• WIADOMOŚCI
  • OPINIA
  • DEFENCE PREMIUM

Wojsko Polskie potrzebuje dronów lądowych. Zacznijmy od batalionu

Goblin
Zdjęcie ilustracyjne
Autor. 2BZmotLeg / Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych

Po zakończeniu ćwiczeń „Czarny Obrońca 26”, w trakcie których testowano nową strukturę batalionu Model 44 ze zwiększonym nasyceniem bezzałogowcami przyszedł czas, by postawić pytanie o to, jakie miejsce powinny zajmować konkretnie Bezzałogowe Pojazdy Lądowe – pisze gen. dyw. w st. spocz. Jerzy Michałowski.

Z tego artykułu dowiesz się:

  • jak bezzałogowe pojazdy lądowe mogą zmienić strukturę kompanii i zadania polskiego batalionu;
  • jak zweryfikować realną wartość bojową robotów lądowych na współczesnym polu walki;
  • jakie znaczenie ma oprogramowanie oraz wyszkolenie kadr;
  • jakie są podstawy prawne wdrażania systemów bezzałogowych w MON.

Drony także na lądzie, ale jak?

Zakończone niedawno ćwiczenia „Czarny Obrońca 26” pozwalają wojsku sprawdzić w praktyce Model 44. W tej eksperymentalnej strukturze batalionu jedną z czterech kompanii bojowych zastępuje kompania bezzałogowych systemów uzbrojenia, wykorzystująca przede wszystkim drony powietrzne. Pilotaż prowadzony w 12. i 17. Brygadzie Zmechanizowanej to właściwy moment, by postawić kolejne pytanie: jakie miejsce w batalionie powinny zająć bezzałogowe pojazdy lądowe, czyli BPL (UGV).

Wojna w Ukrainie pokazuje, jak masowe użycie systemów bezzałogowych zmienia działania na szczeblu taktycznym. Najwięcej uwagi poświęcamy dronom powietrznym, ale pojazdy lądowe również stały się codziennym narzędziem żołnierzy. Według ukraińskiego ministerstwa obrony od początku 2026 roku do końca lipca BPL (Bezzałogowe Pojazdy/Platformy Lądowe) wykonały 66,3 tys. misji, przede wszystkim logistycznych i ewakuacyjnych. To zadania, podczas których pojazd może dotrzeć do miejsca szczególnie niebezpiecznego dla człowieka. 

Sprawdzanie dostępu...
Polecane
czytaj więcej
Wojna na Ukrainie
Mogą Cię zainteresować