Reklama
Reklama
  • sponsorowane
  • WIADOMOŚCI
  • ANALIZA

Tarcza i Miecz. Grupa zbrojeniowa nowej generacji wchodzi do Polski

Lekki bezzałogowiec przechwytujący Grupy KOS
Lekki bezzałogowiec przechwytujący Grupy KOS
Autor. Grupa KOS

Autonomiczne systemy obronne, sztuczna inteligencja i produkcja w kraju. Grupa KOS, która realizuje projekty dla zagranicznych partnerów, rozpoczyna działalność w Polsce, by budować niezależne zdolności obronne i odstraszania. „Prowadzimy rozmowy z polskimi instytucjami odpowiedzialnymi za obronność w sprawie naszych systemów, w tym flagowego rozwiązania KOS Tarcza, służącego do autonomicznej i warstwowej obrony przed atakami dronów” – mówi Defence24.pl Jean-Marc Allet, prezes Grupy KOS.

Reklama

W nocy z 9 na 10 września 2025 roku rosyjskie drony wleciały w polską przestrzeń powietrzną. Do ich zwalczania poderwano myśliwce, w tym F-35 piątej generacji, a zestrzelono tylko część z nich. Wiele z tych dronów okazało się tanimi wabikami ze sklejki i pianki. Po jednej stronie stanęły maszyny warte ułamek ceny samochodu, po drugiej samoloty za setki milionów i pociski kosztujące setki tysięcy dolarów za sztukę.

Dla Rosji nie był to żaden wysiłek. Kraj ten produkuje drony uderzeniowe na skalę przemysłową i potrafi wysłać ich kilkaset w ciągu jednej nocy. Ten sam rachunek wykorzystują znacznie słabsi przeciwnicy: jemeńscy Huti, dysponując tanimi dronami i rakietami, przez lata paraliżowali żegługę na Morzu Czerwonym. Drona FPV może dziś złożyć niemal każdy, także sabotażysta, który chce uderzyć w lotnisko, rafinerię czy jednostkę wojskową.

O skuteczności obrony decyduje więc dziś nie tylko zaawansowanie uzbrojenia, lecz także szybkość jego produkcji i możliwość skalowania, koszt pojedynczego przechwycenia i zdolność działania w warunkach zakłóceń elektronicznych. W tym obszarze wyrasta nowy model przemysłu obronnego, oparty na sztucznej inteligencji, systemach autonomicznych i projektowaniu sprzętu od podstaw w celu wielkoseryjnej produkcji, z wykorzystaniem zautomatyzowanych procesów.

Reklama

W Stanach Zjednoczonych rozwija go szereg firm, jak między innymi Anduril, Perennial Autonomy, morski Saronic Technologies, Shield AI czy zajmujący się branżą rakietową Castellion. Z kolei w Europie do najbardziej znanych firm funkcjonujących w tym modelu należy niemiecki Helsing czy mający główną siedzibę w Holandii Destinus, a także inne firmy, często specjalizujące się w bezzałogowcach i systemach ich zwalczania. Segment ten rozwija się dynamicznie i cały czas dołączają do niego nowe podmioty.

Istotną cechą tych firm jest znaczne zaangażowanie prywatnego kapitału, w tym uczestników rynków finansowych, zarówno na etapie rozwoju technologii, jak i budowy zdolności produkcyjnych. To znacząco przyspiesza dostępność sprzętu i powoduje, że produkcja może nastąpić bardzo szybko po decyzjach o zamówieniach.

Tą samą drogą idzie Grupa KOS, która rozpoczyna działalność na polskim rynku. Głównym obszarem Grupy KOS jest budowa autonomicznych systemów C-UAS, ale grupa angażuje się też w budowę systemów uderzeniowych, podwodnych i rozwija zdolności satelitarne. Rozwiązania KOS są testowane w wielu lokalizacjach, w tym w regionach, w których toczy się wojna dronowa, a doświadczenia z tych testów na bieżąco trafiają do kolejnych wersji systemów.

Reklama
Wizualizacja ochrony przez system KOS Tarcza
Wizualizacja ochrony przez system KOS Tarcza
Autor. Grupa KOS

Dlaczego Polska?

Decyzja o wejściu do Polski wynika z prostego wniosku: państwo, które chce się skutecznie bronić, nie może zakładać, że otrzyma zza granicy na czas pociski, drony czy amunicję. Kolejki produkcyjne u zagranicznych dostawców często liczy się w latach, a w czasie kryzysu każdy kraj najpierw zaspokaja własne potrzeby.

KOS podjął decyzję o prowadzeniu rozwoju i produkcji na terenie Polski, aby skrócić drogę dostaw i materiałów, zwiększyć niezależność państwa i wzmocnić jego zdolność odstraszania. W województwie lubelskim powstaje dedykowany zakład produkcyjny grupy, który w 2028 roku osiągnie pełną skalę produkcji, jednak pierwsze dostawy będą możliwe już znacznie wcześniej. „Polska nie może czekać, aż ktoś z zagranicy zechce jej coś sprzedać. Zdolności obronne muszą powstawać tutaj, pod polską kontrolą i w tempie, jakiego wymaga dzisiejsze zagrożenie. Wiemy też, że Polska ma duży potencjał inżynierski i produkcyjny, więc naturalną decyzją jest lokalizacja naszej produkcji w Polsce”, mówi Allet.

Nowe zagrożenia wymagają nowego podejścia

Współczesne konflikty pokazały, jak niekorzystna może być ekonomika tradycyjnej obrony przeciwlotniczej w starciu z masowo wykorzystywanymi dronami. Relatywnie tani bezzałogowiec może zagrozić infrastrukturze wartej miliardy, podczas gdy pocisk przechwytujący bywa wielokrotnie droższy od celu. Przy dużej skali ataków problemem staje się dostępność amunicji i tempo uzupełniania zapasów, bo systemy bezzałogowe mają szybszy cykl niż tradycyjne pociski przeciwlotnicze.

Reklama

Kolejnym wyzwaniem jest walka radioelektroniczna. Systemy uzależnione od łączności z operatorem lub sygnału GPS tracą skuteczność w środowisku intensywnego zagłuszania. Polska zna te zagrożenia z bliska. Od września 2025 doszło do szeregu kolejnych naruszeń przestrzeni powietrznej Polski. Z kolei na terenie Ukrainy tuż przy granicy z Polską Rosja wykorzystuje odrzutowe drony uderzeniowe, co powoduje alarmy na terenie Polski.

Od kilku lat kolejne incydenty nad Polską układają się w ten sam wzór: państwo angażuje radary i efektory na początku łańcucha oraz w powiadamianie ludności na jego końcu. Najsłabsze ogniwo jest pomiędzy, bo niezbędna jest szybka zamiana sygnału w ocenę zagrożenia i decyzję oraz wdrożenie odpowiednich środków do jej skutecznej realizacji. Presja czasu będzie rosnąć. Według ukraińskich źródeł Rosja wystrzeliła w pierwszych miesiącach 2026 roku wielokrotnie więcej odrzutowych dronów uderzeniowych niż w całym 2025 roku, a lecą one mniej więcej dwa razy szybciej od wcześniejszych konstrukcji. To pokazuje, że zagrożenia ewoluują bardzo szybko.

Model nowej generacji: sztuczna inteligencja jako wspólny rdzeń

Tradycyjny przemysł zbrojeniowy opiera się na rozbudowanych programach rozwojowych, długich cyklach modernizacji i wyspecjalizowanych platformach. Model nowej generacji stawia na oprogramowanie, które jest rozwijane i aktualizowane równolegle w wielu systemach. Takie podejście przyjmują firmy rozwijające działalność na rynkach w Stanach Zjednoczonych i zachodniej Europie.

Reklama

Centralnym rozwiązaniem Grupy KOS jest KOS Rdzeń: autorska platforma autonomii, obejmująca oprogramowanie i sieci neuronowe, które rozpoznają sytuację, podejmują decyzje i prowadzą platformy bezzałogowe do zadania. Rdzeń pracuje dokładnie w tym ogniwie, które dziś często zawodzi: zamienia sygnał z czujników w ocenę zagrożenia i umożliwia podejmowanie decyzji w ciągu sekund. Ten sam rdzeń pracuje we wszystkich produktach grupy, od interceptorów, aż po drony podwodne.

Dane z każdej misji każdego systemu wracają do rdzenia i poprawiają wszystkie platformy jednocześnie: im więcej egzemplarzy w użyciu, tym lepszy każdy z nich. Nad rdzeniem pracują naukowcy rozwijający sieci neuronowe na poziomie światowej czołówki.

Międzynarodowy zespół z polskim trzonem

Program technologiczny KOS rozpoczął się w 2023 roku od autonomicznego lotu i własnego systemu sterowania opartego na sztucznej inteligencji. Kolejne warstwy zespół zbudował sam: konstrukcje platform, algorytmy naprowadzania, sensory, fuzję danych i oprogramowanie dowodzenia. Interceptory KOS są już wytwarzane w krótkich seriach na potrzeby testów i wdrożeń, a zakład w województwie lubelskim przeniesie ich produkcję na skalę przemysłową.

Reklama

Za opracowywanymi rozwiązaniami stoi międzynarodowy zespół inżynierów i naukowców z doświadczeniem zdobywanym w firmach technologicznych i przemysłowych na całym świecie, którego trzon stanowią Polacy. Grupa stawia na współpracę specjalistów z różnych krajów, łącząc kompetencje w dziedzinie sztucznej inteligencji, elektroniki, konstrukcji mechanicznych i produkcji przemysłowej. Konsekwentnie przyciąga też do Polski najzdolniejszych przedstawicieli polskiej diaspory technologicznej.

KOS Tarcza: autonomiczna ochrona przed dronami

Najbardziej rozpoznawalnym produktem grupy jest KOS Tarcza, system ochrony obiektów przed bezzałogowymi statkami powietrznymi. Składa się z czujników, warstwy dowodzenia i dwóch typów interceptorów, które niszczą cel energią uderzenia. Warto podkreślić, że interceptory w systemie KOS Tarcza mogą być dostosowywane do konkretnych zagrożeń i wymogów klienta. Istnieje więc możliwość zarówno niszczenia wrogich dronów bezpośrednim trafieniem, jak i użycia ładunku wybuchowego. Ta pierwsza cecha może być bardziej przydatna w warunkach ochrony obiektów cywilnych, druga – w sytuacji pełnoskalowej wojny.

Interceptor i śmigłowiec
Wizualizacja śmigłowca i wspierającego go interceptora Grupy KOS
Autor. Grupa KOS

Podstawowe cechy systemu KOS Tarcza

Niewidoczne wykrywanie. Podstawą warstwy wykrywania są czujniki akustyczne i optoelektroniczne (kamery dzienne i termowizyjne), a opcją są własne radary pasywne, wykrywające obiekty powietrzne na bazie emisji nadajników okazjonalnych (tryb PCL). Te sensory mają wspólną cechę: nie emitują sygnału, który przeciwnik mógłby namierzyć. System może też korzystać z radarów już obecnych na chronionym obiekcie i zostać zintegrowany z innymi elementami obrony antydronowej lub przeciwlotniczej, jeśli tylko taka jest rozwinięta w chronionym obszarze.

Reklama

Właściwy interceptor do właściwego celu. Warstwa dowodzenia w czasie rzeczywistym liczy, który interceptor dotrze do celu najszybciej i z największą szansą trafienia. W celu zwalczania wolniejszych, lżejszych dronów startuje pionowo interceptor wielowirnikowy. Przeciwko celom szybkim, w tym odrzutowym dronom uderzeniowym, stosowany jest KOS-W wystrzeliwany z katapulty, bez potrzeby wykorzystania pasa startowego. Gdy cel zmienia tor lub przyspiesza, system sam wysyła kolejny, lepiej dobrany interceptor. Ten sam mechanizm pozwala odpierać ataki rojów dronów. System rozpoznawczy programuje też trasy lotu interceptorów, tak by przechwycenie było możliwe w trybie spotkania, a nie pościgu, co zwiększa efektywność uderzenia kinetycznego.

Odporność na zagłuszanie. W końcowej fazie lotu interceptor może działać całkowicie samodzielnie na pokładzie, w zadanej strefie może po wskazaniu celu wykonać przechwycenie bez łączności z operatorem i bez sygnału GPS. Zagłuszanie nie przerywa przechwycenia. Istnieje kilka trybów wykorzystania interceptorów. Z technicznego punktu widzenia możliwe jest działanie w pełni automatyczne w zadanym obszarze, jak i różne poziomy kontroli człowieka.

Bez strat, gdy atak nie jest potrzebny. Jeśli cel zniknie lub misja się zmieni, interceptor wraca na stanowisko, ląduje i jest gotowy do kolejnego startu. Niewykorzystany start nie oznacza utraty sprzętu ani ryzyka zniszczeń wokół chronionego obiektu.

Reklama

Człowiek ustala zasady działania, wyznacza strefy ochrony i może przerwać operacje, jeśli jest to konieczne. Człowiek nadzoruje, system wykonuje.

System działa w konfiguracji stacjonarnej i na mobilnych wyrzutniach montowanych na pojazdach. Wyrzutnie dla interceptorów są kontenerowe, co pozwala na przygotowanie do startu i utrzymywanie gotowości dużej liczby interceptorów przy ograniczonym zaangażowaniu personelu. Może uzupełniać go warstwa wczesnego ostrzegania oparta na danych satelitarnych o miejscach startu dronów i bieżących informacjach ze źródeł zewnętrznych, jak radary obrony przeciwlotniczej. Przeprowadzono testy integracji z różnymi typami wojskowych stacji radiolokacyjnych oraz wymiany danych w formacie ASTERIX. Koszt pojedynczego przechwycenia to ułamek ceny tradycyjnego pocisku przechwytującego.

„Chcę podkreślić jedno: rozwiązania KOS Tarcza są wysoce customizowane, nie tylko pod kątem efektorów, ale przede wszystkim sensorów i integracji. Mamy zdolności do przyjmowania i wymiany danych z systemami wykrywania i dowodzenia, które już istnieją, jak i budowy całej architektury ochrony w oparciu o nasz system. Dane z wojskowych radarów możemy łączyć z danymi z naszych radarów pasywnych i akustyki. System jest gotowy do wypracowania decyzji zatwierdzanych przez operatora w czasie rzeczywistym, nawet przy zmasowanych atakach z różnych kierunków”, mówi prezes Allet.

Wizualizacja systemu KOS Miecz
Wizualizacja systemu KOS Miecz
Autor. Grupa KOS

KOS Miecz: odstraszanie, które działa

Obrona sama w sobie nie wystarczy. Przeciwnik musi wiedzieć, że atak się nie opłaci, a odpowiedź przyjdzie szybko. Dlatego drugim filarem grupy jest KOS Miecz, rodzina platform uderzeniowych dalekiego zasięgu z autorskim napędem zapewniającym wysoką prędkość.

Reklama

Grupa prowadzi już prace nad wdrożeniami tych platform u zagranicznych partnerów. Miecz korzysta z napędu własnej konstrukcji i z tego samego rdzenia autonomii co Tarcza: samodzielnie analizuje dane rozpoznawcze i wskazuje cele o najwyższym priorytecie. Wypełnia lukę między drogimi pociskami manewrującymi, dostępnymi w ograniczonej liczbie, a powolnymi dronami uderzeniowymi, które coraz łatwiej przechwycić.

„Tarcza broni, Miecz odstrasza. Obrona, która idzie w parze z odstraszaniem, sprawia, że atak przestaje się opłacać”, zaznacza Allet.

System KOS REVA
System KOS Reva
Autor. Grupa KOS

KOS REVA: autonomia pod wodą

Ten sam rdzeń autonomii pracuje pod powierzchnią wody. KOS REVA to autonomiczny dron podwodny przeznaczony do misji rozpoznawczych i uderzeniowych. Samodzielnie dopływa w rejon zadania, wykonuje je i wraca do bazy, gdzie ładuje akumulatory przed kolejną misją. Chroni infrastrukturę podmorską, taką jak kable, rurociągi i porty, i daje marynarce wojennej oczy pod wodą. „System jest gotowy do produkcji i może pracować autonomicznie przez kilka dób. Prowadzimy rozmowy z partnerami na całym świecie” – podkreśla Allet.

KOS-MOS1: zdolności w domenie kosmicznej

Współczesnej wojny nie da się prowadzić bez własnego obrazu z orbity. Dlatego grupa rozwija również program KOS-MOS1, który buduje jej zdolności w domenie kosmicznej. Obejmuje dostęp do danych satelitarnych, własny zespół analiz oraz współpracę z partnerami z sektora kosmicznego. Dane z orbity zasilają KOS Rdzeń: dają Tarczy wcześniejsze ostrzeżenie o zagrożeniach i rozmieszczeniu środków napadu powietrznego, a Mieczowi obraz potrzebny do wskazania celów. Docelowo program ma zapewnić grupie niezależny dostęp do rozpoznania satelitarnego.

Reklama

Produkcja w Polsce: niezależność dostaw

W województwie lubelskim powstaje dedykowany zakład produkcyjny grupy, przystosowany do produkcji seryjnej na dużą skalę, z całym procesem od elektroniki po konstrukcje kompozytowe pod jednym dachem. Pełną skalę produkcji osiągnie w 2028 roku. Produkcja opiera się na komponentach z Polski i Europy.

W sektorze obronnym o skuteczności systemu decydują nie tylko jego parametry techniczne, lecz także liczba dostępnych egzemplarzy, możliwość serwisowania i tempo dostarczania kolejnych partii oraz ich rozwoju. Własne zdolności produkcyjne w kraju skracają czas uzupełniania zapasów i uniezależniają państwo od decyzji zewnętrznych dostawców.

„Wybór Polski jako głównej lokalizacji naszej produkcji pozwoli nam zapewnić suwerenność produkcyjną i rozwojową i odpowiadać na potrzeby Polski i sojuszników, również w sytuacjach kryzysowych. Polska jest też kluczową lokalizacją w Europie w kontekście współpracy eksportowej z partnerami z różnych regionów. Jako Grupa KOS chcemy jednocześnie wzmacniać bezpieczeństwo i rozwijać polską gospodarkę oraz przemysł obronny, stając się jednym z europejskich liderów” – mówi Allet.

Reklama
Grupa KOS
Wizualizacja wrzutu interceptora z samolotu transportowego
Autor. Grupa KOS

Czy Polska zbuduje własnego lidera nowej generacji?

Wejście Grupy KOS na polski rynek wpisuje się w szerszą debatę o kierunkach rozwoju krajowego przemysłu obronnego. Polska zwiększa wydatki na bezpieczeństwo i szuka rozwiązań, które skutecznie odpowiedzą na zagrożenia związane z masowym użyciem bezzałogowców.

Przykłady z USA i zachodniej Europy pokazują, że prywatne firmy technologiczne mogą stać się kluczowymi dostawcami nowoczesnych zdolności wojskowych. Rządy poszczególnych państw wspierają swoich liderów i często są na czele ich klientów. Polska ma już prywatne firmy o silnej pozycji w sektorze obronnym. Kolejnym krokiem są przedsiębiorstwa, w których oprogramowanie, autonomia i seryjna produkcja stanowią podstawę całego modelu działalności.

Grupa KOS wnosi na polski rynek własną technologię, sprawdzone produkty i produkcję w kraju. Technologia jest gotowa. Decyzja należy do zamawiających.

O Grupie KOS

Grupa KOS, działająca w ramach KOS Autonomous Air Defence sp. z o.o., to grupa zbrojeniowa nowej generacji. Rozwija i produkuje autonomiczne systemy obronne: obronę przeciwdronową, platformy uderzeniowe dalekiego zasięgu i autonomiczne drony podwodne. Wszystkie działają na wspólnej platformie autonomii KOS Rdzeń. Zespół tworzą polscy i zagraniczni inżynierowie oraz naukowcy z doświadczeniem w międzynarodowym sektorze technologicznym i przemysłowym. Siedziba grupy znajduje się w Krakowie, zakład produkcyjny powstaje w województwie lubelskim. Projekt finansuje prywatny inwestor ze Szwajcarii, grupa finansowa obecna m.in. w sektorze energetycznym.

Reklama

Podkreślam, że nasze rozwiązania są wysoce adaptowalne i mogą być wykorzystywane zarówno przez Siły Zbrojne jak i innych partnerów poszukujących ochrony antydronowej. Każda integracja, jaką prowadzimy, jest wspierana przez zespół inżynierów pracujących na miejscu i dostosowujących rozwiązanie do potrzeby klienta. Jesteśmy gotowi do tego, by w nowej rzeczywistości wzmacniać bezpieczeństwo, obronę i gospodarkę Polski @ podsumowuje prezes Jean-Marc Allet.

Artykuł sponsorowany

Reklama
Polecane
czytaj więcej
Wojna na Ukrainie
Mogą Cię zainteresować
Reklama