Reklama
Reklama
  • WIADOMOŚCI
  • WYWIADY

Nowy kamuflaż Ryś, miliardy na utrzymanie sprzętu i rewolucja dronowa. Rozmowa z Dowódcą Logistyków

Amerykańskie śmigłowce szturmowe AH-64 Apache i czołgi podstawowe M1 Abrams podczas ćwiczeń Żelazny Obrońca-25.
Amerykańskie śmigłowce szturmowe AH-64 Apache i czołgi podstawowe M1 Abrams podczas ćwiczeń Żelazny Obrońca-25.
Autor. plut. Anna Wolska / 1. Pomorska Brygada Logistyczna

W drugiej części rozmowy z okazji 20-lecia powołania Inspektoratu Wsparcia Sił Zbrojnych,z generałem dywizji Dariuszem Mendralą, szefem IWsp SZ o kosztach cyklu życia nowych platform, wyzwaniach związanych z wielością typów sprzętu, budżecie sięgającym 5% wydatków państwa, rozbudowie struktur personalnych — oraz o tym, czego polska logistyka wojskowa uczy się z ukraińskiego pola walki. O mundurze „Ryś” i dronach w logistyce.

Pierwsza cześć rozmowy dostępna jest pod linkiem

Mariusz Marszałkowski, Defence24.pl: Siły Zbrojne się transformują — jednym z kluczowych elementów jest wprowadzanie nowego sprzętu. Jak duże jest wyzwanie logistyczne związane z wielością platform i kosztem ich utrzymania?

Generał dyw. Dariusz Mendrala, dowódca IWsp SZ: Przez wiele lat użytkowania sprzętu postsowieckiego mieliśmy już wypracowane kompetencje do obsługi dotychczasowego sprzętu, a teraz musimy budować je w dużej mierze od podstaw, ze względu na skalę i tempo modernizacji sił zbrojnych, których elementem jest wprowadzanie dużej liczby nowych systemów. Jest to jednak proces nieunikniony. Dysponujemy dziś bardzo zróżnicowaną co do wieku i technologicznego zaawansowania techniką wojskową. Przykładem są platformy czołgu głównego — od T-72, T-72M, PT-91, po występujące w różnych wariantach Leopardy, Abramsy i K2. To samo w sobie generuje ogromne wyzwania logistyczne. Musimy otwierać się na współpracę z wieloma podmiotami z różnych krajów, zapewnić ciągłość łańcuchów dostaw logistycznych niezależnie od odległości geograficznych oraz  dostosować się do specyficznych wymagań dotyczących materiałów pędnych i smarów. W przypadku części nowych systemów nawet niektóre smary nie mają prostych odpowiedników na polskim rynku.

Trzeba je importować?

Tak, albo poszukujemy certyfikowanych zamienników na rynku europejskim. Dobrym przykładem wymuszonych zmian w podejściu do zabezpieczenia procesu eksploatacji jest samolot F-35, który wymaga całkowicie odmiennego podejścia.  Wynika to z ograniczonego dostępu do technologii objętych ochroną rządu amerykańskiego. Inna sprawa, że nowoczesne  platformy są często budowane modułowo, stanowiąc zintegrowany konglomerat elementów dostarczanych przez różnych producentów. To znacząca zmiana w porównaniu z rozwiązaniami, do których byliśmy przyzwyczajeni w starszych typach uzbrojenia.

Konieczność adaptacji istnieje zarówno w zakresie organicznych zdolności wojska, jak i na poziomie przemysłowym. Optymalnym rozwiązaniem jest posiadanie możliwie jak największej liczby podmiotów wspierających eksploatację sprzętu i to możliwie blisko użytkownika. Skrócenie łańcuchów dostaw serwisu jest dla nas jednym z priorytetów. W tym tygodniu spotkałem się  z przedstawicielami Polskiej Grupy Zbrojeniowej i właśnie tym zagadnieniom poświęciliśmy znaczną część naprawdę merytorycznych rozmów. Należy pamiętać, że podmioty przemysłu obronnego również napotykają ograniczenia związane z transferem technologii i dostępem do know-how. Kluczowe pozostaje zbudowanie odpowiedniego potencjału wykwalifikowanej kadry, a jest to zazwyczaj proces wymagający wielu lat.

Proces transformacji powinniśmy więc traktować holistycznie. Nie można ograniczać się wyłącznie do wymiaru wojskowego, zawężonego do najbardziej widocznego w przekazach medialnych wprowadzania nowych platform i sprzętu kolejnych generacji. W praktyce musi to być proces wieloaspektowy, obejmujący także zdolności towarzyszące, rozwijane również po stronie partnerów przemysłowych.

Relatywnie mało mówi się o life-cycle cost. Koszt zakupu to często jedynie 20–30% w cyklu życia — czyli uwzględniając koszt zakupu plus utrzymania sprzętu trzeba zagospodarować nie 10, ale 50 miliardów. Jak to przekłada się na finansowanie Inspektoratu?

Świadomość tych zależności istnieje zarówno w środowiskach wojskowych, jak i decydentów politycznych. Co do zasady, cały proces pozyskania systemu uzbrojenia — uwzględniający również badania i rozwój —  stanowi około 20–30% ogólnego kosztu cyklu życia systemu. Pozostałe 70% przypada na szeroko rozumiane utrzymanie sprawności technicznej i operacyjne wykorzystanie sprzętu.

Kiedy pojawia się decyzja o zakupie nowej platformy, my logistycy patrzymy na nią z zupełnie innej perspektywy niż przyszli użytkownicy. Oni zwracają uwagę na precyzję, zasięg, możliwości manewru. My analizujemy dostępność części zamiennych, zdolności serwisowe, materiały pędne i smary, infrastrukturę magazynową, szkoleniową, warsztatową, a także zdolności przemysłowe. Już na tym etapie analizujemy także podatność modernizacyjną, bo po jakimś czasie każda platforma będzie wymagała upgrade’u.

Reklama

Dzisiaj wymagania pola walki zmieniają się bardzo szybko. Cykl życia zwykłego drona coraz częściej liczony jest raczej w tygodniach niż miesiącach czy latach. To również należy uwzględnić przy wyborze systemu uzbrojenia. Z drugiej strony należy pamiętać, że mamy systemy, które uwzględniają dłuższy czas eksploatacji. Przykładem jest B-52 Stratofortress, który będzie prawdopodobnie pierwszym samolotem, jaki przekroczy stuletni okres użytkowania. Okręty czy śmigłowce — to perspektywa co najmniej trzydziestolecia. Nadal użytkujemy przecież platformy liczące ponad pół wieku, jak system KUB z początku lat siedemdziesiątych.

Potem okazuje się, że sprawność operacyjna to 30%, jak w przypadku niektórych innych armii w NATO. I to na waszych barkach leży, czy sprzęt jest zdolny do działania.

Dokładnie tak. Na naszą skuteczność wpływa wiele czynników, chociażby takich jak dostępność usług serwisowych czy części zamiennych na rynku. Nie zawsze dostęp ten jest zagwarantowany. W zakresie techniki postsowieckiej pozyskanie części zamiennych stanowi dziś ogromnego rodzaju wyzwanie. Z kolei przy nowoczesnych systemach z Korei czy Stanów Zjednoczonych problemem jest chociażby odległość kraju producenta od kontynentu europejskiego. Naszą sytuację komplikować może także sytuacja geopolityczna, bo np. zaangażowanie operacyjne wojsk amerykańskich wymusza większy popyt na ten sam asortyment środków bojowych czy technicznych środków materiałowych, którego potrzebują również europejscy sojusznicy.

Czyli operacja w Zatoce dotknęła nas logistycznie?

Wpłynęła nie tylko na nas, ale i na większość państw europejskich. Przykład rakiet PATRIOT jest powszechnie znany, ale podobny mechanizm dotyczy praktycznie każdego rodzaju nowoczesnego uzbrojenia, które ze względu na zapotrzebowanie rynku staje się towarem deficytowym. Paradoksalnie, naszej sytuacji nie sprzyja także rosnący poziom wydatków obronnych u naszych sojuszników, stojących w tych samych „kolejkach”. W praktyce oznacza to, że decyzja o zakupie podjęta dziś przekłada się na dostawy sprzętu dopiero za kilka lat. 

Sprzęt jest jeszcze nowy i na gwarancji. Co po wyjściu z okresów gwarancyjnych?

logistyka wojskowa
Załadunek BWP-1
Autor. IWspSZ

Nasza rola nabiera wtedy szczególnego znaczenia. To właśnie skuteczność służb logistycznych decyduje o tym, czy sprzęt pozostanie sprawny i gotowy do wykonania misji. Wymaga to ogromnego zaangażowania i odpowiedniego zaplecza. A zgodnie z zasadą „pecunia nervus belli” także ogromnych funduszy. I dlatego Inspektorat Wsparcia dysponuje budżetem wynoszącym 48,5 miliarda złotych, co stanowi około 40% budżetu MON. Jeszcze bardziej do wyobraźni przemawia fakt, że zarządzamy kwotą odpowiadającą 5% budżetu państwa. Innymi słowy odpowiadamy za co dwudziestą złotówkę w budżecie państwa.

Jakie będą potrzeby w perspektywie najbliższych lat?

Będą rosły bardzo wyraźnie. Rosną wolumeny nowoczesnego sprzętu i uzbrojenia. Pierwsze egzemplarze F-35 znajdują się już na terytorium Polski, a kolejne będą skutecznie wprowadzane do służby. Trwa również budowa nowych okrętów. Zabezpieczenie sprawności 96 śmigłowców AH-64 Apache, kiedy tylko trafią do użytkownika, będzie wymagać znaczących nakładów finansowych. Zakładam więc, że budżet będzie musiał zwiększać się o co najmniej kilka miliardów rocznie. Część z nich musi zostać uprzedzająco skierowana na przygotowanie odpowiedniej infrastruktury. Warto zaznaczyć, że choć przez wiele lat na infrastrukturę obronną wydawaliśmy ok. 1,2 miliarda rocznie, to w tym roku Inspektorat Wsparcia zrealizuje inwestycje budowlane o wartości przekraczającej 5 miliardów złotych. Już w pierwszym półroczu oddaliśmy do użytku inwestycje o wartości ponad 2,5 miliarda złotych.

Jak wzrost armii przekłada się na potrzeby etatowe Inspektoratu?

Liczba specjalistów logistyki musi wzrastać wraz ze wzrostem liczebności armii, choć nie zawsze oznacza to konieczność proporcjonalnego zwiększania liczby etatów. Poszukujemy rozwiązań opartych na informatyzacji, automatyzacji czy poprawie efektywności łańcuchów logistycznych. Część zadań powierzamy podmiotom zewnętrznym w ramach outsourcingu lub realizujemy je we współpracy z przemysłem. Niezależnie od tego, nasze jednostki logistyczne także zwiększają swoją liczebność, aby być w stanie sprostać nowym, stale rosnącym wymaganiom.

Obecnie struktury Inspektoratu liczą 38 tysięcy żołnierzy i pracowników wojska, z czego blisko dwie trzecie stanowią pracownicy cywilni. W odpowiedzi na nowe wymagania wojsk operacyjnych powstaje 4. Brygada Logistyczna w Pomiechówku, której pododdziały będą rozlokowane w różnych lokalizacjach. Powstaje także 29. Wojskowy Oddział Gospodarczy w Ciechanowie, a wcześniej sformowano 28. WOG w Siedlcach. Dzięki temu wysiłek logistyczny rozkładany jest bardziej równomiernie, adekwatnie do zmian w architekturze sił zbrojnych.

Abrams M1A2
Polski czołg M1A2 Abrams SEPv3
Autor. Rafał/bsap via 1 Brygada Pancerna

Podkreślam jednak, że bierzemy na siebie coraz większy ciężar. Dwie dekady temu, kiedy powstawały wojskowe oddziały gospodarcze, statystyczna relacja pomiędzy liczbą personelu zabezpieczającego a zabezpieczanego kształtowała się na poziomie 1 do 8. Dziś mam oddziały gospodarcze, gdzie to ratio wynosi 1 do 31.

Ogromnym wysiłkiem systemu logistycznego zabezpieczamy Zgrupowania Zadaniowe i odpowiadamy także za funkcjonowanie polskiego hubu logistycznego w Rzeszowie-Jasionce, przez który przechodzi ok. 95% pomocy kierowanej na Ukrainę. W tym miejscu nasi żołnierze pracują 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu, aby zapewnić ciągłość dostaw dla walczącej Ukrainy. W ramach kolejnej linii wysiłku na rzecz Ukrainy, zgodnie z decyzją rządu, formujemy Dowództwo Wsparcia Sił Koalicji Chętnych. Dodatkowo, każdego dnia w ramach Host Nation Support zapewniamy wsparcie dziesięciu tysiącom żołnierzy sojuszniczych przebywających na terytorium naszego państwa. Równocześnie rozwijamy sieć Reinforcement and Sustainment Network na terytorium Rzeczpospolitej i wspieramy realizację programu Tarcza Wschód.

Planujecie budowę dalszych elementów systemu logistycznego?

Tak. Zakładamy sformowanie kolejnego WOG-u z siedzibą w Lublinie. Zamierzamy wzmacniać grupy zabezpieczenia oraz budowę centrów serwisowych dedykowanych dla poszczególnych platform używanych przez siły zbrojne. Zmienia się również nasze podejście do zaopatrywania żołnierzy. Duże zainteresowanie wzbudziła koncepcja uruchomienia platformy wysyłkowej, dzięki której żołnierze mogą zamawiać mundury elektronicznie i odbierać je w wybranym przez siebie paczkomacie. Choć nie będzie to jedyna forma dystrybucji to taka opcja pozwala inaczej spojrzeć na potrzeby kadrowe.

Poprawa ekonomii procesów logistycznych pozwala nam ograniczyć zapotrzebowanie na dodatkowy personel. Niemniej jednak nie każdą potrzebę osobową da się w ten sposób zaadresować.

Mechanik musi być fizyczny — nie może go zastąpić Sztuczna Inteligencja.

I podobnie kucharz. Pewnych zdolności nie da się zastąpić. Natomiast wierzymy w możliwości usprawnienia procesów.

Czy myśli Pan o konieczności powstania wyższej szkoły logistycznej, jak dawna WSO Służb Kwatermistrzowskich w Poznaniu?

Podstawowa trudność, z którą się mierzymy obecnie, to następstwo decyzji o zawieszeniu kształcenia logistyków w wybranych specjalnościach, takich jak mundurowa, żywnościowa czy MPS, podjętych wiele lat temu. Ja sam jestem absolwentem jednego z ostatnich roczników WSO Służb Kwatermistrzowskich, która kształciła specjalistów w tym zakresie. Dziś odczuwamy brak odpowiednio wykształconej kadry, szczególnie w stopniach kapitana i majora, która mogłaby naturalnie zastąpić odchodzące starsze roczniki oficerów. Powstała ogromna luka generacyjna.

Uruchomienie dodatkowej uczelni sprofilowanej na logistykę wydaje się dziś mało realne. Wymogi akredytacyjne są bardzo wysokie, a proces trwałby wiele lat. Dlatego kadry logistyczne kształcone są obecnie przez wojskowe akademie. Wojskowa Akademia Techniczna kształci w różnorodnych specjalnościach, w tym nawet takiej jak finansowa. Akademia Wojsk Lądowych, Lotnicza Akademia Wojskowa i Akademia Marynarki Wojennej przygotowują specjalistów w obszarach odpowiadających ich profilowi. Potencjał, który mamy w akademiach, użyty należycie, powinien skutecznie zabezpieczyć potrzeby kadrowe, ale trzeba pamiętać, że wykształcenie oficera-logistyka zajmuje 5 lat.

Na potrzeby podnoszenia kwalifikacji dysponujemy również potencjałem Centrum Szkolenia Logistyki w Grudziądzu, które realizuje ogromną liczbę kursów specjalistycznych. Tylko w ubiegłym roku przeszkolono tam ok. 17 tysięcy specjalistów.

Mam pytanie o paliwo — czołgi Abrams są napędzanę silnikami, które są co do zasady  wielopaliwowowe, ale dedykowanym paliwem jest JP-8, paliwo lotnicze. Czy jest pomysł na unifikację paliwa w SZ RP?

Samodzielnie zapewne nie bylibyśmy w stanie doprowadzić do pełnej unifikacji, tym bardziej, że nawet wojska amerykańskie mierzą się z podobnymi trudnościami. Paliwo lotnicze pozostaje rozwiązaniem preferowanym. Można dokonać zamiany, ale wiązać się to może z konsekwencjami eksploatacyjnymi, takimi jak skracanie żywotności czy ograniczenie dynamiki silnika. Na obecnym etapie zakładamy stosowanie paliwa lotniczego zgodnie z zaleceniami producenta.

Legwan
Dwa Lekkie Pojazdy Rozpoznawcze Legwan, możemy porównać wóz bez i z ekranami siatkowymi.
Autor. Tomasz Głowacki/Defence24.pl

To z kolei generuje kolejne wyzwania logistyczne. Podstawowym problemem jest brak baz paliwowych zdolnych do przechowywania paliwa lotniczego w jednostkach wojsk lądowych, w których dotychczas stosowaliśmy przede wszystkim olej napędowy. Musimy więc zagwarantować dostęp do paliwa lotniczego także w tych jednostkach. Wracamy tym samym do  dyskusji o CEPS (Central Europe Pipeline System) i konieczności wykonania połączeń do baz wojskowych. W mojej ocenie to jeden z obszarów, który powinien znaleźć się wśród priorytetów przyszłych inwestycji obronnych.

Według szacunkowych kalkulacji dobowe zużycie paliwa przez wojska amerykańskie w sile korpusu lądowego w czasie operacji wynosić będzie nawet 8 tysięcy metrów sześciennych. A w przypadku operacji kolektywnej, angażującej wojska sojusznicze, zapotrzebowanie na te same asortymenty jeszcze wzrośnie.

Przejdźmy do tematu ważnego dla każdego żołnierza czyli munduru. Mówi  się o nowym wzorze kamuflażu — o „Rysiu”. Co Pan może powiedzieć o pracach?

Decyzja zostanie ogłoszona w najbliższych tygodniach. Obecnie analizowane są warianty, które powstały we współpracy Wojskowego Ośrodka Badawczo-Wdrożeniowego Służby Mundurowej z żołnierzami Wojsk Specjalnych. Nowe wzory były testowane w różnych warunkach przyrodniczych, pogodowych, sezonowych — także z wykorzystaniem przyrządów optycznych i noktowizji. Mamy już swoje rekomendacje bazujące na tych testach. Nie chciałbym uprzedzić oficjalnej prezentacji, ale jestem przekonany, że nowy mundur zostanie dobrze oceniony przez środowisko wojskowe, tym bardziej, że zmiana będzie dotyczyć nie tylko wybarwienia, ale także cech decydujących o komforcie i ergonomii użytkowania. 

Nowy kamuflaż to też 24 przedmioty do wybarwienia. Jak szybko można przeprowadzić wymianę?

Nie będzie to zmiana realizowana z dnia na dzień. Nie przejdziemy od razu z „Pantery” na nowy kamuflaż. Będzie to proces wieloletni, rozłożony w czasie i dostosowany do możliwości finansowych. Pamiętam czasy, kiedy jako żołnierze musieliśmy używać trzech wzorów jednocześnie – Pumy, Pantery i dawnego moro. Tego chcielibyśmy w największym stopniu uniknąć, jednak względy ekonomiczne odgrywają istotną rolę. Sama dwuelementowa kurtka zimowa kosztuje około 2 tysięcy złotych i jest wydawana na okres 5 lat. Z tego względu pełna wymiana musi być stopniowa. Najpewniej mówimy tu raczej o latach, niż o miesiącach. Mundur Pantera będzie więc przez jakiś czas nadal wykorzystywany, między innymi do wyposażenia rezerw osobowych. Wraz z pozyskiwaniem nowego wzoru munduru rozważać będziemy różne rozwiązania – myślimy np. o etapowym wyposażaniu poszczególnych związków taktycznych.

Przejdźmy do wniosków z Ukrainy. Strefa 30 km, w której też działają logistycy. Jak przygotowujemy się do wyzwań logistyki ostatniej mili?

Logistyka ostatniej mili nabiera podstawowego znaczenia. Pojazdy autonomiczne, drony dostarczające żywność i amunicję czy ewakuacja medyczna organizowana pojazdami lądowymi autonomicznymi stopniowo stają się standardem nowoczesnego pola walki.

Równocześnie zmienia się podejście do procesu zaopatrywania wojsk. Jeszcze całkiem niedawno zakładaliśmy istnienie w pewnej odległości od linii styczności strefy wolnej od oddziaływania przeciwnika, umożliwiającej przemieszczenie drogami długich wojskowych kolumn. Dziś musimy liczyć się ze środowiskiem nieustannie kontestowanym przez przeciwnika na dużej głębokości. Doświadczenia z Ukrainy wskazują, że logistyka jest jednym z głównych celów ataków, stanowiąc niezwykle wartościowy cel. Zniszczenie transportu z paliwem czy amunicją może skutecznie wyeliminować z walki nawet najlepiej wyposażoną jednostkę bojową.

Zestaw transportowy Jak należący do 1. Pomorskiej Brygady Logistycznej.
Zestaw transportowy Jak należący do 1. Pomorskiej Brygady Logistycznej.
Autor. 1 Pomorska Brygada Logistyczna im. Króla Kazimierza Wielkiego / Facebook

Dlatego każda platforma logistyczna powinna być wyposażana w systemy oddziaływania antydronowego i fizyczne elementy ochronne. Na współczesnym polu walki każda cysterna z paliwem staje się drogocennym towarem.

Należy się również zastanowić, na ile malowanie środków transportowych w typowo wojskowy kolor sprawdzi się w warunkach bojowych. Od kolegów z Ukrainy wiem, że należy ograniczyć elementy ułatwiające identyfikację transportów wojskowych. Kolorystyka czy specyficzna tablica rejestracyjna mogą umożliwiać identyfikację, np. przy pomocy sztucznej inteligencji.

Widzieliśmy jakiś czas temu nagranie z tankowania Abramsów, gdzie podjeżdżały jeden za drugim do punktu masowego tankowania. Świat się zmienił?

To był klasyczny punkt masowego tankowania. Przez lata nasze doktryny zakładały tworzenie takich punktów i nadal mogą one znaleźć zastosowanie podczas ćwiczeń czy przemieszczeń wojsk. Coraz więcej przesłanek wskazuje jednak, że w warunkach współczesnego pola walki ich wykorzystanie może być znacząco ograniczone.

Musimy uwzględniać doświadczenia płynące z wojny w Ukrainie. Obserwujemy tam odchodzenie od dużych, łatwych do wykrycia elementów infrastruktury logistycznej na rzecz rozproszonych sposobów dostarczania zaopatrzenia, realizowanych mniejszymi środkami transportu o ograniczonej sygnaturze.

To wymaga zmiany sposobu myślenia nie tylko w wojsku, ale również w całym systemie odpowiedzialnym za bezpieczeństwo państwa. Musimy być gotowi do weryfikacji założeń, które przez lata wydawały się oczywiste. W realiach współczesnego konfliktu zdolność do ukrycia, rozproszenia i szybkiego odtworzenia logistyki staje się równie ważna jak sama ilość zgromadzonych zasobów.

Jak Pan patrzy na wykorzystanie bezzałogowców w operacjach logistycznych?

To obszar, który zarówno w wojskach operacyjnych, jak i w logistyce znajduje się na etapie intensywnego rozwoju. Powstają kolejne laboratoria dronowe, pozwalające budować kompetencje naszego personelu. Na budowanie takich zdolności potrzeba jednak czasu. Nie można po prostu powiedzieć kierowcy: „Od jutra zostajesz operatorem drona”. To skomplikowany proces, wymagający odpowiedniego szkolenia, przede wszystkim praktycznego, prowadzonego w różnorodnych warunkach i dedykowanego do różnorodnych misji.

Często słyszę pytania o liczbę zakupionych dronów. Ale pytanie brzmi: czy powinniśmy inwestować w setki tysięcy dronów, które za kilka tygodni czy najpóźniej miesięcy będą technologicznie przestarzałe, czy raczej w nabywanie zdolności — we współpracy z przemysłem — do ich masowej produkcji w szybkim tempie, kiedy taka potrzeba nastąpi? Drony, a szczególnie amunicja krążąca, wymagać będą także infrastruktury do magazynowania — a przechowywanie środków bojowych to zupełnie inny rodzaj wyzwania niż przechowywanie żywności, sprzętu czy materiałów eksploatacyjnych.

Nie mam natomiast żadnych wątpliwości, że przyszłość należy do bezzałogowców. Po pierwsze, drony redukują ryzyko dla żołnierzy. Po drugie, dają znacznie większą elastyczność w strefie kontestowanej. W tych 30 km „strefy śmierci” praktycznie nie ma możliwości użycia transportu innego niż drony — środki medyczne, opatrunki, amunicja dostarczane są dzisiaj na Ukrainie z wykorzystaniem dronów. Inkorporacja platform bezzałogowych — lądowych, powietrznych i morskich — będzie zatem nieunikniona.

Chciałbym jednak, żeby krytycy wolnego tempa wprowadzania dronów brali pod uwagę, że wdrażanie nowych rozwiązań wymaga czasu. Działamy w ramach obowiązujących procedur, przepisów prawa oraz rygorów budżetowych. Pozyskanie niektórych komponentów jest obecnie znacznie trudniejsze niż jeszcze kilka lat temu. Limitują nas na przykład ograniczenia w dostępności wybranych asortymentów na rynku, w szczególności elementów importowanych z Chin.

Reklama

Na zakończenie — 6 października 20-lecie Inspektoratu Wsparcia. Jak zmieniła się wojskowa logistyka przez te 20 lat? Jaka jest przyszłość?

Znaczenie logistyki wojskowej jest większe niż kiedykolwiek wcześniej. Odczuwalny jest również większy poziom zrozumienia tego, jak ważna jest logistyka.

Często zwracam uwagę, że dowódca, który nie rozumie logistyki, może nie wykorzystać potencjału, który ona daje — lub, co gorsze, przeszacować jej możliwości i wystawić operację na poważne ryzyko niepowodzenia.

Lubię też wracać do porównania znalezionego w książce „Pure Logistics” George’a C. Thorpe’a z 1914 roku. Autor pisał, że o ile strategię można porównać do fabuły wzbudzającej zainteresowanie widzów w czasie przedstawienia, a taktykę do gry aktorskiej, to logistyka zapewnia całe instrumentarium, dzięki któremu to przedstawienie w ogóle się odbywa. Mimo upływu ponad stu lat, to porównanie pozostaje niezwykle trafne.

Z okazji dwudziestolecia Inspektoratu Wsparcia Sił Zbrojnych chciałbym przede wszystkim docenić ciężką pracę żołnierzy i pracowników służb logistycznych, nie tylko w samym Inspektoracie, ale także w wojskowych oddziałach gospodarczych, regionalnych bazach logistycznych, brygadach logistycznych, zarządach infrastruktury i wszystkich pozostałych jednostkach Inspektoratu. Pracę zwykle niedostrzeganą, często niedocenianą, czasem niesłusznie krytykowaną. A to właśnie ci ludzie każdego dnia zabezpieczają operacje i szkolenie w kraju i poza granicami, dowożą, transportują, serwisują i zapewniają infrastrukturę, dostarczają elementy wyposażenia i przygotowują posiłki. Są zawsze tam, gdzie są potrzebni, niezależnie od niesprzyjających warunków i napotykanych trudności. Należą się im za to wielkie podziękowania.

Życzę wszystkiego dobrego z okazji 20-lecia Inspektoratu i pomyślności w realizacji zadań, których w najbliższych latach będzie jeszcze więcej.

Za co w imieniu całej społeczności logistycznej bardzo dziękuję.

Reklama
Polecane
czytaj więcej
Wojna na Ukrainie
Mogą Cię zainteresować
Reklama