonania ataku trzeba było bowiem wysyłać dokładne koordynaty celu. Strzelający znał więc pozycję atakowanego obiektu ale nie wiedział np.:, jak ten cel wygląda, co znajduje się w pobliżu, ile w danym miejscu jest czołgów przeciwnika, który czołg należy do dowódcy pododdziału, itd. Teraz istnieje możliwość wybrania konkretnego obiektu do uderzenia, pozwalając np. zniszczyć pierwszy i ostatni pojazd w kolumnie. Wtedy reszta unieruchomionych czołgów i transporterów będzie mogła już być bez problemu atakowana przez pozostałe jednostki ogniowe działające w ramach batalionu NMT.

Zadanie to będzie o tyle łatwe że w szóstej generacji pociskach Spike NLOS wprowadzono zdolność do samodzielnego wyszukiwania w terenie jakiegoś obiektu mając jego wcześniej przekazany obraz (3-4 zdjęcia). W ten sposób rakieta po otrzymaniu obrazu celu może go samodzielnie wyszukać, rozpoznać i zaatakować (po uzyskaniu aprobaty przez operatora). Uwaga systemu jest więc skupiona na samym obiekcie ataku, a nie jego lokalizacji lub współrzędnych. Funkcja oznaczona jako Target Image Acquisition w rakietach Spike NLOS jest szczególnie przydatna, gdy atakuje się obszar, na którym przebywa kilka bardzo podobnych do siebie celów. Pocisk z TAS jest bowiem w stanie samodzielnie odróżnić podczas ataku czołg dowódcy, pojazd dowodzenia lub określony system rakietowy.

By zrozumieć wagę naprowadzania obrazem a nie koordynatami przedstawiciele firmy Rafael posłużyli się przykładem hipermarketu. Zwrócili uwagę, że trudno jest odszukać jakiś konkretny produkt wiedząc jedynie, w jakim miejscu sklepu się on znajduje. To poszukiwanie można jednak ułatwić i przyśpieszyć, jeżeli w telefonie otrzyma się obraz tego co zamierza się nabyć. I to dlatego naprowadzanie „obrazowe" może stać się prawdziwym przełomem w systemach przeciwpancernych.

Komentarze (9)

  1. Denar

    Interesujące rozwiązanie. Podobne do zintegrowanego systemu kierowania rojem dronów firmy WB Electronics, z tym że dotyczący rakiet. WB też aplikuje własny system łączności. Ciekawe, czy umowa z Izraelem pozwalałaby na opracowanie polskiej wersji roju rakiet "Spike". Byłoby taniej i bez kosztów politycznych.

    1. wert

      weź nie rób jaj. W2MPiR to PSEUDORÓJ w którym KAŻDEGO drona operator musi naprowadzić POJEDYŃCZO. Emisje elektro.. namierza się a miejsce emisji okłada artylerią. Przy Warmate ZAWSZE jesteś w jej zasięgu. Jak długo pożyjesz operatorze "roju"??

    2. Valdore

      @wercik jak twoi idole z PGZ będą w staie zrobic choc coś podobnego to pogadamy bo na razie nawet zwykłej, prostej amunicji krążacej nie potrafią nie mówiąc o dopasowaniu głowicy optronicznej do drona:)

  2. Zawisza_Zielony

    Patrzcie i uczcie się .... tak wygląda przyszłość pola bitwy. - lekko, przestrzennie, zabójczo. Dalej widzisz (sensory), niezawodnie dostarczasz informację (łączność), szybko przetwarzasz informację (sztuczna inteligencja), efektory dalekiego zasięgu na lekkich i mobilnych nośnikach (killer). Elastycznie. precyzyjnie i szybko. Walka bezpośrednia z formacjami pancernymi wroga tylko w ostateczności. Niszczenie tego całego ciężkiego sprzętu jak najdalej od linii styczności. Własnym formację pancerno-zmechanizowanym pozostają tylko dożynki. Ale do tego trzeba mieć wizję i efektywnie prowadzone prace BR. Czyli wszystko czego nie mamy.....

    1. Sigrid

      Zgadza się. Pod warunkiem, że Ruscy nie wjadą pod parasolem WRE bo wtedy ślepniesz.

    2. Darek S.

      Tak plan jest dobry . Tylko kto sprawdzi, czy to zadziała i na czyj koszt. Czy Izrael odważy się wysłać wyekwipowany taki batalion z dedykowaną obroną przeciwlotniczą na Ukrainę ? Wątpię. Będą się bali, że ich sprzęt zawiedzie nawet przy miernej ruskiej technice, a co dopiero gdyby trzeba było zmierzyć się z wrogiem wyposażonym w nowoczesną europejską technikę ?

    3. Zawisza_Zielony

      WRE pasywnym czy aktywnym. Z WRE pasywnym nie ma problemu gdyż przy tym poziomie emisji zanim coś skutecznie namierzą to będzie już w innym miejscu. Z WRE aktywnym też bym nie demonizował gdyż, przy 32 km zasięgu z ziemi będą te swoje zabaweczki musieli mocno odsunąć do tyłu i co za tym idzie zwiększyć moc sygnału - a to przełoży się na dokładność lokalizacji źródeł sygnału WRE i tym samym możliwość zniszczenia na przykład HIMAR-sami

  3. Al.S.

    Wszystko pięknie, ale bez łączności kierunkowej wszystko co opera się na lekkich dronach weźmie w łeb przy aktywnym zakłócaniu. Ruskie mają kilka systemów, które mogą nim skutecznie przykryć spory obszar. Borysoglebsk-2, Repellent-1, Diwnomorje, itd- każdy do nieco innych zastosowań, ale wśród nich każdy ma zakłócanie komunikacji z dronami i ogólnej łączności. Oczywiście są metody zapobiegania, ale zazwyczaj wąskim gardłem jest wymiana bitów hand shake. Więc aż tak bardzo bym się tym nie ekscytował, zwłaszcza że na Ukrainie okazało się, że Rosjanie potrafią skutecznie odciąć łączność z dronami. Większej roli upatrywałbym tutaj w obserwacji dalekosiężnej, prowadzonej przez napowietrzne radary AESA, których wiązki kierunkowe są bardzo trudne do zakłócenia.

  4. Tadeusz Żeleźny - analityk systemowy

    Czy Rosjanie po doświadczeniach Ukrainy pójdą w drony i w amunicję precyzyjną? Na pewno TAK. Czy mają do tego technologię? - NIE. Czy sobie z tym poradzą? - TAK. Mają dosyć złota, diamentów, cenniejszych od złota pierwiastków, no i walut, by przekupić pod stołem różne firmy zachodnie z technologią. Typowa ścieżka działań ruskich specsłużb. Dlatego obecne trudności Kremla należy ocenić jako tymczasowe. I dlatego nasz wywiad powinien skupić się także na monitoringu firm technologicznych. Osobna rzecz to Chińczycy - ale ci będą bardzo wstrzemięźliwie udzielali technologii Kremlowi, bo geostrategicznie w ostatecznym rozrachunku Rosja to konkurent o Azję.

  5. Greedo

    Czyżby producent tego cudu miał zamiar przeprosić się z naszym przemysłem?

  6. Lycantrophee

    Spike przeciw ROSYJSKIM czołgom? Nie godzi się przecież XD

  7. Tadeusz Żeleźny - analityk systemowy

    Niestety nasi decydenci nadal zapatrzeni są w czołgi w dużych formacjach - a nie w pozahoryzontalne efektory precyzjne - tańsze o rzędy wielkości i z minimalnym ogonem logistycznym. Nie mówiąc o mobilności. Ciekawe kiedy dotrze do nich, że liczy się precyzja i zasięg projekcji siły w czasie rzeczywistym? Artyleria uniwersalna, rakietowa, drony - wszystko winno być precyzyjne. A czołgi to jedynie marginalne "dobijacze" ogniem bezpośrednim i w roli WWO/WWB przy zajmowaniu terenu i likwidacji ognisk oporu. Rosja wyciąga wnioski z wojny na Ukrainie - pójdzie w drony i amunicję precyzyjną, a to oznacza koniec mas pancerno-zmechanizowanych. U nas tymczasem na świeczniku dywizje pancerno-zmechanizowane...

    1. Aza3l

      Optyka z Huawei, silnik z kosiarki a skrzydła z kubków jednorazowych. Tak Rosja pójdzie w drony, widziałeś budowę drona Orlan ? ;)

    2. Adr

      Dyw panc zmech to też pododdziały artylerii i rozpoznawcze a więc i wspomniane efektory. Koniec mas panc zmech Rosji to pewnik ponieważ sa w ostatnich miesiącach niszczone. A czy pujda w drony i APR...na dziś ponoć kołacza u drzwi Ajatollahów o nie...

    3. Był czas_3 dekady

      Żeby jeszcze te dywizje miały czym się bronić przy ataku z powietrza.

  8. Thorgal

    Czekam na Brimstone z zasięgiem do 12km zamontowanym na Autosanie z Polskim systemem Topaz.

    1. szczebelek

      U nas podobno chcą wykorzystać pojazd 4x4 tylko nie mam pojęcia czy będzie to działać sieciocentrycznie czy raczej jako pojazd towarzyszący piechocie zmechanizowanej.

    2. QVX

      Brimstone 3 ma z ziemi większy zasięg.

    3. Był czas_3 dekady

      Niech się tak stanie! Czary, mary...

  9. Aza3l

    Izraelski tyle w temacie