- WIADOMOŚCI
Rosja stoi za podpaleniem Starlinka w Polsce? Trop prowadzi w jedno miejsce
Autor. Jurij D.K. / Wikimedia Commons / CC BY 4.0
W piątek, 16 października, niemiecki tygodnik „Der Spiegel” opublikował rezultaty swojego śledztwa dziennikarskiego, dotyczącego podpalenia naziemnej stacji bazowej systemu satelitarnego Starlink w Woli Krobowskiej, na Mazowszu. Według ustaleń, w sabotażu przeprowadzonym na zlecenie Rosji miał brać udział turecki gang „Daltonów”.
Podpalenie stacji naziemnej Starlink
Stacja naziemna Starlink w Woli Krobowskiej została podpalona niemal miesiąc temu, bo 23 września. Informowaliśmy zarówno o samym akcie sabotażu, jak i jego potencjalnych skutkach czy wnioskach, jakie powinniśmy wyciągać.
W wyniku zdarzenia Prokuratura Krajowa wszczęła śledztwo dotyczące możliwego działania na rzecz obcego wywiadu i przestępstwa terrorystycznego, a 12 października niemieckie służby zatrzymały 34-letniego Müslüma T. i 38-letniego Ümita E., podejrzanych o podpalenie.
Trop prowadzi do tureckiego gangu?
Jak wynika z informacji podawanych przez niemiecki tygodnik „Der Spiegel”, za podpaleniem stacji Starlink ma stać turecki gang „Daltonów”, operujący na terytorium kilku państw Europy. Gang kojarzony jest głównie z wymuszeniami, handlem bronią i zabójstwami na zlecenie.
Naturalnie, „Daltonowie” nie działali z własnej inicjatywy – za zleceniem podpalenia stoi Rosja, która, według wielu źródeł informacji, aktywizuje rozmaite środowiska przestępcze w Europie dla realizowania własnych celów.
„Der Spiegel” powołuje się w tej materii nie tylko na anonimowe informacje, które miał otrzymać od służb bezpieczeństwa kilku państw. Tygodnik zauważa również, że szef tureckiego gangu, Beratcan Gokdemir, może znajdować się pod ochroną Kremla. Mężczyzna został bowiem zatrzymany w Rosji, jednak pomimo wyraźnego wniosku strony tureckiej, nie został poddany ekstradycji.


