Reklama
Reklama
  • WIADOMOŚCI

Barbara z opóźnieniem i tańsza o miliard. Znamy szczegóły

Aerostat
Aerostat TCOM 34M (lżejszy, niż Polska kupiła w programie Barbara)
Autor. TCOM

Agencja Uzbrojenia przekazała, że dostawy aerostatów Barbara, przeznaczonych do nadzorowania polskiej przestrzeni powietrznej, rozpoczną się w drugim kwartale 2027 roku, a więc z kilkumiesięcznym opóźnieniem w stosunku do podpisanego kontraktu. Sprzęt kupiono jednak w procedurze konkurencyjnej, co pozwoli zaoszczędzić miliard złotych w stosunku do pierwotnej wartości umowy.

Reklama

Z tego artykułu dowiesz się:

  • czym jest program Barbara i do czego posłużą nowe aerostaty,
  • w jaki sposób zastosowanie procedury konkurencyjnej pozwoliło zaoszczędzić miliard złotych w stosunku do pierwotnej umowy,
  • jakie czynniki wpłynęły na realizację całego programu i jego harmonogram.

Czym jest program Barbara?

Program Barbara to plan pozyskania systemu czterech aerostatów, które mają wykrywać nisko lecące cele powietrzne, takie jak rakiety manewrujące i drony, na odległościach kilkuset kilometrów, daleko poza granicami przestrzeni powietrznej Polski. Umowa na realizację tego programu została podpisana w maju 2024 roku, rok po tym, jak Polska wysłała do Stanów Zjednoczonych wniosek o jego realizację w trybie FMS (Foreign Military Sales). Tryb ten zakłada, że sprzęt kontraktowany jest w imieniu państwa kupującego, bezpośrednio u producenta przez Pentagon.

Pierwotnie termin rozpoczęcia dostaw przewidziany był na koniec 2026 roku, jednak uległ przesunięciu na rok 2027. O opóźnieniu programu mówił w rozmowie z Defence24.pl gen. dyw. Ireneusz Nowak, Dowódca Operacyjny Rodzajów Sił Zbrojnych już w lipcu. W wywiadzie dla Defence24.pl w październiku gen. Nowak mówił o opóźnieniu o „ponad rok”, natomiast „Dziennik Gazeta Prawna” podał, że dostawa jest opóźniona o „blisko 2 lata”.

W reakcji na publikację DGP Agencja Uzbrojenia wydała komunikat, w którym podała, że powodem opóźnienia był przyjęty konkurencyjny tryb procedowania programu. Co więcej, „pierwotne opóźnienie” programu udało się ograniczyć z kilkunastu do kilku miesięcy (dostawa planowana jest na drugi kwartał 2027 roku). W rozmowie z Defence24.pl rzecznik Agencji Uzbrojenia płk Grzegorz Polak podkreślił, że kwota, jaka zostanie zapłacona za aerostaty, będzie niższa od pierwotnie przyjętej w umowie ze stroną amerykańską o miliard złotych. I to obniżenie kwoty możliwe będzie dzięki działaniu w trybie konkurencyjnym, na jaki zdecydowała się AU we współpracy ze stroną amerykańską. Od początku było wiadomo, że wiąże się to z pewnymi ryzykami, ale udało się je ograniczyć do minimum (tym bardziej że zakup od jednego wykonawcy też nie jest pozbawiony ryzyk), zmniejszając jednocześnie znacząco koszty zakupu.

Reklama

Przy okazji podpisania umowy komunikowano wartość umowy netto na poziomie 1,2 miliarda dolarów, czyli około 4,7 mld złotych netto lub 5,8 mld złotych z uwzględnieniem płaconej przy każdej dostawie sprzętu kwoty podatku VAT. Zarówno w maju 2024 roku, jak i teraz kurs dolara oscyluje wokół 3,90 zł.

Tryb konkurencyjny - FMS

Zwykle zakup sprzętu od USA w trybie międzyrządowym odbywa się w ten sposób, że Pentagon kupuje sprzęt od jednego, konkretnego wykonawcy, tego samego, jaki dostarcza dane wyposażenie dla Stanów Zjednoczonych. I tak np. czołgi Abrams kontraktowane są od General Dynamics, wyrzutnie Patriot i pociski PAC-2 GEM-T od produkującego je RTX, a pociski PAC-3 MSE od Lockheed Martina. Tutaj jednak sprzęt został zdefiniowany przez stronę polską pod kątem parametrów, a na zapytanie, jakie do własnego przemysłu skierowały władze USA, odpowiedział więcej niż jeden wykonawca.

Aerostat TCOM 71M. Fot.: TCOM
Aerostat TCOM 71M - taki jak Polska kupiła w programie Barbara
Autor. TCOM

Dzięki temu, że amerykańskie firmy musiały ze sobą rywalizować o polskie zamówienie, ostateczna jego wartość będzie niższa o równowartość miliarda złotych od zakładanej w umowie z 2024 roku. W postępowaniu początkowo i ostatecznie zwyciężyła firma TCOM, która będzie realizować zamówienie, ale co najmniej jeden konkurencyjny wykonawca odwoływał się, co wydłużyło cały proces. Został on już jednak zamknięty. W pewnym momencie istniało ryzyko opóźnienia dostawy o kilkanaście miesięcy, ale odpowiednia organizacja zarówno po stronie wykonawcy, jak i AU spowodowała, że zostanie ono ograniczone do kilku miesięcy i dostawa odbędzie się w II kwartale przyszłego roku.

Reklama

Trzeba też pamiętać, że dostawa sprzętu nie jest równoznaczna z osiągnięciem gotowości bojowej. Do tego niezbędne jest też wybudowanie infrastruktury, wyszkolenie personelu oraz zgranie systemów dowodzenia. Ale to dotyczy każdego zakupu sprzętu i uzbrojenia, zwłaszcza jeśli jest to system, który jest wdrażany po raz pierwszy.

Inna sprawa, że o potrzebie pozyskania takiego sprzętu mówiło się już co najmniej od 2017 roku (a de facto kilka lat wcześniej). W 2017 roku bowiem wystartował dialog techniczny w tym programie, a więc potrzeba jego zakupu została już wcześniej zidentyfikowana. Trzeba jednak uczciwie powiedzieć, że przez lata do pełnoskalowej agresji Rosji przeciwko Ukrainie nie był on najwyższym priorytetem kolejnych kierownictw Ministerstwa Obrony Narodowej, wywodzących się z różnych środowisk politycznych. Ponadto jego realizację utrudniały ówczesny, sprzyjający opóźnieniom i zmieniony dopiero na przełomie 2021 i 2022 roku system zakupów sprzętu i kilkakrotnie niższy niż przed wybuchem pełnoskalowej wojny na Ukrainie poziom finansowania resortu obrony.

Reklama
Polecane
czytaj więcej
Wojna na Ukrainie
Mogą Cię zainteresować
Reklama