Reklama
Reklama
  • WIADOMOŚCI

Rosyjskie drony coraz bliżej Polski. Kosiniak-Kamysz o obronie Jasionki

Władysław Kosiniak- Kamysz
Władysław Kosiniak- Kamysz, wicepremier i minister Obrony Narodowej, zdjęcie ilustracyjne
Autor. MON

Holenderscy żołnierze zakończą swoją misję w rejonie Rzeszowa-Jasionki, ale rozmieszczone tam Patrioty pozostaną. Ich miejsce ma zająć kolejny sojusznik z NATO. Władysław Kosiniak-Kamysz podczas wizyty na Podkarpaciu mówił również o rosnącym zagrożeniu ze strony rosyjskich dronów, rozbudowie polskiej obrony powietrznej oraz rozmowach ze Stanami Zjednoczonymi.

Szef MON odwiedził POLLOGHUB Rzeszów-Jasionka oraz stanowiska obrony przeciwlotniczej, gdzie spotkał się z polskimi i sojuszniczymi żołnierzami. Jedną z najważniejszych informacji przekazanych podczas wizyty była zapowiedź utrzymania sojuszniczej osłony nad Jasionką.

Reklama

Obecnie za obsługę systemów Patriot w rejonie lotniska odpowiadają żołnierze holenderscy. Ich zmiana nie oznacza jednak wycofania sojuszniczych systemów z Podkarpacia. – Po zmianie holenderskiej przychodzi kolejna zmiana naszych sojuszników z NATO, która będzie zabezpieczać Rzeszów, Podkarpacie, lotnisko – powiedział Kosiniak-Kamysz.

Minister nie podał jeszcze, jakie państwo przejmie tę misję. Jak wyjaśnił, plan został już zatwierdzony przez dowództwo NATO, ale informacje o udziale konkretnego państwa mają zostać przekazane przez jego przedstawicieli. – Mamy ten plan już zatwierdzony przez głównodowodzących NATO, ale to nasi sojusznicy pierwsi o tym poinformują, że przyjadą do Polski – dodał.

„Wojna się toczy obok nas"

Podczas konferencji minister odniósł się również do sytuacji za wschodnią granicą Polski. W ostatnich dniach polskie lotnictwo było wielokrotnie podrywane w związku z rosyjskimi atakami na Ukrainę. W działaniach uczestniczyli także sojusznicy, między innymi czeskie Gripeny. Kosiniak-Kamysz mówił o kolejnych rosyjskich dronach, w tym maszynach wyposażonych w napęd odrzutowy. Zwracał uwagę na ryzyko związane z atakami prowadzonymi w pobliżu polskiej granicy. – Nie można mieć ani zamkniętych oczu, ani zatkanych uszu. Wojna się toczy obok nas – powiedział szef MON.

Według ministra Polska zwiększa liczbę jednostek i żołnierzy odpowiedzialnych za ochronę przestrzeni powietrznej. Dodatkowe siły mają być kierowane również w okolice granicy oraz strategicznej infrastruktury. – Przed chwilą też rozmawiałem z generałem Sokołowskim o uruchomieniu kolejnych żołnierzy i dyslokowaniu ich w miejsca służące do ochrony polskiej przestrzeni powietrznej i polskich granic – przekazał Kosiniak-Kamysz. Polska zwiększa także liczbę dyżurów i wykorzystuje śmigłowce oraz inne elementy systemu obrony powietrznej.

Minister odniósł się także do rozmów ze Stanami Zjednoczonymi dotyczących rakiet PAC-3 używanych przez systemy Patriot. Polska zabiega o możliwość serwisowania tych pocisków w kraju. Chodzi o stworzenie w Europie zdolności, które pozwolą szybciej przywracać rakiety do gotowości bez konieczności każdorazowego wysyłania ich do odległych zakładów.

Reklama

Kosiniak-Kamysz zwrócił uwagę, że podczas wojny liczy się nie tylko liczba posiadanego uzbrojenia, ale również możliwość jego szybkiego naprawiania i uzupełniania. – Walczymy nie tylko z zagrożeniem ze strony Federacji Rosyjskiej, ale również z czasem podczas dostaw. To jest coś, co jest najtrudniejsze do pokonania – mówił. Według ministra uruchomienie takich zdolności w Polsce byłoby ważne nie tylko dla krajowego przemysłu, ale również dla bezpieczeństwa całego regionu.

Reklama
Polecane
czytaj więcej
Wojna na Ukrainie
Mogą Cię zainteresować
Reklama