Siły zbrojne

Ameryka traci lotniskowiec. Co dalej? [KOMENTARZ]

Fot. U.S. Navy
Fot. U.S. Navy

USS Bonhomme Richard był do niedawna jednym z dziewięciu amerykańskich śmigłowcowców desantowych w służbie, okrętów, które tworzą trzon zespołów uderzeniowych U.S. Navy i są uważane za najcenniejsze okręty nawodne w arsenale tej formacji za wyjątkiem superlotniskowców typu Nimitz i Ford. Zniszczenia spowodowane pożarem stawiają pytanie o możliwość, ale także opłacalność odbudowy tego 24-letniego okrętu. Wszystko to w środku wyścigu morskiego z Chińską Republiką Ludową.

Wyniki wstępnych oględzin jednostki po ugaszeniu pożaru są bezlitosne. Jak dowiedział się portal Defence News od wysokiego ranga oficera U.S. Navy pod pokładem USS Bonhomme Richarda pożary wywołały temperatury dochodzące nawet do 650 stopni Celsjusza. Uszkodzonych przez ogień czy przez zalanie wodą jest 11 spośród 14 pokładów, a całość zniszczeń określa się jako „rozległe”.

Nadbudówka okrętu i niektóre sekcje pod pokładem startowym miały zostać kompletnie zniszczone. Sekcje pokładu startowego wypaczyły się od gorąca. W tej sytuacji nie wiadomo ile kosztowałaby i jak długo trwałaby naprawa zniszczonej jednostki. Amerykanie znani są z tego, że nie szczędzą pieniędzy na naprawy. Np. w czasie drugiej wojny światowej przez kilka lat remontowali de facto zniszczony pancernik West Virginia, który powrócił do linii jako niemal zupełnie nowy okręt, a w ostatnich latach zainwestowali w naprawy dwóch poważnie uszkodzonych w kolizjach niszczycieli typu Arleigh Burke. Niemniej nie oznacza to, że ślepo inwestuje się w naprawianie wszystkich jednostek. Nie stało się tak np. w przypadku okrętu podwodnego Miami (ulepszony typ Los Angeles), którego remont musiałby kosztować 700 mln USD czyli prawie tyle co nowy okręt.

Jaka będzie więc ocena stanu okrętu i czy będzie się opłacało się go naprawiać? Biorąc pod uwagę jego wiek i fakt, że ewentualne prace trwałyby zapewne od kilkunastu miesięcy do nawet kilku lat wydaje się, że nie i lepiej będzie przeznaczyć środki finansowe na dodatkowy okręt nowszego typu America (USS Bonhomme Richard należy do starszego typu Wasp).

To, co stało się z okrętem jest sporym ciosem dla amerykańskich sił zbrojnych. Szczególnie, że właśnie kończyły się na nim prace mające na celu nie tylko przeprowadzenia planowych remontów, ale także dostosowanie tej jednostki do przenoszenia myśliwców F-35B. Na prace te, powierzone General Dynamics National Steel and Shipbuilding Co. w 2018 roku, wydano co najmniej 219 mln USD. Co gorsza spalony okręt był jednym z zaledwie czterech tej klasy, które przechodziły bądź przeszły analogiczne prace. Oznacza to, że zamiast na czterech, Lightningi wersji B będą mogły bazować zaledwie na trzech jednostkach, co jest sporym ciosem w program wprowadzania tych maszyn do służby i konwersji śmigłowcowców w lekkie lotniskowce. A także dla obecności F-35B na Pacyfiku - Amerykanie muszą mieć cztery lekkie lotniskowce, żeby móc stale utrzymywać w okolicach Morza Południowochińskiego jedna taką jednostkę. Lekki lotniskowiec z kolei jest często optymalnym zastępcą wielkich jednostek typu Nimitz i Ford, których liczba także jest ograniczona.

Brak możliwości poradzenia sobie z niewielkim początkowo pożarem przez załogę stawia i walka z żywiołem przez kilka dni w porcie, przy użyciu licznych dostępnych środków, stawia też pytanie o odporność amerykańskich jednostek na uszkodzenia i ich podatność na pożary. W czasie bitwy morskiej na pełnym morzu jednostka taka nie miałaby szans na przetrwanie.

Na pocieszenie pozostaje fakt, że jeszcze na początku tego roku zlecono przystosowanie dla F-35B piątego Waspa, USS Boxer. Do służby wcielono też  w połowie lipca drugi okręt typu America – USS Tripoli. Budowa trzeciej jednostki, USS Bougainville – pierwszej od razu zaprojektowanej z możliwością bazowania F-35B – rozpoczęła się w październiku 2018 roku a zatem będzie onadostepna dopiero za około 4,5 roku, chyba że prace konstrukcyjne zostaną przyspieszone w porównaniu z tymi prowadzonymi na Tripoli.

Tak, czy inaczej wydarzenia, do których doszło w San Diego z pewnością wpłynęły w pewnym stopniu na balans sił na Pacyfiku...

Komentarze