- WIADOMOŚCI
Polska wpuściła afrykańskie samoloty rządowe lecące do Rosji. Sojusznikowi odmówiono?
Autor. Anna Zvereva / Wikimedia Commons / CC BY-SA 2.0 (https://creativecommons.org/licenses/by-sa/2.0/)
Na odbywający się w Moskwie szczyt Rosja–Afryka lecą delegacje z ponad 40 afrykańskich krajów. W poniedziałek, 26 października, dwa samoloty zmierzające do Rosji przeleciały nad Polską – dzień wcześniej samolot Słowacji musiał lecieć dookoła.
Afrykańskie samoloty nad Polską
W poniedziałek, 26 października, nad Polską pojawiły się dwa rządowe samoloty z Afryki. Na pokładach obu znajdowały się delegacje rządowe, zmierzające na odbywający się w Moskwie szczyt Rosja–Afryka. Pierwszą z maszyn był Boeing 777-2FB(LR), należący do Gwinei Równikowej, zaś drugą Gulfstream V, należący do Algierii. O obu samolotach poinformował Polish Military Radar.
Oba samoloty wleciały do Polski znad Słowacji, kierując się na północny wschód. W okolicach Hajnówki przekroczyły granicę polsko-białoruską, kierując się prosto do Moskwy.
Słowacja leciała dłuższą trasą
Dzień wcześniej informowaliśmy o tym, że do Moskwy leciał również słowacki samolot rządowy, który jednak nie zdecydował się na przelot nad terytorium Polski. Jak podaje MSZ, Polska nie otrzymała żadnej informacji o locie.
Nie jest to jednak informacja, której możemy bezkrytycznie zaufać – tym bardziej, że strona polska miała już odmawiać zgody na przelot słowackim samolotom rządowym. Podobna sytuacja miała bowiem miejsce w styczniu 2025 roku, gdy sześcioosobowa delegacja słowackiego parlamentu, z wicemarszałkiem Andrejem Danką na czele, udała się do Rosji na rozmowy, dotyczące między innymi wojny na Ukrainie oraz współpracy energetycznej. Według oficjalnych informacji, przekazywanych przez polski MSZ, to strona słowacka zawiniła, nie udostępniając pełnej dokumentacji.
Druga z sytuacji miała miejsce w maju 2025 roku, kiedy to premier Słowacji, Robert Fico, udał się do Moskwy na obchody Dnia Zwycięstwa. Wówczas jednak Polska wydała zgodę na przelot, stwierdzając brak przeciwwskazań – niemniej, zgody nie wydały Litwa, Łotwa i Estonia, a Słowacja zdecydowała się na nieskorzystanie z polskiej przestrzeni powietrznej, podróżując inną trasą, przez Węgry, Rumunię i nad Morzem Czarnym.
Niezależnie od formalnych przyczyn, dla których rząd Słowacji poleciał do Moskwy okrężną drogą, zastanowienie budzi fakt, że Polska – podobnie jak jej europejscy sojusznicy – udostępnia swoją przestrzeń powietrzną samolotom rządów afrykańskich, które lecą do Moskwy utrzymując z Rosją bardzo dobre stosunki. Rzeczone zagadnienie rozwija niżej dr Aleksander Olech.
Delegacje z Afryki lecą na szczyt
Polska udostępnia swoją przestrzeń powietrzną samolotom rządowym państw afrykańskich, które udają się do Moskwy. Warszawa nie zamierza blokować takich wizyt. Polska chce utrzymywać dobre relacje z państwami afrykańskimi nie zamykając sobie możliwości współpracy, dlatego będzie nadal dopuszczać podobne przeloty. Problem polega jednak na tym, że Polska sama próbuje rozwijać kontakty z Afryką, podczas gdy wiele tamtejszych rządów znacznie chętniej współpracuje z Rosją.
Na szczyt Rosja–Afryka do Moskwy przybywają delegacje z ponad 40 państw afrykańskich, w tym przywódcy i przedstawiciele rządów, na czele z przewodniczącym Unii Afrykańskiej. To budzi ogromne zainteresowanie, szczególnie że Rosja od blisko pięciu lat prowadzi pełnoskalową wojnę przeciwko Ukrainie.
Moskwa chce przede wszystkim sprzedawać uzbrojenie, rozwijać współpracę wojskową i pozyskiwać kolejnych partnerów. Rosyjskie systemy przeciwlotnicze, drony, śmigłowce i broń strzelecka nadal znajdują odbiorców w Afryce. Najważniejsze jest jednak coś innego – to nie Putin podróżuje po Afryce i zabiega o spotkania z kolejnymi prezydentami. To afrykańscy przywódcy przyjeżdżają do Putina.
I właśnie to powinno niepokoić Polskę oraz Ukrainę. Pomimo rosyjskiej agresji wiele państw afrykańskich nadal wybiera współpracę z Moskwą, a nie z Warszawą czy z Kijowem. Rosja nie musi przekonywać ich wszystkich do przyjazdu – oni sami chcą z nią rozmawiać.
Zobacz też 



