Reklama
Reklama
  • WIADOMOŚCI

Wleciały do Polski i wylądowały w Moskwie. Dwa samoloty algierskich sił w powietrzu

Samolot Hercules C-130 - zdjęcie poglądowe
Samolot Hercules C-130 - zdjęcie poglądowe
Autor. Adrian Pingstone / Wikimedia Commons / Public Domain

W czwartek, 24 września, w polską przestrzeń powietrzną ponownie wleciały algierskie siły zbrojne. To dwa samoloty transportowe – Lockheed C-130H-30 Hercules oraz Ił-76MD.

Algierskie samoloty wojskowe nad Polską

W czwartek, 24 września, nad Polską ponownie pojawiły się dwa samoloty algierskich sił powietrznych. To wojskowe transportowce – Lockheed C-130H-30 Hercules oraz Ił-76MD. Przeleciały nad Polską i wylądowały w Moskwie. O pojawieniu się samolotów na polskim niebie poinformował Polish Military Radar o godzinie 07:07.

Nie jest to sytuacja bezprecedensowa. W samym tylko wrześniu już kilkukrotnie informowaliśmy o przelatujących nad Polską algierskich samolotach. Był już samotnie lecący Hercules – był i samotny Ilyushin. Wczoraj leciały w parze, a przedwczoraj jedna z maszyn przyleciała znad Białorusi.

Oficjalnie cel przylotu algierskich maszyn do Rosji pozostaje nieznany. Biorąc jednak pod uwagę przeznaczenie samolotów, możemy domniemywać, że mają one związek z przewozem broni, wyposażenia wojskowego, części zamiennych, personelu technicznego lub delegacji związanych ze współpracą wojskowo-techniczną – a taka między Algierią a Rosją trwa oficjalnie, o czym informowaliśmy w poprzednich materiałach.

Nie wiemy także, czy to Rosja kupuje broń od Algierii czy na odwrót – choć logika podpowiada raczej drugi kierunek.

Reklama

Zamknąć przestrzeń dla Algierii?

Konsekwentna polityka izolacji Rosji na arenie międzynarodowej – wespół z polityką sankcyjną przeciwko Kremlowi – sugerowałaby, że należałoby zamknąć przestrzeń powietrzną nad Polską dla lecących z Algierii samolotów. Takie rozwiązanie sugerują też niektórzy z internautów, przyglądających się coraz częstszym lotom algierskich sił powietrznych nad Polską.

Równolegle w internecie pojawiły się jednak głosy przeciwne, wskazujące na fakt, że nad Rosją latają chociażby pasażerskie samoloty Turcji (która jest członkiem NATO) i wobec tego zamknięcie przestrzeni powietrznej dla Algierii byłoby ruchem nietrafionym.

I tu jest całe clue zamieszania – pasażerskie samoloty to nie to samo, co ciężkie, wojskowe transportowce, regularnie kursujące między Algierem a Moskwą. Na pokładzie pasażerskich samolotów tureckich linii lotniczych nie znajduje się amunicja, elementy uzbrojenia czy części zamienne do rozmaitych pojazdów lub instalacji wojskowych.

Taki ruch wobec Algierii może wydawać się nazbyt ostry, jednak z punktu widzenia logiki bieżących decyzji politycznych, jest zupełnie naturalny. Skoro bowiem wojskowe samoloty lecą z Algierii do Rosji celem dokonania określonej transakcji – kupna, sprzedaży lub dostaw na innych warunkach – która jest objęta unijną polityką sankcyjną, to rolą UE powinno być przynajmniej utrudnienie im tego. Dlaczego tak się nie dzieje?

Reklama

Jak nie wiadomo o co chodzi...

Loty algierskiego wojska nad Polską z jakiejś przyczyny są przez Unię Europejską tolerowane. Być może nikt nie widzi w nich zagrożenia i być może rzeczywiście są nieistotne – być może równolegle decydenci wychodzą z założenia, że lepiej nie psuć relacji z Algierią, pomijając kwestie wizerunkowe, związane z arcyniekonsekwentną polityką wobec Rosji.

W całej sprawie jest jednak nieco głębsze dno – pieniądze i gaz. Algieria odpowiada bowiem za 18,2% unijnego importu gazu rurociągowego oraz 8,1% LNG, więc nie jest wyłącznie przypadkowym, afrykańskim państwem, na które można łatwo się zagniewać i pogrozić palcem. Naturalnie, trudno sobie wyobrazić, by zakaz lotów dla algierskich samolotów wojskowych miał wywołać tak brzemienne w skutkach reakcje strony algierskiej, jednak dość rozsądnym podejściem jest niedoprowadzanie do niepotrzebnych eskalacji – w końcu Europie problemów nie brakuje na żadnej płaszczyźnie.

Z drugiej strony, Unia Europejska też ma dźwignię nacisku na Algierię w razie ewentualnej eskalacji – odpowiada bowiem za niemal 50% algierskiego handlu zagranicznego, co de facto stanowi sporą asymetrię. Unia Europejska jest dla Algierii znacznie ważniejsza niż Algieria dla UE, więc jej polityczne zdominowanie nie powinno stanowić dla Brukseli większego problemu.

Po raz kolejny pozostaje tylko odpowiedzieć sobie na pytanie „po co?” – i czy ewentualna ciągłość logiczna politycznych decyzji jest warta zaryzykowania dodatkowego konfliktu, nawet jeśli ten jest wygrany w przedbiegach.  

Reklama

Czy zakaz lotów rzeczywiście by coś zmienił?

Zakaz lotów dla wojskowych samolotów podróżujących do Rosji miałby wymiar głównie dyplomatyczny. Wysłałby jasny sygnał – zarówno do Algieru, jak i do Moskwy – mówiący o tym, że europejska polityka jest wewnętrznie spójna i nie da sobie łatwo w kaszę nadmuchać. Jednak czy wprowadzenie zakazu lotów dla wojskowych samolotów z Algierii rzeczywiście by coś zmieniło?

Taki ruch niekoniecznie osłabiłby Rosję, choć byłby uciążliwy. Algieria byłaby zmuszona do szukania nowych tras, lecąc dłużej, spalając więcej paliwa, a niekiedy i planując dodatkowe międzylądowania. To wszystko zwiększa koszty operacji. Dodatkowo, transport ciężkich ładunków wojskowych do Rosji (lub z Rosji) byłby poważnie utrudniony, a sam most powietrzny między obojgiem państw stałby się dużo mniej skuteczny.

I to w zasadzie tyle. Cały dodatkowy koszt w skali państwowej jest marginalny, a prawdziwa wartość zakazu lotów dotyczy jedynie obszaru dyplomatycznego – i prawdopodobnie, z czystego pragmatyzmu i chłodnej, politycznej kalkulacji, najlepszym dla UE (i Polski) ruchem jest niewykonywanie w tej sprawie żadnego ruchu. Warto jednak patrzeć w niebo i odnotowywać tak skalę, jak i zażyłość algiersko-rosyjskiej współpracy – by mieć świadomość „kto z kim lata”.

Reklama
Zobacz również
Reklama
Polecane
czytaj więcej
Wojna na Ukrainie
Mogą Cię zainteresować
Reklama