Reklama
Reklama
  • WIADOMOŚCI
  • ANALIZA

Błędy, przecieki i kontakty z Moskwą. Rosnąca liczba niemieckich problemów [ANALIZA]

Powraca problem dezinformacji w mediach społecznościowych. Tym razem dotyczy on prorosyjskich treści, które pojawiają się w związku z wyborami do niemieckiego Bundestagu.
Autor. By W. Bulach - Own work, CC BY-SA 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=104799662

Niemieckie służby, zarówno wywiad, jak i kontrwywiad, ale także politycy czy wojskowi od lat zmagają się z serią wpadek, przecieków, błędów analitycznych i podatnością na wpływy zewnętrzne. Naturalnie za tymi problemami rodzą się konkretne pytania. Na ile są to wyłącznie błędy przy pracy, ile w tym wszystkim jest celowych działań i wreszcie – czy sami sojusznicy w NATO mogą w pełni ufać Berlinowi?

Afera wokół byłego szefa BND to nie wszystko Błędy analityczne przypadki zdrady w niemieckim wywiadzie i kontrwywiadzie Niemieccy politycy i ich poufne relacje z przedstawicielami Rosji Chińskie szpiegostwo i presja wywiadowcza na niemieckie instytucje i Bundeswehrę Podsumowanie
Reklama

Afera wokół byłego szefa BND to nie wszystko

Najnowsza sprawa Augusta Hanninga jest najbardziej spektakularnym przykładem w ciągu ostatnich miesięcy. Przypomnijmy, że na początku miesiąca prokuratura federalna aresztowała 80-letniego Augusta Hanninga, szefa BND w latach 1998–2005, późniejszego sekretarza stanu w MSW, oraz jego byłego szefa gabinetu Manfreda Dankesreitera. Zarzuty obejmują m.in. szpiegostwo o charakterze zdrady, pozyskiwanie tajemnic państwowych i usiłowanie zdrady. Według prokuratury od około 2010 do 2022 roku Dankesreiter przekazał Hanningowi blisko 2000 dokumentów – w tym materiały opatrzone klauzulą tajności, briefingi przygotowywane na cotygodniowe narady w Urzędzie Kanclerskim, informacje dotyczące irańskiego programu nuklearnego, rosyjskiej armii oraz materiały od sojuszniczych służb. Hanning miał wykorzystywać je w prywatnej działalności.

Sprawa wyszła przypadkiem przy okazji innego śledztwa. Niemieckie media w toku śledztwa wskazały na tropy prowadzące do dwóch państw – Azerbejdżanu oraz Chin. W tym drugim przypadku wskazały na wieloletnie kontakty z emerytowanym chińskim generałem majorem Wang Jianzhengiem, byłym attaché wojskowym w Niemczech, z którym Hanning spotykał się m.in. na konferencjach i w gremiach doradczych. Prokuratura potwierdziła kontakty z przedstawicielami co najmniej dwóch zagranicznych służb.

Błędy analityczne przypadki zdrady w niemieckim wywiadzie i kontrwywiadzie

W przypadku BND można wskazać też liczne błędy dotyczące prognozowania sytuacji w regionie. Ciężko bowiem nie uznać za błąd szacowania ryzyka wizyty byłego szefa BND Bruno Kahla w Kijowie, który przybył do ukraińskiej stolicy na dzień przed rosyjską inwazją. Planowane spotkania nie doszły wtedy do skutku, a sam Kahl musiał być ewakuowany przy pomocy sojuszników, między innymi z Polski. Podobnie jest z oceną pierwszych dni wojny, o czym najlepiej świadczyły słowa ówczesnego ambasadora Ukrainy w RFN, który od polityków niemieckich słyszał, że „Ukrainie zostało tylko kilka godzin” i nie można jej już pomóc.

Reklama

Na tym jednak problemy niemieckie się nie kończą. W grudniu 2022 r. aresztowano Carstena Linke’a – szefa jednostki rozpoznania technicznego/SIGINT w BND – wraz ze wspólnikiem, którym był rosyjsko-niemieckim handlarzem diamentami. Linke został oskarżony o zdradę i przekazywanie FSB tajnych informacji dotyczących m.in. Ukrainy i Grupy Wagnera.

W marcu 2024 roku wyszła na jaw kolejna poważna wpadka proceduralna Bundeswehry. Rosyjskie służby przechwyciły i opublikowały ok. 38-minutowe nagranie wideokonferencji czterech wysokich oficerów Luftwaffe, w tym inspektora sił powietrznych gen. Ingo Gerhartza. Rozmowa z 19 lutego dotyczyła ewentualnego przekazania Ukrainie pocisków manewrujących Taurus, możliwych celów oraz sposobów wsparcia technicznego. Do wycieku doszło, ponieważ co najmniej dwóch uczestników połączyło się przez niezabezpieczone łącze, łamiąc obowiązujące procedury bezpieczeństwa. Sprawa skompromitowała niemiecki kontrwywiad wojskowy, osłabiła argumentację kanclerza Scholza przeciwko dostawom Taurusów i pokazała, jak łatwo rosyjskie służby mogą wykorzystać niedociągnięcia w ochronie komunikacji sojusznika NATO.

Tu można wymienić jeszcze inne przypadki, z których najgłośniejszym był bunt Prigożyna, w którym niemieckie służby ponownie „zaspały”. Wszystkie te wpadki wpłynęły bezpośrednio na konto Bruno Kahla, który, co warto nadmienić, nie posiadał wcześniejszego doświadczenia wywiadowczego, a jego miejsce w 2025 roku zajął Martin Jäger – wcześniejszy ambasador RFN na Ukrainie.

Reklama

W kwestiach przewidywań można by samo zagadnienie rozszerzyć jeszcze o inne dziedziny. W końcu czy postawienie przez Berlin przed laty na tanie komponenty i siłę roboczą z Chin oraz tanie surowce z Federacji Rosyjskiej korzystnie odbiło się na stabilności niemieckiej gospodarki? Bynajmniej. A decyzje te bezpośrednio wynikały z fatalnej wręcz analizy ryzyka, ale też ślepej pogoni za zyskiem.

Niemieccy politycy i ich poufne relacje z przedstawicielami Rosji

Na tym jednak problemy niemieckie się nie kończą, a niemieccy politycy cały czas utrzymują bliskie relacje z Moskwą. Niektórzy wręcz są od lat bliskimi przyjaciółmi elit na Kremlu. Ciężko bowiem inaczej postrzegać karierę byłego kanclerza i stosunkowo niedawno zrehabilitowanego przez SPD polityka, czyli Gerharda Schrödera, który formalnie jest jednym z dwóch głównych, obok Angeli Merkel, architektów rosyjsko-niemieckiej współpracy energetycznej. Do dziś współpracuje on blisko z rosyjskim biznesem, a kilka dni temu był obecny na urodzinach Władimira Putina.

Od 2024 roku regularnie dochodziło do poufnych spotkań Niemców i Rosjan. Ze strony niemieckiej najczęściej pojawiali się Ronald Pofalla (były szef Kancelarii Angeli Merkel z CDU), Matthias Platzeck (były premier Brandenburgii i przewodniczący SPD) oraz Martin Hoffmann z Forum Niemiecko-Rosyjskiego. W kwietniu 2025 roku uczestniczył też Ralf Stegner (SPD), wówczas jeszcze związany z gremium kontrolującym służby specjalne. Po stronie rosyjskiej stałymi rozmówcami byli Wiktor Zubkow (były premier i przewodniczący rady nadzorczej Gazpromu oraz Walerij Fadiejew (szef rady ds. praw człowieka przy Putinie, objęty sankcjami UE). Spotkania odbywały się w Baku w kwietniu i październiku 2024 r., w kwietniu 2025 r., a także 12–14 lipca 2026 r. Jedno spotkanie przeniesiono do Abu Zabi w listopadzie 2025 r.

Reklama

W czerwcu 2026 roku na Petersburskim Forum Ekonomicznym pojawił się z kolei Markus Frohnmaier z AfD. Spotkał się z prezesem Gazpromu Aleksiejem Millerem i Kiriłem Dmitrijewem. Tematem były m.in. możliwości wznowienia dostaw rosyjskiego gazu i kwestia Nord Stream.

Chińskie szpiegostwo i presja wywiadowcza na niemieckie instytucje i Bundeswehrę

Problemy z chińskim szpiegostwem i wpływami są w Niemczech osobnym, ale równie poważnym wątkiem. Najgłośniejszą sprawą ostatnich lat jest przypadek Jian Guo. Ten naturalizowany obywatel Niemiec przez lata pracował jako asystent Maximiliana Kraha z AfD w Parlamencie Europejskim. We wrześniu 2025 roku sąd w Dreźnie skazał go na cztery lata i dziewięć miesięcy więzienia za szpiegostwo na rzecz chińskich służb. Według prokuratury i sądu Guo od wielu lat przekazywał Pekinowi dokumenty z Parlamentu Europejskiego, zbierał informacje o czołowych politykach AfD (m.in. Alice Weidel i Tino Chrupalli) oraz inwigilował chińskich dysydentów w Niemczech.

Szerzej problem opisuje też niemiecki kontrwywiad wojskowy. W raporcie z 2026 roku wskazywał, że Chiny – obok Rosji – należą do głównych aktorów działań wymierzonych w Bundeswehrę. Służba zwraca uwagę na strategiczne, długofalowe podejście chińskiego wywiadu, wykorzystanie diaspory oraz ryzyko związane z kontaktami służbowymi i prywatnymi wyjazdami żołnierzy do Chin. Równolegle Berlin od lat boryka się z dylematem gospodarczym, gdzie Chiny pozostają jednym z najważniejszych partnerów handlowych Niemiec, co utrudnia ostrzejsze działania wobec chińskiego szpiegostwa gospodarczego i naukowego.

Reklama

Podsumowanie

Nie wszystkie te sprawy da się sprowadzić do prostego szpiegostwa. Część z nich to klasyczne błędy oceny ryzyka i niewystarczająca ostrożność (jak wizyta Bruno Kahla w Kijowie czy niezabezpieczona komunikacja Bundeswehry). Inne, jak sprawa Hanninga czy skazanie Jian Guo, wskazują już na świadome przekazywanie lub wykorzystywanie informacji na rzecz podmiotów zewnętrznych. Granica między nieudolnością a celowym działaniem pozostaje w wielu przypadkach nieostra – i właśnie ta niejasność budzi największe zastrzeżenia sojuszników.

Dodatkowy problem stanowi polityczny kontekst. Trwałe powiązania części niemieckiej klasy politycznej (zarówno z SPD i CDU, jak i z AfD) z rosyjskimi kręgami, a także silne uzależnienie gospodarcze od Chin, utrudniają Berlinowi konsekwentne działania kontrwywiadowcze i strategiczne. W praktyce oznacza to, że nawet gdy służby wykrywają zagrożenie, polityczna gotowość do jego zneutralizowania bywa ograniczona.

W tej sytuacji pytanie, czy sojusznicy w NATO mogą w pełni ufać Berlinowi w kwestiach wywiadowczych i operacyjnych, nie jest retoryczne. Historia ostatnich lat – od niedoszacowania rosyjskich intencji przed 2022 r., przez kolejne przecieki, aż po najnowszą aferę wokół byłego szefa BND – sugeruje, że zaufanie to powinno być ograniczone i warunkowe. Niemieckie służby pozostają ważnym partnerem, ale partnerem, z którym inni członkowie Sojuszu muszą liczyć się z ryzykiem niedostatecznej ochrony informacji i wpływów zewnętrznych.

Reklama
Polecane
czytaj więcej
Wojna na Ukrainie
Mogą Cię zainteresować
Reklama