Technologie

Zamówienie na Valkyrie jeszcze w tym roku?

Valkyrie. Fot. USAF
Valkyrie. Fot. USAF

Firma Kratos Defense and Security Solutions, twórca odrzutowych bezzałogowych systemów latających, zamawia silniki odrzutowe nieujawnionego typu. Jak informuje prezes firmy, chodzi o zrobienie zapasów do produkcji przedseryjnej bsp XQ-58A Valkyrie, która może rozpocząć się jeszcze nawet w tym roku.

Kratos znany był do niedawna z produkcji latających dronów – celów, do których strzelali amerykańscy piloci i przeciwlotnicy. Być może właśnie dlatego udało się mu dopracować bezzałogowe systemy, które można budować za niewielką cenę i stworzyć w ten sposób taniego „lojalnego skrzydłowego”, którego w razie potrzeby można poświecić albo wysłać na misję samobójczą. „Lojalny skrzydłowy” to obecnie kierunek, w którym podąża wielu projektantów BSP.  Chodzi o taktykę roju, zgodnie z którą załogowe myśliwce na polu bitwy przyszłości będą działającymi w bezpiecznej odległości dowódcami całych grup bezzałogowców – aparatów zdolnych do ataków samobójczych, albo wyposażonych w rakietowe uzbrojenie kierowane.

Aby stworzyć odpowiednie rozwiązanie, w Stanach Zjednoczonych prowadzony jest program Low-Cost Attritable Strike Unmanned Aerial System Demonstration (LCASD). Jego założenia to tworzenie poddźwiękowych maszyn odrzutowych kosztujących poniżej 2 mln USD przy zakupie 100 sztuk lub więcej, bądź do 3 mln USD przy zakupie mniejszej liczby urządzeń. W porównaniu z kosztem myśliwca załogowego są to więc ceny bardzo niskie, żeby nie powiedzieć – symboliczne.

Firma Kratos zwyciężyła w ramach konkursu na LCASD pokonując siedmiu konkurentów. Firma stworzyła do tamtego czasu dwa bezzałogowe statki powietrzne – mniej kosztownego UTAP-22 Mako, przypominającego zewnętrznie tworzone poprzednio drony-cele (zdolny do przenoszenia dwóch pocisków rakietowych pod skrzydłami) i koncepcję bardziej zaawansowanego XQ-58A Valkyrie, mającego cechy trudnowykrywalne i wykorzystującego m.in. wewnętrzną komorę uzbrojenia (prawdopodobnie też na dwa pociski). Rozwiązania Kratosa są o tyle atrakcyjne, że jego aparaty nie wymagają lotnisk i mogą być wystrzeliwane z relatywnie niewielkich wyrzutni. Można sobie np. wyobrazić wojnę przyszłości, w której załogowe myśliwce wchodzą w rejon celu przylatując z odległych baz, a wspierający je rój dołącza do nich po drodze, wystrzeliwany z pokładów niewielkich jednostek pływających, jak fregaty, niszczyciele, czy okręty klasy LCS. Po wykonaniu misji maszyny Kratosa mogą być odzyskiwane bez użycia rozbudowanej infrastruktury – podobnie jak budowane wcześniej drony-cele.

Kratos otrzymał od Laboratorium Badawczego Sił Powietrznych Stanów Zjednoczonych (Air Force Research Laboratory – AFRL), dofinansowanie w kwocie 7,3 mln USD, firma zaś wyłozyła 33,5 mln USD ze środków własnych, dążąc do stworzenia bardziej skonkretyzowanego projektu Valkyrie, który miał zostać przedstawiony na przełomie 2018 i 2019 r. Program od tamtej pory… przyspieszał, co w erze takich przedsięwzięć jak F-35 może wydawać się czymś zgoła nieprawdopodobnym. Pracy szły na tyle gładko, że już wiosną tego roku rozpoczęły się próby latających demonstratorów. Jak dotąd z pięciu przewidzianych do prób maszyn latały już dwie i – zgodnie z komunikatami - obydwie w pełni spełniły pokładane w nich nadzieje.

Kolejnym zaskakującym kamieniem milowym programu jest właśnie sierpniowa zapowiedź kupna silników i przygotowania się do produkcji przedseryjnej. 31 lipca prezes Kratosa Eric DeMarco powiedział, że cały program idzie zgodnie z planem, cechuje go duża pewność, a firma spodziewa się zamówienia od USAF na 20-30 przedseryjnych aparatów jeszcze w roku bieżącym. To właśnie z tego powodu złożone zostały zamówienia na silniki, choć nie wiadomo czy chodzi o turbowentylatorowe FJ33 wykorzystywane w demonstratorach i kupowane „z półki”, czy o jakieś inne napędy. Co ciekawe, prezes Kratosa wspomniał także o „innych klientach”, którzy wyrazili zainteresowanie dziesięcioma kolejnymi Valkyrie pod koniec tego lub do połowy przyszłego roku. Nie wiadomo jednak, czy chodzi o klientów eksportowych.

Komentarze (9)

  1. asdf

    A u nas MON zamówił 40 małych dronów PGZ-19R za 800 mln pln. To nam daje 5,5 mln USD za małego drona napędzanego silniczkiem tłokowym o wadze 90 kg i udźwigu 20 kg.

  2. Hym108

    2 -3miliony za drona czyli gdy f35 kosztuje ok 100-120 milionow daje np 40 dronow za 1 samolot. no i mozelatac z kazdej bazy, i kosztu utrzymania mniejsze. ciekawe ile kosztuja rakiety ktore maja je niszczyc?

    1. clash

      nie zamiast tylko razem z F35

    2. Dalej patrzący

      Hym108 ma 100% racji - ZAMIAST F-35 powinniśmy kupić Valkyrie - w dużej ilości - min. 200 sztuk. Ze środkami precyzyjnymi. Z wpięciem sieciocentrycznym w nasz C4ISR rozwinięty z C3IS Jaśmin. Wtedy kalkulacja koszt-efekt będzie po naszej stronie - bo antyrakiety rosyjskie będą kosztowały dużo więcej, niż nasze środki precyzyjne zestrzeliwane przez te antyrakiety. Kwestia saturacji Valkyrie i saturacji środków precyzyjnych przez nie przenoszonych. Valkyrie może działać całkowicie autonomicznie - nie potrzebuje F-35. Valkyrie powinien być uzupełniony przez drony klasy Remote Carrier MBDA - też "odpalane" z wyrzutni mobilnych - ale także przez nasze drony klasy ILX-27 [tańsze i liczniejsze - zamiast śmigłowców szturmowych] i przez zdronizowane Flaris LAR [operujące z nieutwardzonych krótkich lotnisk polowych]. Gdzie Flaris LAR, po wyrzuceniu foteli, systemu spadochronowego itd - miałby ca 600 kg udźwigu użytecznego. A F-35A - operujące z betonowych długich lotnisk [czy nawet DOL] zwyczajnie nie mają racji bytu na saturacyjnym Polskim Teatrze Wojny. I to od pierwszych minut wojny są tylko celami - czy na lotnisku - czy w powietrzu - wartymi rakiet S-500... Ale zakup F-35A nie ma sensu także ze względu na niską dyspozycyjność poniżej 50%... Co do F-35B [VTOL] to już może większy sens - niestety przez wady i choroby wieku dziecięcego ich dyspozycyjność wg badań Pentagonu jest krytycznie niska poniżej 15% - na razie to biały słoń...może za dekadę F-35 [A.B,C] osiągnie jakiś próg sensowności koszt-efekt dla rozważania jego zakupu...co dedykuję MON i IU...na razie dyspozycyjność F-35 spada...po prostu w miarę eksploatacji wychodzą kolejne błędy i wady na jaw, a na ich poprawę potrzeba wielu lat badań, analiz, programów naprawczych i "modernizacji"...kłaniają się skutki DŁUGOFALOWE cedowania przez 15 lat przez kontraktora kontroli programu F-35 na...producenta czyli na Lockheed-Martina [nie żartuję] - który to "kontroler samego siebie" w raportach wszelkie problemy chował pod suknem...

    3. clash

      W zalozeniu byl projektowany aby wspoldzialac wlasnie z F35. W trybie tylko autonomicznym straci wiele ze swoich mozliwosci

  3. Dalej patrzący

    TAKICH właśnie środków lotniczych potrzebujemy na saturacyjny, pełnoskalowy Polski Teatr Wojny - ZWŁASZCZA w warunkach obecnej miażdżącej przewagi A2/AD Kaliningradu, która faktycznie łamie użycie czy F-16 czy F-35 dowolnej wersji nad Polską. Roje dronów - z wyrzutni mobilnych [także np. klasy Remote Carrier MBDA] czy choćby z krótkich tymczasowych, cały czas zmienianych nieutwardzonych lotnisk polowych [np. zdronizowany Flaris LAR]. I uzbrojenie w broń precyzyjną - i wpięcie w nasz sieciocentryczny C4ISR na bazie rozwiniętego C3IS Jaśmina. Nawet stworzenie A2/AD Tarczy Polski nie zmieni faktu, że podstawowymi środkami latającymi na Polskim Teatrze Wojny powinny być uniwersalne zadaniowo uszykowane roje dronów. Zwłaszcza do stałego i przeważającego rozciągniecia C4ISR nad teren wroga - do oślepienia i eliminacji wrogiego C4ISR [wraz z precyzyjnymi rakietami ofensywnymi i z precyzyjną amunicją lufową dalekiego zasięgu - z pozycjonowanie celów właśnie z dronów] - co jest kluczem do realnej pełnej obrony strategicznej Polski. A co do F-35 - polecam nieco REALISTYCZNYCH raportów nt ich wad krytycznych i wyjątkowo słabej i wyjątkowo kosztownej dyspozycyjności, która to dyspozycyjność od kilku lat się OBNIŻA. Dopiero uzyskanie sensownych wartości i dyspozycyjności F-35A [czy raczej B-VTOL] i kosztu obsługi godziny lotu - dopiero to w ogóle kwalifikuje samo rozpatrywanie F-35 w PRZYSZŁOŚCI jako UZUPEŁNIENIE głównej tarczy i miecza A2/AD Traczy Polski - opartej o antyrakiety z funkcja plot i rakiety ofensywne na nośnikach mobilnych, Kraby i liczniejsze od nich Kryle z liczną APR dalekiego zasięgu [np. strumieniowymi Nammo II generacji o zasięgu 150 km od 2021] - i z dronami - od skali bsl większych od Valkyrie po bsl klasy nano. Wliczając też kolejne wersje Warmate - liczone na TYSIĄCE. A my dalej - jakby nikt nie widział przewagi wprowadzanych S-500 Prometeusz [które pokryją panowaniem CAŁĄ Polskę - całe niebo] , S-350 Witjaź, nowych Iskanderów i Kalibrów - dalej bujamy w oderwaniu od realu - w obłokach myślenia życzeniowego ze sprzętem może dobrym powiedzmy [?] na zimną wojnę - ale nie na NOWOCZESNY teatr wojny RMA. Jak zwykle myślenie cząstkowe - gromadka generałów, z których każdy jak dziecko widzi tylko swoją piaskownicę i doprasza się o "nowe, lepsze" zabawki w niezmienionym, dobrze znanym, starym stylu wojowania - i żeby było ich więcej...ot takie myślenie pod etaty i stołeczki i pod awanse... nikomu nawet do głowy nie przyjdzie, że cała struktura uszykowania strategicznego i taktycznego SZ WP jest generalnie do zasadniczej zmiany systemowej pod wymagania Polskiego Teatru Wojny - i tak samo cały PMT do zmiany - gdy faktycznie dalej ślepo jest kontynuowany od 2013 - PMT jest całkowicie do zmiany systemowej i strukturalnej - z KONIECZNYM programem nr 1 strategicznej A2/AD Tarczy Polski - na którą powinno pójść 2/3 nowego PMT dla uzyskania strategicznej tarczy i miecza...a nie namiastek defiladowych...

    1. rododendron

      "A my dalej - jakby nikt nie widział przewagi wprowadzanych S-500 Prometeusz [które pokryją panowaniem CAŁĄ Polskę - całe niebo]" A o horyzoncie radarowym szanowny Pan słyszał?

    2. Dalej patrzący

      A o radarach pozahoryzontalnych szanowny Pan słyszał? I o tym, że S-500 i S-350 od razu będą wpięte sieciocentrycznie w C4ISR - w tym w pełen zestaw systemów rozpoznania?. Od satelitów, przez subsatelity HALE, przez A-50U/A-100, IRST, po radary anty-stealth. Puk, puk - tu real...to JUŻ się dzieje... Nawet "stare" S-400/S-300 zostaną zmodernizowane z systemów wyspowych do sieciocentrycznych...to samo tyczy rozpoznania i naprowadzania dla nowych Iskanderów i Kalibrów - WSZYSTKO będzie wpięte w jeden zbiorczy system rozpoznawczo-pozycjonujacy i komunikacyjno-dowódczy real-time rosyjskiego C4ISR...a my dalej zaskorupieni w myśleniu na poziomie systemów i wojowania a la zimna wojna...

    3. GB

      Chodzi o ten rosyjski zintegrowany system OPL jaki funkcjonuje w Syrii? Dziwne tureckich F-16 które zestrzeliły rosyjskiego Su-24 on nie wykrył. Dziwne pomylił izraelskiego F-16 z rosyjskim IŁ-20.

  4. Paranoid

    Musicie przyznać, że ten dron jest bardzo estetyczny. Swoją drogą widać, że mniejsze firmy też dają radę ...

    1. Navigator

      Kratos wydal te dodatkowe 33 mln USD na ten projekt bazujac na swoich dronach , cos ala WB Pokrycie stealth to dla mnie zagadka

  5. Adam

    WAT powinien mieć gotowe projekty takich maszyn. Może nawet prototypy. To samo z bronią laserową czy rakietami. W przeciwnym wypadku po co taka wielka uczelnia na koszt podatników? Żeby pistolety pomagać projektować FB? Albo przytakiwać PGZ?

    1. SSWPSS

      WAT dzisiaj kształci w znakomitej wiekszości cywili a nie wojskowych :)

  6. bender

    To ciekawy kierunek rozwoju: z celu powietrznego w latający dron bojowy. Amerykanie mogą skorzystać z dwóch rozwiązań. Pierwsze, opisane powyżej, czyli ewolucja dedykowanej konstrukcji w stronę bezzałogowej maszyny bojowej o cechach stealth. Ale z tą samą technologią sterowania i autonomii mogą też przerobić setki F-16 składowanych na pustynnych cmentarzyskach samolotów (w samej Davis-Monthan AFB naliczyłem ponad 250 sztuk F-16). Boeing robi latające cele QF-16 operujące w pełnym zakresie prędkości i przeciążeń. Wystarczy zintegrować QF-16 z systemem zarządzania Kratosa i nagle mamy bezzałogowego skrzydłowego na F-16. W Polsce też jest pewien potencjał na podobne rozwiązania. Na przykład od lat mi się marzy ewolucja Jet-2 z ITWL w stronę amunicji krążącej.

  7. w

    tak bez analizy techniczno koncepcyjnej ???? To sie nie uda, zapytajce nasz MON

  8. clash

    No to stowke do naszych F35 prosze...

  9. czepialski

    silnik ten sam co w Flarisie jakby co mamy drona i czas rozwijać Jet-2