- WIADOMOŚCI
Furia z bombami i rakietami powietrze-ziemia
Autor. Anduril Industries/X
Wiemy coraz więcej na temat nowego bezzałogowca FQ-44 od Anduril Industries. Jakie możliwości ofensywne będzie posiadać Collaborative Combat Aircraft od amerykańskiej firmy?
Informowaliśmy niedawno o tym, że do roku 2032 amerykańskie siły powietrzne (USAF) będą chciały mieć na wyposażeniu co najmniej 500 zaawansowanych, półautonomicznych maszyn bojowych (Collaborative Combat Aircraft), które będą gotowe do współpracy z najnowocześniejszymi samolotami wielozadaniowymi. Mowa tu o FQ-42A „Vengeance” od General Atomics Aeronautical Systems oraz o FQ-44A „Fury” od Anduril Industries.
Fit for Fury.
— Anduril Industries (@anduriltech) September 15, 2026
Notional FQ-44 configurations confirm Fury’s compatibility with a range of munitions, including 500-pound class guided bombs, Small Diameter Bombs, air-launched cruise missiles, rocket pods, external targeting pods, and (many) more. Fight unfair. pic.twitter.com/wxtET00MtD
W przypadku tej drugiej maszyny producent zdecydował się ujawnić nieco więcej szczegółów na temat możliwości, które drzemią w bezzałogowcu wartym około 20 milionów dolarów. Jak na swoim profilu na platformie X wskazuje firma Anduril Industries, FQ-44 ma być kompatybilny m.in. z bombami kierowanymi o masie 500 funtów. Okazuje się, że wachlarz możliwości „Fury” jest szerszy i dotyczy również korzystania z małowymiarowych bomb kierowanych (SDB) czy pocisków manewrujących wystrzeliwanych z powietrza (zapewne chodzi tu o Barracudę produkcji Andurila). Opisywany bezzałogowiec może być wyposażany w zasobniki z rakietami niekierowanymi (i zapewne APKWS, mogącymi też w odpowiedniej wersji zwalczać drony i część rakiet manewrujących) oraz zewnętrzne zasobniki celownicze.
„W praktyce oznacza to, że system Fury, choć nominalnie uznawany za przeznaczony głównie do zadań powietrze-powietrze, będzie mógł zwalczać cele naziemne większością podstawowych środków używanych przez amerykańskie lotnictwo. To zwiększy elastyczność użycia, bo nie do wszystkich misji trzeba platformy klasy F-35 czy F-15, a utrata bezzałogowca, nawet tak zaawansowanego, jest mniej dotkliwa niż załogowego myśliwca” – komentuje red. Jakub Palowski, zastępca redaktora naczelnego Defence24.
