Wleciał do Polski i wylądował w Moskwie. Samolot algierskich sił w przestrzeni powietrznej
Autor. Aldo Bidini / Wikimedia Commons / GFDL 1.2 (https://www.gnu.org/licenses/old-licenses/fdl-1.2.html)
W czwartek, 22 października, na polskim niebie znów zawitał samolot algierskich sił powietrznych, kierujący się do Rosji. To Lockheed Martin C-130J-30 Hercules, średni wojskowy samolot transportowy.
Algierski Hercules nad Polską
W czwartek, 22 października, nad Polską pojawił się algierski Lockheed Martin C-130J-30 Hercules – średni wojskowy samolot transportowy. O jego pojawieniu się poinformował Polish Military Radar o godzinie 06:21.
Samolot wystartował z bazy lotniczej Boufarik i poleciał na wschód. Nad Tunezją ruszył w kierunku północno-wschodnim, przelatując nad Włochami, Chorwacją, Węgrami i Słowacją. W polską przestrzeń powietrzną wkroczył opodal Żywca. Stamtąd leciał aż nad Białoruś, mijając Kraków, Kielce, Radom i Siedlce – ostatecznie wylądował w Rosji, na lotnisku w Moskwie.
Algieria wciąż lata nad Polską
O regularności wojskowych połączeń lotniczych między Algierią a Rosją pisaliśmy już kilkukrotnie. Przypominamy, że współpraca Rosji i Algierii na płaszczyźnie militarnej od lat pozostaje jednym z istotnych elementów ich wzajemnej relacji, a regularne transporty wojskowe stanowią jej bezpośrednie odzwierciedlenie.
I choć charakter przewożonych ładunków nie został oficjalnie potwierdzony, to nie możemy wykluczać – a wręcz powinniśmy przypuszczać – że na pokładzie algierskich transportowców znajduje się rosyjskie uzbrojenie lub wyposażenie wojskowe. Niezmiernie istotnym jest to, by pamiętać, że Algieria nie musi być końcowym odbiorcą rosyjskiej broni – może ona być pośrednikiem w dostawach uzbrojenia do innych państw afrykańskich, skąd finalnie broń trafi do rosyjskich przyczółków w różnych krajach Afryki.
Rosyjska aktywność militarna w Afryce może stanowić zarówno istotny element strategii poszerzania wpływów Kremla, jak i prowadzić do wzmacniania jego regionalnych sojuszników. Z perspektywy NATO fundamentalne pozostaje zatem monitorowanie tego rodzaju działań, zwłaszcza w kontekście ich potencjalnego wpływu na bezpieczeństwo europejskie i sytuację w bezpośrednim sąsiedztwie Sojuszu.



