- WIADOMOŚCI
USA redukują personel w ambasadach na Bliskim Wschodzie
Departament Stanu zarządził redukcję obsady placówek w Jordanii, Libanie, Katarze i Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Amerykański wywiad ostrzegł sekretarza stanu Marco Rubio, że Iran „znacznie nasilił” działania mające na celu atakowanie amerykańskich dyplomatów i urzędników na Bliskim Wschodzie i poza nim, a plany osiągnęły „zaawansowany etap”.
Według odtajnionej notatki Dyrektora Wywiadu Narodowego Jaya Claytona do Rubio, amerykańskie służby ustaliły, że „śmiertelne plany Irańczyków wobec obywateli USA osiągnęły zaawansowany etap zarówno na Bliskim Wschodzie, jak i w pewnych innych krajach”. Notatka, skierowana również do szefa CIA Johna Ratcliffe’a, podkreślała, że informacje o zagrożeniach powinny dotrzeć do szerszego grona personelu Departamentu Stanu niż dotychczas. Clayton zaoferował obniżenie stopnia tajności części materiałów, by ułatwić ich rozpowszechnienie.
Według urzędników cytowanych przez AP i Axios, decyzja ta wiąże się z zagrożeniami ze strony Iranu oraz Hutich. Placówki te już wcześniej działały w trybie ograniczonym. W odróżnieniu od Arabii Saudyjskiej – gdzie w środę nakazano wyjazd części personelu i rodzin z ambasady w Rijadzie oraz konsulatów w Dżeddzie i Dhahranie – w czterech wymienionych krajach pracowników nie zmuszono do opuszczenia terenu. Ambasady pozostają otwarte.
Jednocześnie siły amerykańskie przygotowują się do potencjalnego wznowienia intensywnych operacji wojskowych przeciwko Iranowi. Prezydent Donald Trump publicznie wspominał o możliwości „kolejnej małej operacji Epic Fury”, jeśli Teheran nie zgodzi się na porozumienie. Amerykańscy oficjele zaprzeczają jednak, by decyzje dotyczące ambasad miały bezpośredni związek z planami uderzeń.


