- sponsorowane
- WIADOMOŚCI
- ANALIZA
MSPO 2026: Autonomiczne, wielodomenowe systemy bezzałogowe
Autor. Defence24
Jednym z tematów wiodących Międzynarodowego Salonu Przemysłu Obronnego w Kielcach były bezzałogowe pojazdy operujące w różnych środowiskach (domenach).
Grupa WB przy udziale Defence24 zorganizowała w czasie edycji MSPO 2026 osobny panel dyskusyjny pod tytułem „Autonomiczne, wielodomenowe systemy bezzałogowe”. Wzięli w nim udział gen. bryg. Marcin Siudziński, zastępca dowódcy Wojsk Obrony Terytorialnej ds. obrony pogranicza, kontradm. Przemysław Karaś, zastępca dowódcy Centrum Operacji Morskich – Dowódcy Komponentu Morskiego, płk rez. Jarosław Czajka, dyrektor Programu Systemów Bezzałogowych w Grupie WB oraz płk rez. Damian Hanc, pracownik i wykładowca Wydziału Mechatroniki, Uzbrojenia i Lotnictwa Wojskowej Akademii Technicznej. Panel moderował Jarosław Ciślak z Defence24.
Gen. bryg. Marcin Siudziński przypomniał, iż od 1 lipca Wojska Obrony Terytorialnej (WOT) zaczęły formowanie czterech brygad Komponentu Obrony Pogranicza (KOP). Komponent ten to pierwszy poziom operacyjny i WOT będą chciał utrzymywać systemy bezzałogowe. Systemy te pozwolą na rozpoznanie, oddziaływanie i wiele innych czynności. Środki antydronowe w całych Siłach Zbrojnych to dopiero początek drogi i tak samo jest w WOT i w KOP. Wojska te chcą mieć ich jak najwięcej i targi MSPO są miejscem, gdzie można zobaczyć wiele nowych rozwiązań, które być może kiedyś trafią i do WOT. W domenie lądowej WOT mają już częściowo rozwinięte zdolności dronowe, a w dziedzinie zdolności antydronowych WOT rozpoczynają proces budowania odporności.
WOT uczą się zarządzania nowoczesnym polem walki, bo to jest podstawa. Wielodomenowość będzie występowała zawsze. WOT może nie będą miały w 100% zintegrowanych operacji lądowych z Marynarką Wojenną, ale istnieje absolutna potrzeba wspólnych szkoleń i współpracy z każdym rodzajem sił zbrojnych.
Płk rez. Jarosław Czajka stwierdził, iż to, co się dzieje w powietrzu w ramach gorących konfliktów, jest dowodem na to, jak dynamicznie rozwija się środowisko systemów bezzałogowych. Dwa kraje mogą prowadzić ze sobą gorący konflikt, nawet ze sobą nie granicząc – co kiedyś było nie do pomyślenia. Dzisiaj armie dysponują środkami napadu powietrznego o ogromnych zasięgach. Bezzałogowce pozwalają na realizację zadań wcześniej zarezerwowanych tylko dla lotnictwa załogowego czyli szybkie i tanie rozpoznanie, dzielenie się danymi na różnych szczeblach dowodzenia i analizowanie ich z użyciem algorytmów sztucznej inteligencji.
Domena bezzałogowa to również wsparcie dla samolotów załogowych – przejmowanie ryzykownych lub nieekonomicznych misji np. zadań wcześniej dedykowanych dla śmigłowców. Grupa WB patrzy również na łączność i transmisję danych i oferuje rozwiązania w postaci dronów do retransmisji sygnału. Tak zwana „strefa śmierci” w Ukrainie się rozszerza i wojskowe systemy operacyjne i strategiczne muszą być dostosowane do działania na coraz większych dystansach.
Autor. Defence24
Głównym kierunkiem działań zawsze były operacje połączone. Historycznie kłopotem było zintegrowanie techniczne sprzętu. Przemysł, w tym i Grupa WB, dostrzega to i budując systemy w różnych domenach, dostarcza warstwę komunikacyjną – wymianę danych. Drony będą coraz mocniej wspierały platformy załogowe, np. w lotnictwie, co ułatwi budowanie jednej spójnej sieci oraz poprawi bezpieczeństwo żołnierzy.
Kontradm. Przemysław Karaś stwierdził, iż to Marynarka Wojenna (MW) była pierwsza przy wdrażaniu systemów bezzałogowych w Polsce. Po raz pierwszy system autonomiczny został wdrożony w Marynarce Wojennej w 2013 roku z przeznaczeniem do działań w ramach obrony przeciwminowej. Były to pojazdy Gavia. Środowisko morskie jest specyficzne. Na lądzie można postawić płot, wykreślić na mapie fizyczną linię frontu. Nad lądem drony przejęły panowanie w powietrzu, ale o faktycznym zajęciu terenu nadal decyduje żołnierz. Natomiast na morzu nie ma fizycznej granicy. Obszary morskie są fizycznie otwarte i dostępne dla sojuszników, państw neutralnych, ale i dla przeciwnika – zarówno w czasie pokoju, jak i wojny. Nie można fizycznie zabronić dostępu jednostkom.
Powierzchnia morza i to, co się pod nią dzieje, stanowi dla MW olbrzymie wyzwanie. MW ma drony przeciwminowe np. Gavia, Hugin, ale musi również zabezpieczyć powierzchnię morza i powietrzne obszary nad nią. Centrum Operacji Morskich wykorzystuje również drony rozpoznawcze czy systemy uderzeniowe, jak np. TB2 Bayraktar, dla wsparcia świadomości operacyjnej. W tym roku MW pozyska kolejne systemy dronów rozpoznawczych, które zwiększą zdolności rozpoznania na korzyść sił okrętowych.
Autor. Defence24
Odpowiedzialność za ochronę infrastruktury krytycznej de facto leży po stronie operatorów tej infrastruktury. Dlaczego więc Marynarka Wojenna została zaangażowana na Bałtyku po wybuchach gazociągu Nord Stream? Dlatego, że państwowi i prywatni operatorzy nie mieli odpowiednich zdolności zwiadowczych, a MW tak. MW wykorzystuje swoje podwodne drony i sonary przeciwminowe do takich zadań pobocznych, monitorując również kable komunikacyjne czy rurociągi. Niedawno statek z unijnej listy sankcyjnej kotwiczył podejrzanie blisko rurociągu Baltic Pipe przez trzy tygodnie. MW sprawdziła dno za pomocą pojazdów bezzałogowych i okazało się, że wszystko było w porządku. MW ma takie zdolności, ale należy pamiętać o tym, iż jest to dla niej zadanie wspierające, a nie podstawowe.
Płk rez. Damian Hanc zauważył, iż działania wielodomenowe są już praktyką w Siłach Zbrojnych RP. Poszczególne centra operacyjne dowodzą takimi połączonymi systemami i wojsko już potrafi prowadzić złożone operacje wielodomenowe niemal niezauważalnie dla cywilów. Wojsko na granicy wykonuje zadania systemami bezzałogowymi sił lądowych i WOT, lotnictwa i Marynarki Wojennej, używając do tego cyberprzestrzeni. Wyzwaniem przyszłości nie jest fizyczne tworzenie dronów, ale operowanie potężnymi rojami bezzałogowców. Wojska lądowe, siły powietrzne, marynarka będą posiadały setki takich urządzeń i trzeba je koordynować na każdym szczeblu. Zdolności percepcyjne człowieka stanowią tu wąskie gardło, zwłaszcza gdy szeregowy żołnierz napotka uzbrojone naziemne roboty. Żołnierz będzie musiał zostać odciążony, by sztuczna inteligencja przejęła analizę danych. Obecnie wykształcenie oficera na WAT to 5 lat – jeśli dziś podchorąży uczy się systemów bezzałogowych, jako oficer zacznie ich używać dopiero po 2030 roku.
Polska aktywnie uczestniczy w projektach badawczych NATO oraz UE i dąży do radykalnego zwiększenia autonomii platform i automatyzacji zadań. Przyszłością jest Manned-Unmanned Teaming (np. lojalny skrzydłowy w lotnictwie). Pilot F-35 nie będzie latał sam, będzie kierował rojem 10-20 bezzałogowców z tyłu formacji, a sztuczna inteligencja będzie to systematyzować. Podobnie będzie na lądzie – czołg czy transporter będzie koordynował działania otaczających go pojazdów bojowych. Nadejdzie również rewolucja w logistyce. Dawniej cykl życia uzbrojenia wynosił 20-30 lat i potrzebne były wielkie zakłady remontowe. Obecnie drony używane powszechnie są jak tania amunicja – często jednorazowego użytku. Cała logistyka produkcyjno-zaopatrzeniowa będzie musiała to udźwignąć.
Materiał sponsorowany. Partnerem publikacji jest Grupa WB.
