- sponsorowane
- WIADOMOŚCI
- OPINIA
MSPO 2026: Finansowanie obronności i przemysłu zbrojeniowego jest kluczowe
Autor. Jarosław Ciślak/Defence24
Od poruszania tematu finansowania szeroko pojętej obronności nie da się uciec. Szczególnie w czasie Międzynarodowego Salonu Przemysłu Obronnego w Kielcach.
Dlatego Defence24 zorganizował w czasie edycji MSPO 2026 osobny panel dyskusyjny pod tytułem „Architektura finansowania obronności i przemysłu: synergia pomiędzy budżetami państwowymi, funduszami Unii Europejskiej a sektorem finansowym”. Wzięli w nim udział gen. dyw. Krzysztof Zielski, zastępca szefa Sztabu Generalnego WP, Magdalena Trzpil-Halota, dyrektor Departamentu Funduszy Zagranicznych MON, Kamila Gasiuk-Pihowicz, posłanka do Parlamentu Europejskiego, Jan Domanik, dyrektor Departamentu Strategii i dyrektor ds. zrównoważonego rozwoju Polskiego Funduszu Rozwoju, Beata Frankiewicz-Boniecka, dyrektor Departamentu Klientów Strategicznych Banku Pekao S.A., Agnieszka Wolska, wiceprezes Zarządu ING Banku Śląskiego, Paweł Woźniak, dyrektor zarządzający bankowością korporacyjną i inwestycyjną UniCredit oraz Paweł Zając, dyrektor Departamentu Finansowego PGZ S.A. Panel moderował dr Jacek Raubo z Defence24.
Gen. dyw. Krzysztof Zielski mówił o budżecie na obronność rzędu 4,8% PKB, choć ustawa gwarantuje nie mniej niż 3%. Wojskowi bardzo doceniają ten wzrost i uważają, że w tym kierunku powinno zmierzać nasze państwo. Tym bardziej że deklaracje ze szczytu w Madrycie i określony tam poziom ambicji obligują Polskę do wytężonego wysiłku państwowego w kierunku zwiększania wydatków na obronność – docelowo nawet do osiągnięcia 5% PKB w perspektywie najbliższych lat.
Z drugiej strony wojsko zdaje sobie sprawę, że lokowanie tych pieniędzy w przemyśle to również impuls dla wzrostu PKB całego państwa. W ten sposób mamy możliwość budowania potencjału na czas ewentualnej wojny. Walczymy o potencjał odstraszania, który jest dziś ulokowany nie tylko w samym budżecie MON, ale również w pozostałych planach, takich jak plan pozamilitarnych przygotowań obronnych (PMPO) czy plan zabezpieczenia potrzeb sił zbrojnych realizowany w przemyśle obronnym.
Wojsko mówi więc zdecydowane „tak” dla zwiększonych środki finansowych, ale wojsko mówi też, iż należy zachowywać rozwagę i mierzyć siły na zamiary. Armia zdaje sobie sprawę, że przemysł ma ograniczone zdolności – nie tyle pod względem kompetencji, co samej bazy produkcyjnej. Ponadto eksperci jednoznacznie oceniają, że sam zakup to zaledwie od 15 do 25% wartości cyklu życia sprzętu. Cała reszta to wsparcie i eksploatacja. Jeśli więc dzisiaj mówimy, że cała część inwestycyjna budżetu obronnego jest lokowana w zakupy, musimy zadać sobie pytanie: co z utrzymaniem tego, co już mamy i co jeszcze pozyskamy. To „wachlowanie” możliwościami jest naprawdę wielkim wysiłkiem planistycznym, który wspomagany jest sztuczną inteligencją, ale w dużej mierze wciąż kluczowe znaczenie ma potencjał ludzki i doświadczenie, które siły zbrojne gromadzą przez lata.
Autor. Wojciech Kozioł/Defence24
Magdalena Trzpil-Halota zaznaczyła, że wspólne, komplementarne podejście do finansowania zbrojeń zaczyna przynosić rezultaty. Mamy Fundusz Wsparcia Sił Zbrojnych (FWSZ), który powstał po to, by ten dylemat inwestycyjny zniwelować – daje nam możliwość wsparcia wydatków budżetowych środkami pozabudżetowymi. Skupiamy się na FWSZ, ale czerpiemy z wielu innych źródeł, np. ze wsparcia finansowego USA w postaci Foreign Military Financing. W tym momencie to już jest ponad 15 miliardów dolarów. Nawiązując do wątku innowacyjności, wspomniała iż wprowadziliśmy nowe regulacje, które pozwalają nam szybciej zamawiać sprzęt z krótką perspektywą odbioru (m.in. systemy dronowe, gdzie rynek zmienia się bardzo szybko). Nowocześnie i otwarcie podeszliśmy do wykorzystania środków, które Polska pozyskuje za granicą. Oprócz FWSZ, którego polski przemysł jest ogromnym beneficjentem, warto podać przykład środków niewykorzystanych w ramach KPO. Polsce udało się namówić Komisję Europejską, by zainwestować część tych środków (około 23 miliardy złotych) w szeroko pojętą obronność. Oczywiście sprzętu bojowego za to nie kupimy, ale sfinansujemy inwestycje podwójnego zastosowania (dual-use), infrastrukturę wspierającą mobilność wojskową, badania i rozwój czy dokapitalizowanie przedsiębiorstw. Wydaje się, że ostatnie lata skutecznie nauczyły nas te środki wykorzystywać.
Autor. Wojciech Kozioł/Defence24
Kamila Gasiuk-Pihowicz poinformowała, iż Unia Europejska wspólnie kupuje broń, wspólnie finansuje budowę fabryk. Tworzy fundusz, w którym jest zaszyta mobilność wojskowa – dziś to już 18 mld euro. Jeszcze 5 lat temu w Brukseli trwał ciągły spór o to, czy UE może przeznaczyć jakiekolwiek kwoty na siły zbrojne. Dziś już nikt nie pyta „czy wolno”, tylko „jak to zrobić szybciej”. Zmianę w sposobie myślenia widać w każdym funduszu europejskim, a do tego dochodzi cała fala deregulacji i rozwiązań prawnych, które umożliwiają szybsze zakupy sprzętu. Mowa tu o mostach, tunelach, portach i lotniskach, które mają wytrzymać masę nowoczesnego sprzętu wojskowego – to infrastruktura podwójnego zastosowania, wykorzystywana również w czasie pokoju.
Zmienia się również skala finansowania zbrojeń i kosmosu – w kolejnej perspektywie budżetowej to będą setki miliardów euro. Polska była tu inspiracją i doprowadziła do tego, że nasze priorytety stały się priorytetami całej Unii. Najważniejsze jest teraz to, byśmy mądrze te pieniądze wydawali – najlepiej kupując i inwestując tu, w Europie, i w Polsce, żeby te pieniądze pracowały podwójnie: dla bezpieczeństwa i dla gospodarki.
Autor. Wojciech Kozioł/Defence24
Jan Domanik stwierdził, iż wszystkie większe wojny z reguły trwają długo. Kupowanie gotowego sprzętu jest ważne dla bieżącego odstraszania, ale przykład Ukrainy pokazuje, że musimy zbudować potężną, odporną gospodarkę własną. Rosja nie zrezygnuje łatwo z wojny. W tym trudnym świecie musimy myśleć nie tylko o wojsku, ale o całej gospodarce, na której wojsko się opiera. Musimy być w stanie samodzielnie wytwarzać, odtwarzać zdolności przemysłowe, a nie ściągać amunicję z dalekich krajów. Programy wojskowe są ważne, ale budujemy też kompetencje firm, które na co dzień żyją z rynku cywilnego (np. producentów dronów używanych początkowo do nadzorowania autostrad), a w razie potrzeby mogą płynnie przestawić się na produkcję zbrojeniową. Nie będziemy przecież wiecznie w stanie wojny i wojsko nie wykupi całego wyprodukowanego w Polsce sprzętu na zapas. Kluczowy jest tu system bankowy, który finansuje firmy działające na rynku cywilnym i przestał się bać ich zbrojeniowych kompetencji. Z perspektywy Polskiego Funduszu Rozwoju ważne jest wspieranie startupów w ramach programów Deep Tech czy Innovate. Dzięki temu budowany jest szerszy ekosystem, bo samo wojsko jako odbiorca produktów to za mało.
Autor. Wojciech Kozioł/Defence24
Beata Frankiewicz-Boniecka wskazała, że jeśli chcemy realizować local content i unikać importowania wszystkiego z zewnątrz, wydatki na innowacje powinny rosnąć geometrycznie. Musimy jednak pamiętać, że banki nie mogą być wyspecjalizowane w finansowaniu projektów wysokiego ryzyka, gdyż odpowiadają one przede wszystkim za bezpieczeństwo depozytów. W tym względzie nie ma miejsca na błędy i niepowodzenie.
Warto jednak podkreślić fakt, że w panelu o obronności wypowiada się tylu przedstawicieli banków i to już jest ważną zmianą. Sektor zbrojeniowy ma perspektywy na realizację wydatków opiewających na kwotę 3 bilionów złotych w ciągu najbliższej dekady i banki muszą być w „blokach startowych”, by to zapotrzebowanie obsłużyć. Jeszcze parę lat temu wiele banków miało w polityce kredytowej zakaz finansowania zbrojeń. To się radykalnie zmieniło i dzisiaj banki stoją murem za przemysłem zbrojeniowym. Dla banków ważne jest bezpieczeństwo państwa i łańcuchów dostaw. Ponadto w bankach powstają wyspecjalizowane komórki organizacyjne, które stale uczą się obsługi rynku uzbrojenia.
Autor. Defence24
Agnieszka Wolska zaznaczyła, że kluczowa dla banków była decyzja na poziomie unijnym o tym, żeby zmienić zasady oceny ESG (E jak environmental, czyli środowisko, S jak social responsibility, czyli społeczna odpowiedzialność i G jak corporate governance, czyli ład korporacyjny). To otworzyło drogę do masowego finansowania obronności, bo zdefiniowano je jako budowanie bezpieczeństwa państwa, co jest korzystne społecznie. W modelu polskim zbrojeniówka jest w znacznej mierze państwowa, ale jest duża przestrzeń do angażowania środków prywatnych w formie instrumentów kapitałowych. Inną sprawą jest mitygacja ryzyka operacyjnego. Specyficzne ryzyka technologiczne i operacyjne powinny być zdjęte z banków poprzez publiczne instrumenty gwarancyjne. Kolejny aspekt to przejście od pośredniego finansowania obronności (czyli kupowania przez banki obligacji państwowych) na bezpośrednie pożyczanie kapitału zakładom zbrojeniowym na rozbudowę ich mocy czy zwiększenie zatrudnienia. W bankach jest potężna płynność gotówkowa, którą można w tych celach wykorzystać.
Autor. Wojciech Kozioł/Defence24
Paweł Woźniak zauważył, że projekty finansowane przez banki muszą posiadać zdolność do spłaty i generowania wolnych przepływów pieniężnych. Środki, które wpływają do sektora dzięki zamówieniom z MON-u i mechanizmom takim jak FWSZ, doskonale stabilizują tę płynność, co pozwala bankom finansować długoterminowe inwestycje. Problemem dla firm bywa wykazanie bankom swoich perspektyw zbytu powyżej tych 3-5 lat, gdy wygasną obecne, kluczowe kontrakty. Zbrojeniówka potrzebuje dziś silnego oparcia nie tylko w zamówieniach rządowych, ale też we wsparciu eksportu. Banki wraz z instytucjami państwowymi, jak np. Komitet Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych, są gotowe wspierać polskie firmy przy kontraktach zagranicznych. Dodatkowo istnieje rynek obligacyjny i kapitałowy dla projektów, które są zbyt ryzykowne na klasyczny kredyt.
Autor. Wojciech Kozioł/Defence24
Paweł Zając powiedział, że przychody Grupy PGZ w 2015 roku wynosiły niecałe 4,2 mld zł. Dziś są wielokrotnie większe i będą jeszcze rosnąć. Zaznaczył, że trzeba jednak pamiętać o specyfice Grupy, która jest klasycznym monopsonem i ma jednego, absolutnie dominującego klienta, czyli MON. Zawsze będzie to priorytet dla PGZ. Do tej pory udział kredytów bankowych w finansowaniu grupy był mały. Spółki żyły głównie z zaliczkowania kontraktów publicznych. Obecnie PGZ ma komfort planowania, jaki daje rządowy FWSZ i zamówienia, których skala jest zupełnie inna. Kilka lat temu wydatki inwestycyjne grupy PGZ wynosiły ok. 500 mln zł, głównie na proste odtworzenie majątku z własnych środków. Dzisiaj są to miliardy złotych, m.in. dzięki Funduszowi Inwestycji Kapitałowych. PGZ chce też mocniej otworzyć się na eksport. Polska zbrojeniówka dotąd eksportowała stosunkowo mało, ale oprócz zestawów Piorun czy pojazdów Baobab, mamy choćby nowy ciężki bojowy wóz piechoty czy nowe projekty obrony przeciwlotniczej z ogromnym potencjałem. Przy rozwijaniu eksportu i technologii podwójnego zastosowania udział kapitału bankowego będzie rósł, bo same zaliczki z wojska już nie wystarczą na realizację tak ogromnych przedsięwzięć na szeroką skalę.
Autor. Wojciech Kozioł/Defence24
Na zakończenie debaty dr Jacek Raubo podsumował ją przesłaniem, aby jej uczestnicy i słuchacze zabrali ze sobą słowa takie jak adaptacja – umiejętność wspólnego dostosowywania się, którą wykazują najlepsi na polu walki i w finansach, oraz odpowiedzialność, która najwyraźniej już zintegrowała świat obronności i sektor finansowy. Ten marsz to maraton, a nie sprint.
Partnerem publikacji są ING Bank Śląski, Bank Pekao S.A., UniCredit i Polski Fundusz Rozwoju S.A.
