Reklama
Reklama
  • WIADOMOŚCI

Koniec biurokracji? NATO uczy się od ukraińskiej armii

Międzyparlamentarna Rady Ukraina - NATO w Warszawie - 19 października 2026
Międzyparlamentarna Rady Ukraina - NATO w Warszawie - 19 października 2026
Autor. Ministerstwo Obrony Narodowej

Jakie innowacje z Ukrainy powinno wdrożyć NATO? Czy Sojusz Północnoatlantycki potrafi odpowiadać na intensyfikujące się działania hybrydowe Federacji Rosyjskiej? Jeśli nie, to co musi zrobić, aby to zmienić? Odpowiedzi na te i inne pytania próbowali udzielić członkowie Międzyparlamentarnej Rady Ukraina-NATO.

Reklama

W ostatnich dniach w Sejmie RP odbyło się Seminarium Międzyparlamentarnej Rady Ukraina – NATO (UNIC) w ramach Zgromadzenia Parlamentarnego NATO. Tematem przewodnim wydarzenia prowadzonego przez Joannę Kluzik-Rostkowską (Przewodnicząca Delegacji Sejmu i Senatu RP do Zgromadzenia Parlamentarnego NATO) były lekcje, które może wyciągnąć Sojusz z wojny toczącej się na Ukrainie. Spotkanie poświęcono nie tylko analizie wniosków z wojny w Ukrainie, ale także innowacjom obronnym, zwalczaniu zagrożeń hybrydowych oraz przyszłości bezpieczeństwa euroatlantyckiego.

Eskalacja wynika z problemów Rosji

Na początku wydarzenia stwierdzono, że dzisiejsza eskalacja działań agresywnych ze strony Rosji wynika m.in. z tego, że nie osiąga ona zakładanych celów militarnych na froncie. Wskazano tu na dane, które mówią o tym, że w porównaniu do lipca 2025 roku w lipcu tego roku liczba rosyjskich uderzeń rakietami balistycznymi w Ukrainę wzrosła aż o 80 procent.

Uczestnicy zgromadzenia byli zgodni co do tego, że Rosja nadal stanowi bezpośrednie i strategiczne zagrożenie dla bezpieczeństwa euroatlantyckiego. Niejednokrotnie podkreślano też, że rosyjskie działania są wspierane przez inne reżimy autorytarne, takie jak te w Chinach, Iranie czy Korei Północnej.

Reklama

Jaka pomoc dla Ukrainy?

Oleksandr Kornienko, wiceprzewodniczący ukraińskiej Rady Najwyższej, stwierdził, że dziś najbardziej kluczowym i palącym problemem Ukrainy pozostają braki w obronie powietrznej. Na te potrzeby ma odpowiedzieć Stary Kontynent, choć niestety niektóre państwa zachodniej Europy, pomimo kończących się resursów rakiet PAC-2 i PAC-3, nie chcą na razie się nimi podzielić.

Minister Paweł Zalewski (wiceszef MON) zadeklarował dalsze wspieranie Ukrainy przez Polskę. Dodał, że Warszawa rozważa kolejne wsparcie sprzętowe, tym razem w postaci przekazania Ukrainie kolejnych czternastu myśliwców MiG-29. Zaznaczył również, że nad pewnymi działaniami wsparcia pracuje Unia Europejska. Mowa tu m.in. o pracach nad własnymi rozwiązaniami mającymi być odpowiednikiem krytycznego dziś systemu Starlink.

Potencjał jest po stronie NATO. Dlaczego więc wojnę hybrydową wygrywa Rosja?

Gen. Karol Dymanowski, Pierwszy Zastępca Szefa Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych RP, zwracał uwagę na różnicę potencjałów NATO i Federacji Rosyjskiej. Sojusz Północnoatlantycki wydaje na bezpieczeństwo dziesięciokrotność tego, co przeznaczają Rosjanie. Nawet nie licząc USA, sami europejscy członkowie Sojuszu wydają na zbrojenia trzy razy więcej niż Moskwa. Nie można też zapominać o tym, że Zachód ma przy tym zdecydowanie większy potencjał zarówno populacyjny, jak i gospodarczy.

Reklama

Jak stwierdził gen. Dymanowski, Rosja jest świadoma mniejszego potencjału konwencjonalnego niż NATO, dlatego inwestuje w tzw. „szarą strefę”, przeznaczając ogromne środki na działania hybrydowe. Niweluje ona w ten sposób asymetrię potencjałów i spowalnia procesy decyzyjne w Sojuszu.

Europa, pomimo wykazanego potencjału, wciąż pozostaje niejednokrotnie bezbronna wobec rosyjskich działań hybrydowych. Jednym z problemów jest to, że dezinformacja dociera do odbiorców nawet sześciokrotnie szybciej niż zweryfikowane informacje, a społeczeństwa wykazują wysoką podatność na manipulacje.

Strategiczny cel Rosji i odpowiedź Europy

Poprzez wspomniane działania dezinformacyjne Rosji udaje się częściowo osiągać swoje cele strategiczne, którymi są sianie chaosu, skłócanie zachodnich społeczeństw, podważanie zaufania do instytucji państwowych, a długofalowo zniszczenie Ukrainy, instytucji takich jak Unia Europejska czy NATO oraz zerwanie więzi euroatlantyckich.

Reklama

Jednym z wniosków wskazanych podczas seminarium była potrzeba wzmocnienia komunikacji strategicznej. Współprzewodniczący UNIC Marko Mikhelson podkreślił, że ciągłe publiczne rozważania o tym, czy Rosja zaatakuje NATO, osłabiają wiarygodność Sojuszu: „Jeśli tak mówimy, to znaczy, że nie wierzymy we własne odstraszanie” – powiedział. Z kolei gen. bryg. Rafał Kujawa przyznał, że obecnie Europa jest zbyt reaktywna, a to wpływa na to, że państwa autokratyczne postrzegają zachodnie demokracje jako słabe. Jego zdaniem wyrazisty przekaz polityczny jest niezbędny do pokazania wartości, których bronimy. Przykład może stanowić tu (choć niestety opóźniona) reakcja Niemiec po incydencie dronowym w Lipsku. Berlin nie tylko stwierdził, że takie rosyjskie prowokacje spotkają się z jeszcze większym niemieckim wsparciem dla Ukrainy, ale także zdecydował o zamknięciu konsulatu w Bonn. Strona niemiecka obecna na spotkaniu przyznała też, że w odpowiedzi na działania Rosji podjęto decyzję o głębokiej reformie służb wywiadowczych, która ma na celu zwiększenie kompetencji i uprawnień wywiadowczych.

Wojna kognitywna i szukanie luk prawnych

W panelu poświęconym walce z zagrożeniami hybrydowymi stwierdzono, że Rosjanie wdrażają doktrynę nowego trybu wojny, która polega na ustawicznym testowaniu granic Sojuszu Północnoatlantyckiego.

„Rosja działa jak prawnik – precyzyjnie analizuje traktaty międzynarodowe i szuka w nich luk polityczno-prawnych” – usłyszeliśmy. W rozmowie na temat działań Rosji poniżej art. 5 Traktatu Waszyngtońskiego stwierdzono, że warto zastanowić się nad skuteczniejszą odpowiedzią NATO na działania hybrydowe. Padła tu propozycja zdefiniowania w ramach Sojuszu precyzyjnego progu odpowiedzi dla tego typu incydentów.

Reklama

Ze strony ukraińskich przedstawicieli parlamentu zwracano uwagę na postępującą eskalację działań oraz ich perfidię. Zauważano, że dziś pojedynczy dron może spowodować zablokowanie dużego lotniska w Europie, generując przy tym ogromne koszty i paraliżując dany kraj. Postawiono też pytanie o przyszłość kwalifikacji konkretnych działań. Pytano o to, czy jeśli granicę NATO zaczną przekraczać roboty lub autonomiczne roje dronów, to czy Sojusz Północnoatlantycki nadal będzie kwalifikować to jako „atak hybrydowy”? Innym zarzutem strony ukraińskiej była bierność Zachodu w wielu aspektach. „Rosja prowadzi kampanię, a wy piszecie raporty o incydentach” – usłyszeliśmy.

Ukraina jako „inkubator innowacji" i lekcje dla NATO

Bardzo ważnym punktem spotkania w Warszawie było zwracanie uwagi na to, jakie wnioski kraje zachodnie mogą wyciągnąć z wojny toczącej się na Ukrainie. Niejednokrotnie potwierdzano, że jedną z najważniejszych dziś broni Kijowa jest zdolność do bardzo szybkiej adaptacji do zmieniających się warunków.

Mówiąc o ukraińskich innowacjach, podkreślano wagę klastra BRAVE-1, pozwalającego na szybkie wdrażanie innowacji (od pomysłu, przez testy, po bezpośrednie użycie na froncie). Ponadto wymieniono kilka niedawnych osiągnięć. Mowa tu m.in. o skróceniu czasu naprowadzania i wskazywania celów dla artylerii dzięki wykorzystaniu AI. Wspomniano również o tym, że zastosowanie dronów ewakuacyjnych pozwoliło Ukrainie osiągnąć dwukrotny wzrost liczby uratowanych żołnierzy.

Reklama

Czego NATO może nauczyć się od Ukrainy? Przede wszystkim stwierdzono, że wojna XXI wieku wymaga wyeliminowania nadmiernej biurokracji w procesach zakupowych i wdrożeniowych.

Reklama
Polecane
czytaj więcej
Wojna na Ukrainie
Mogą Cię zainteresować
Reklama