Ukraiński „Miecznik” będzie z Turcji

24 grudnia 2020, 10:19
gate_gv-0862-1024x682
Fot. https://ocean-shipyard.com
Reklama

Ukraińskie korwety będą budowane we współpracy z Turcją w stoczni „Okiean” w Mikołajowie. Umowa w tej sprawie została podpisana w Kijowie przez ministra obrony Ukrainy i dyrektora państwowego koncernu obronnego Turcji.

Stocznia „Okiean" w Mikłajewie na Ukrainie podpisała porozumienie o współpracy z państwowym koncernem obronnym Turcji w sprawie wspólnych działań na rzecz realizacji projektu budowy serii korwet dla sił morskich Ukrainy. Turecko-ukraińskie memorandum to efekt ramowej umowy wojskowej podpisanej w październiku 2020 roku podczas spotkania prezydentów Ukrainy i Turcji w Ankarze. Konsekwencją tego był kontrakt w sprawie budowy korwet, sygnowany przez ukraińskiego ministra obrony Andrija Tarana i prezesa państwowego koncernu obronnego Republiki Tureckiej Ismaiła Demira 14 grudnia br. w Kijowie.

Wszystko wskazuje więc na to, że przyszłe, ukraińskie korwety będą produkowane w ramach transferu technologii w stoczni „Okiean” w Mokołajewie. Wybór był nieprzypadkowy, ponieważ infrastruktura tej stoczni jest przygotowana do budowania jednostek pływających o długości maksymalnej 135 m, szerokości do 18 m i wyporności do 6000 ton. Tureccy specjaliści przeprowadzili zresztą wcześniej audyt możliwości technicznych ukraińskich przedsiębiorstw stoczniowych, tak więc wiedzą, jaki zakres pomocy będzie konieczny, by lokalnymi siłami zrealizować całe przedsięwzięcie.

„Stocznia „Okiean” została wybrana i objęta programem korwety biorąc pod uwagę unikatowe możliwości techniczne przedsiębiorstwa, dostępność profesjonalnej kadry oraz aktualny program modernizacji majątku produkcyjnego. Memorandum przewiduje zawarcie odrębnych umów między stronami w jasno określonych ramach czasowych i określonych etapach współpracy w ramach programu korwety”.

Służby prasowe stoczni „Okiean”

obecnie ukraińskie media uważają, że Ukrainie została zaproponowana wersja korwety Ada (opracowanej w ramach programu MILGEM), która ma długość 99,56 m, szerokość 14,4 m oraz wyporność 2300 ton. Jest to więc jednostka wymiarowo nie przekraczająca możliwości mikołajewskiej stoczni. Samo wyposażenie okrętu jest jednak nadal wielką niewiadomą.

Reklama
Reklama

Według ukraińskiego ministra obrony nowe okręty mają radykalne wzmocnić zdolności bojowych sił morskich Ukrainy „w celu zwiększenia bezpieczeństwa w regionie Morza Czarno-Azowskiego”. To właśnie między innymi dlatego współpraca ukraińsko-turecka w dziedzinie obronności ma według Ukraińców mieć charakter strategiczny. Tym bardziej, że umowa zawarta 14 grudnia br. dotyczyła nie tylko wspólnej budowy, ale również prac nad bezzałogowymi aparatami latającymi i różnego rodzaju turbinami.

Dodatkowo w tym samym czasie minister obrony Ukrainy Andrij Taran i minister obrony Turcji Hulusi Akar podpisali „ramową umowę wojskową między ukraińską radą ministrów a tureckim rządem”.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 57
Reklama
wodnik
sobota, 26 grudnia 2020, 15:25

Stocznia w Nikołajewie coś zbuduje, atoli nasza SWMoj nie zbuduje już niczego dzięki PGZ.

Marek MM
piątek, 25 grudnia 2020, 10:23

Turcja idzie szeroko. Coraz szerzej. A my dalej śpijmy.

BUBA
sobota, 26 grudnia 2020, 13:01

Nie my tylko MON. A mialo byc wiecej, szybciej, taniej ect. ...

Jarek
czwartek, 24 grudnia 2020, 23:21

A Turcja jak zwykle gra na 2 fronty. Z jednej strony kupuje od Rosji S400, z drugiej nie przeszkadza jej to w podpisywaniu umów na budowę okrętów z Ukrainą - wrogiem Rosji.

dim
piątek, 25 grudnia 2020, 09:48

Turcja zawsze, zawsze, zawsze w historii dbała tylko jeden front - ten jej własny.

Nikt
sobota, 26 grudnia 2020, 15:08

Dlatego grając na dwa fronty amerykanie powiedizeli im bye bye i teraz mają problem, bo masa licencji z USA była wykorzystywana doprodukcji sprzętu wojskowego u nich

BUBA
sobota, 26 grudnia 2020, 13:02

No i bardzo dobrze. Co ich obchodza inni .

van
sobota, 26 grudnia 2020, 11:00

Dokładnie tak, dlatego od 40 lat ich kandydatura do wejścia do UE nie została rozpatrzona. Zagranica nie stworzyła tam nigdy rządu który wyprzedał by przed wejściem do UE rodzimego biznesu...

Valdore
niedziela, 27 grudnia 2020, 01:03

Kolejny płaskoziemiec jak widac się pojawił, niejaki van:)

Marek
piątek, 25 grudnia 2020, 14:30

W tym konkretnym ukraińskim przypadku robi dokładnie to samo, co w czasach osmańskich. Tylko, że wtedy Rzeczpospolita była w stanie dać im po paluchach kiedy je tam pchali.

Guuhgg
czwartek, 24 grudnia 2020, 21:26

Na wyposażeniu będą siekiery i widły

Urko
piątek, 25 grudnia 2020, 00:43

"Siekiery" to nie wiem, ale "Tomahawki" do wyrzutni VLS Mk. 41 jak najbardziej pasują... ;)

dekunka 2
piątek, 25 grudnia 2020, 05:11

2 sztuki kupią

Marek
piątek, 25 grudnia 2020, 14:25

Najpierw ktoś musiałby chcieć sprzedać.

zawiedziony
czwartek, 24 grudnia 2020, 19:20

Ukraino wstydź się tej współpracy.

Hoost
piątek, 25 grudnia 2020, 16:39

Wstyd to kraść... Jak się nie może dostać tego czego się chce to się bierze to co jest w zasięgu ręki...

Adam S.
piątek, 25 grudnia 2020, 15:53

A niby czemu? Wstydzić się tego, że bronią się przed Rosją? Czy że nie współpracują z polskim przemysłem stoczniowym? :)

dim
czwartek, 24 grudnia 2020, 18:37

Z jednej strony - Ukraina dobiera sobie sojusznika, który rzeczywiście wiele tam może. Ale z drugiej, jeśli zwiąże się technologicznie z Turcją, może tak być, że odetnie sobie możliwość zaopatrzenia w najnowszą natowską technologię, wobec Turcji być może trwale blokowaną. Każdy krok zbliżenia się do Turcji, to automatycznie krok oddalania się od USA, czy Francji. Zwłaszcza, że faktyczny Wielki Wezyr jest osobą wydaje się, że znacznie ostrzej realizującą praktycznie powrót Imperium Otomańskiego, niż pan prezydent Erdogan, "Sułtan", ale trochę jakby słaby, możliwe, że na łasce swego ministra obrony.

wert
piątek, 25 grudnia 2020, 17:13

wobec nierealnego sojuszu polsko-ukraińskiego dla nas sytuacja na dzień dzisiejszy optymalna. Niech się turcy z niemcami gryzą. My róbmy swoje i wspierajmy turkow. Na zimno i z wyrachowaniem.

dim
sobota, 26 grudnia 2020, 20:09

@wert. Ale Turcy nie gryzą się z Niemcami. Ani z Brytyjczykami. Wspominałem o USA i Francji.

Davien
niedziela, 27 grudnia 2020, 01:05

Z Niemcami juz tez poszli na noże robiac z nich idiotów poprzez wysłąnie Leopardów na Cypr. Brytyjczycy pogonili ich od silników do Altaya i TF-X, ech panie dim...

Adam S.
piątek, 25 grudnia 2020, 15:52

Dim, spojrzenie z perspektywy greckiej jest całkiem inne. Dla Ukrainy jedynym i śmiertelnym zagrożeniem jest Rosja, Ukraina nie musi się bać żadnych "powrotów" tureckich. Erdogan próbuje kozaczyć na skalę lokalną, ale nawet on wie, że bez parasola NATO nie jest w stanie nawiązać równorzędnej walki z Rosją. Więc nie posunie się do zerwania z NATO i jawnej agresji.

dim
sobota, 26 grudnia 2020, 20:15

@Adam S. Miałem na myśli, że to Ukraina, jeśli zbyt blisko zwiąże się przemysłowo z Turcją, automatycznie nie otrzyma nigdy topowych technologii od USA czy Francji. Ot, choćby od Thalesa... A na przykład nie bardzo wyobrażam sobie okręty podwodne, tuż pod bokiem Rosji, a niewyposażone w te znakomite systemy [.......] od Thalesa. Taki okręt albo zawsze będzie pół-ślepy, albo zostanie wykryty i zniszczony. Wiem, polski MON ma inne zdanie, gdyż znacznie taniej jest kupić stare używki. A i na to raczej dopiero poczekajcie do kolejnej kampanii wyborczej...

Davien
niedziela, 27 grudnia 2020, 01:09

Dim, Ukraina nie otrzyma topowych technologi nawet jakby nie miała z Turkami nic wspólnego. wiec juz proszę bez bajek. Moga kupic systemy i Thales im je pewnie sprzedałby bez problemu ale gdzie na Ukrainie ci zbudują OP? Z USA juz dostali radary i ppk lepsze od rosyjskich. Aha, porócz Thalesa systemy do OP robi i Atlas i Raytheon itd.

Adam S.
niedziela, 27 grudnia 2020, 00:28

@dim, prawdopodobnie masz rację. Ale jak myślisz, dlaczego Ukraińcy wprowadzają rozwiązania tureckie, a nie amerykańskie, francuskie, czy niemieckie? Po pierwsze, topowe firmy są bardzo drogie. Po drugie - nie ma szansy na "współpracę" z nimi, można być tylko kilentem, który płaci za wszystko żywą gotówką. A z tym na Ukrainie słabo. Współpraca z Turcją daje im możliwość wymiany technologii za technologię; wzięcia w barterze czegoś czego nie umieją robić, za własne produkty ( silniki lotnicze, napędy rakietowe). I do tego opanowania technologii (zgoda, może nie topowej), która popchnie do przodu ukraiński przemysł zbrojeniowy. Myślą perspektywicznie i konsekwentnie się rozwijają. Może kiedyś będą mieli kasę i możliwości na sprzęt z wyższej półki. A jeśli Turcja dalej będzie sprawiać kłopoty w NATO, Amerykanie mogą zamiast niej, uznać Ukrainę za strategicznego partnera, jako położoną znacznie bliżej Moskwy. A wtedy otworzy się dostęp także do topowych technologii. Wszystko w swoim czasie.

MIECZNOBULKA
czwartek, 24 grudnia 2020, 18:11

RACZEJ NALEZALOBY SIE ZASTANOWIC NAD CHLEBEM NIZ NAD MIECZNIKAMI. COVID 19 TO WSZYSTKIE RAKIETY I MIECZNIKI.

Adam S.
piątek, 25 grudnia 2020, 15:55

Kto mając do wyboru chleb albo wolność, wybierze chleb - szybko go straci. Kto wybierze wolność, będzie mógł zadbać i o chleb.

Wolfgang
piątek, 25 grudnia 2020, 19:26

Kwintesencja ZSRR!

Wania
sobota, 26 grudnia 2020, 13:24

Niezupełnie. ZSRR nigdy nie było napadnięte. To była tylko propaganda uzasadniająca biedę w społeczeństwie. Podobnie jak w Rosji obecnie. Zbroja się bo Polska na nich napadnie. Ukraina toczy wojnę z Rosją. Wojnę na której giną ludzie. Wojnę wywołana przez Rosję.

Adam S.
niedziela, 27 grudnia 2020, 00:43

Kwintesencja ZSRR w tym sensie, że sowieci zawsze wygrywali propagandą, "dając" ludziom chleb, robotnikom fabryki, chłopom ziemię. A gdy już przejęli władzę, wszystko to z powrotem ludziom odbierali. I jeszcze więcej, łącznie z życiem.

RUDY
czwartek, 24 grudnia 2020, 17:39

Kolejny memorandum ze strony ukraińskiej. Z reguły nie prowadzą do pożądanego rezultatu. Od 2011 roku w Mikołajowie stoi Korweta "Vladimir Veliki" projektu 58250. W dziesiątym roku budowy gotowość okrętu wynosi 40 proc. Powód jest prosty-nie ma pieniędzy. Budowa serii korwet w tak fatalnej sytuacji finansowej kraju jest bardzo wątpliwa.

patriota
czwartek, 24 grudnia 2020, 15:02

To ważna lekcja dla Polski. Ukraina 8-9 lat temu rozpoczęła program budowy korwety własnego projektu w stoczni w Nikolajewie. W 2015 roku gotowych była większość sekcji kadłuba przygotowywanych do połączenia. Widać, że z tej budowy zrezygnowali, program był zbyt ambitny, albo zabrakło pieniędzy. Uzbrojenie rakietowe, stacje radiolokacyjne, SKO miały być produkcji zachodniej. Poszukali więc partnera zagranicznego. My "Miecznika", dużą wielozadaniową fregatę chcemy sami zbudować....

ogarnij się trochę
czwartek, 24 grudnia 2020, 15:40

My chcemy sami budować? Kto ci tak powiedział?

Tedi
czwartek, 24 grudnia 2020, 13:36

Odnoszę wrażenie ze w naszym kraju dzieje się coś nie tak. Tyle lat i nie da się przełamać nie możności zakupu okrętów z programu Miecznik. Nawet biedniejsza i skorumpowana Ukraina poradziła sobie z tematem. A u nas ciagle nic.

NAVY
czwartek, 24 grudnia 2020, 12:49

A nasz Miecznik będzie z....papieru :))

Nicki
czwartek, 24 grudnia 2020, 19:12

A skad masz taka wiedzę?

BUBA
czwartek, 24 grudnia 2020, 15:22

bo mamy taki mon

Jan
piątek, 25 grudnia 2020, 11:16

W sumie masz rację, ten mon zapisał tylko 2 Mieczniki, za to poprzedni aż 3 i do tego 3 Czaple. Poprzedni był lepszy.

w
czwartek, 24 grudnia 2020, 12:10

czyli podobna do Gawrona. A nasi papierami rzucaja i licytuja sie " fregata, niszczyciele moze lotniskowiec ???

rED
czwartek, 24 grudnia 2020, 11:26

Bez obecności w NATO ich flota nie ma szans na przetrwanie nawet krótkiego konfliktu.

Zenek
czwartek, 24 grudnia 2020, 17:06

Nasza nawet sekundy

Gnoom
czwartek, 24 grudnia 2020, 14:12

Oni chociaż mają flotę, my mamy sterty złomu.

Ciekawy
czwartek, 24 grudnia 2020, 23:21

A co mają, że się tak zapytam?

Nicki
czwartek, 24 grudnia 2020, 19:15

Mają flotę, szczególnie tą na Krymie !

aad154
czwartek, 24 grudnia 2020, 23:01

Mam nadzieję że gdy ruskie z fregatami rakietowymi wpłyną do Gdańska ty będziesz w pierwszym szeregu obrony wybrzeża ;)

Tomasz34
piątek, 25 grudnia 2020, 10:35

Nie wpłyną bo zarówno Polska jak i Estonia mają NDR-y. Ruch okrętów na Bałtyku byłby utrudniony, a ich flota z Kaliningradu została by unieruchomiona już w porcie.

Marek
piątek, 25 grudnia 2020, 14:33

NDRy nie są nieśmiertelne a Rosjanie kombinują z CM na klasycznych okrętach podwodnych, którym NDRy guzik mogą zrobić.

van
sobota, 26 grudnia 2020, 11:16

Dlatego jedynym slusznym zakupem dla naszej marynarki są okręty podwodne.

Marek
sobota, 26 grudnia 2020, 22:29

Jedynie słuszny był system socjalistyczny, który jak powszechnie wiadomo się nie sprawdził. Flota to mechanizm, którego nie można ograniczać do pojedynczej klasy okrętów.

Tomasz34
czwartek, 24 grudnia 2020, 18:09

Ukraina nie ma floty, bo jej Rosja ukradła podczas ankesji Krymu, A jak oddała kutry patrolowe, to bez toalet. Polska wprowadza regularnie niszczyciele min typu Kormoran czy patrolowiec Ślązak(może w przyszłości go dozbroją). MW w Polsce zawsze jest trzecia w kolejności po wojskach lądowych i lotnictwie. Program MIecznik też ma ruszyć w 2021 roku, lub coś koło tego.

Yugol
piątek, 25 grudnia 2020, 18:00

Większość personelu i społeczeństwa od lat wiedziała że Krym przejdzie w ręce Rosji więc wyraziła chęć przejścia pod ich banderę. Nieliczni nie mieli szans na dywersję.

Davien
niedziela, 27 grudnia 2020, 01:10

Yugol i znowu bajki opowiadasz ale to norma. Choc rozumiem ze kazali usprawiedliwiac zdradę Rosji to to robisz:)

Marek
sobota, 26 grudnia 2020, 22:31

Ktoś obsadzał załogami te okręty. Ktoś mianował dowódców. Tym kimś nie byli Chińczycy.

Marek
piątek, 25 grudnia 2020, 14:42

Ukradła? Może i tak. Ale co zrobiły załogi i ich dowódcy? Można było zrobić z tymi okrętami przynajmniej to samo, co 27 listopada 1942 roku zrobili Francuzi ze swoimi okrętami w Tulonie.

Davien
niedziela, 27 grudnia 2020, 01:13

Załogi i ich dowódcy zrobiły to co im rozkazano . Rozkaz był by nie walczyc z Rosyjskimi bandziorami i terrorystami.

Aad154
piątek, 25 grudnia 2020, 13:17

To co Rosja przejeła na Krymie nadawało się tylko na złom (stare trałowce i jeden duży okręt desantowy). To co my mamy jest nieznacznie lepsze od tego co mają Ukraińcy. Patrolowcami ani niszczycielami min nie wygrywa się wojen. Obronić nas może tylko NATO

Tomasz34
piątek, 25 grudnia 2020, 20:59

W naszej części Europy wojen faktycznie nier wygrywa się okrętami, tylko siłami lądowymi i lotnictwem. A Polska (czy niektórzy chcą, czy nie chcą widzieć) wzmacnia oba te typy wojsk. NATO tworzy wiele krajów, również Polska.

Tweets Defence24