- WIADOMOŚCI
Rosyjskie media kreują Polskę na agresora. Scenariusz jak sprzed inwazji na Ukrainę?
Autor. Wojska Obrony Terytorialnej / Facebook
Podczas gdy polskie służby zabezpieczają granicę z rosyjskim obwodem królewieckim, obawiając się kolejnej prowokacji ze strony Rosji, wierne Kremlowi media próbują kreować narrację, w myśl której to Polska jest agresorem.
Rosyjskie media oskarżają Polskę
Już 2 listopada na granicę z obwodem królewieckim wysłane została policja, Straż Graniczna i wojsko – pojawiła się także elitarna jednostka GROM. Cała sytuacja ma związek z zagrożeniem rosyjską prowokacją, którą anonsował Donald Tusk.
Rosyjskie media odwracają narrację, Polskę kreując na agresora. Portale informacyjne w obwodzie królewieckim oceniają, że Polska przygotowuje „operację specjalną” przy rosyjskich granicach, a rosyjski ekspert wojskowy, Aleksiej Ramm, snuje insynuacje, że to Polska ma w zamiarze przeprowadzenie prowokacji przeciwko Rosji.
„Żołnierze GROM-u będą ćwiczyć potencjalne działania wzdłuż granicy rosyjsko-polskiej, w tym sposoby jej przekroczenia. (…) Czy możliwe, że Warszawa przygotowuje prowokację wzdłuż granicy z obwodem królewieckim? Takiego scenariusza nie można wykluczyć” – pisze w jednej ze swoich analiz.
Inny zaś z rosyjskich kanałów na Telegramie, „Rosja 2.0”, wprost sugeruje, że aktualne działania polskich władz mają zmierzać do rozpoczęcia otwartej wojny z Rosją. Jest to oczywista nieprawda, ale uwagę odbiorców nad Wisłą powinien zwrócić jeden szczegół – to nie jest nowa metoda kreowania rosyjskiego przekazu.
Scenariusz jak sprzed inwazji?
Wsłuchując się w narrację rosyjskich mediów, można odnieść wrażenie, że płynące ze wschodu komunikaty do złudzenia przypominają te, które pojawiały się w przestrzeni medialnej tuż przed atakiem Rosji na Ukrainę.
Ówczesna propaganda również starała się odwracać role agresora i ofiary, sugerując, że to Rosja jest stroną poszkodowaną, Ukrainę oskarżając o rychłą napaść na Donbas czy nawet o wtargnięcie ukraińskich dywersantów na terytorium Rosji. Sugerowano także, że to Ukraina stanowi dla Rosji zagrożenie militarne, podczas gdy to rosyjscy żołnierze gotowali się już do ataku.
Naturalnie, nie oznacza to, że Rosja rzeczywiście przygotowuje się do ataku na NATO – warto jednak zauważyć, że mamy do czynienia z podobnym mechanizmem propagandowym, który nierozerwalnie wpisuje się w rosyjską narrację.


