Siły zbrojne

Dzień Czołgisty: nowego sprzętu nie zabraknie, trudniej o ludzi. Pancerna rewolucja w Wojsku Polskim

Fot. kpr. Wojciech Król/CO MON

Tegoroczne Święto Wojsk Pancernych i Zmechanizowanych obchodzone jest w czasie przygotowań do wdrażania historycznego programu modernizacji tego rodzaju wojsk. To szansa na skokowy wzrost zdolności, ale i gigantyczne wyzwanie, jakie stoi przed żołnierzami na wszystkich szczeblach.

Wojna na Ukrainie - raport specjalny Defence24.pl

Wojska Pancerne i Zmechanizowane to jeden z podstawowych elementów potencjału bojowego Wojsk Lądowych. Podobnie jak w wielu innych obszarach, jego modernizacja przez dekady odbywała się w najlepszym wypadku połowicznie i nie zapewniała odpowiedniego poziomu zdolności. Dość powiedzieć, że ostatnie nowo wprowadzone do Wojska Polskiego czołgi to Leopardy 2A5 dostarczone w latach 2014-2015, przed rozpoczęciem przekazywania tych wozów mieliśmy dekadę „przerwy" w dostawach, ale i modernizacji posiadanych czołgów.

Czytaj też

Jeśli chodzi o tą ostatnią, to również można mieć wiele zastrzeżeń. Program Leopard 2PL jest mocno opóźniony (pierwotnie miał zakończyć się w 2021 roku, a do tej pory zmodernizowano około jednej czwartej czołgów), z kolei modyfikacja czołgu T-72 zapewnia jedynie ograniczony przyrost zdolności. Ale wszystkie te zastrzeżenia „bledną", jeśli weźmiemy pod uwagę sytuację Wojsk Zmechanizowanych, które wciąż posługują się archaicznymi BWP-1, w zasadzie takimi samymi, jakie wprowadzano do linii pół wieku temu (pododdziały wyposażone w KTO Rosomak to piechota zmotoryzowana, o innej specyfice).

Bardzo wiele wskazuje jednak, że ta sytuacja może się w najbliższych latach zmienić i to z kilku powodów. Po pierwsze, w ubiegłym roku podjęto decyzję o zakupie 250 amerykańskich czołgów M1A2 Abrams SEPv3, w ramach pilnej potrzeby operacyjnej. Ta decyzja, jak można założyć, była pokłosiem pogorszenia się środowiska bezpieczeństwa w otoczeniu Polski, jakie obserwowano już po sfałszowanych wyborach na Białorusi (i zacieśnieniu współpracy Mińska z Moskwą). Czołgi mają w całości wejść na uzbrojenie formowanej 18. Dywizji Zmechanizowanej, zastępując na jej wyposażeniu Leopardy 2PL i T-72. Umowę na dostawę Abramsów z pakietem amunicji, wyposażenia dodatkowego, wozów towarzyszących (mosty samobieżne, wozy zabezpieczenia technicznego), systemów szkoleniowych, logistycznym, oraz części zamiennych, podpisano w kwietniu br. za kwotę 4,74 mld USD.

Czytaj też

Rosyjska pełnoskalowa agresja na Ukrainę, rozpoczęta 24 lutego, oznaczała kolejne i jeszcze bardziej drastyczne pogorszenie środowiska bezpieczeństwa Polski. W odpowiedzi przyspieszono wdrażanie ustawy o obronie Ojczyzny i zdecydowano o zwiększeniu wydatków obronnych do 3 proc. PKB. Ponadto, w związku z prośbą Ukrainy skierowano tam znaczną liczbę czołgów T-72 – ponad 200, co spowodowało konieczność ich pilnego zastąpienia. Rząd zwrócił się więc do Niemiec o pilne uzupełnienie czołgami Leopard 2 (w tym wozami 2A4 z zapasów przemysłu), jednak jak na razie bez efektu. Jak poinformowano niedawno w Kongresie, toczą się też rozmowy w sprawie przyspieszenia dostaw Abramsów dla Polski, albo poprzez szybsze przekazanie docelowych czołgów, albo czasowe dostarczenie istniejących.

Jednocześnie jednak MON podjął decyzję o przyspieszonej realizacji programu czołgu nowej generacji Wilk. Z deklaracji ministra obrony Mariusza Błaszczaka wynika, że pozyskane zostaną południowokoreańskie K2, w ramach szerokiej współpracy z polskim przemysłem. Biorąc pod uwagę obecną sytuację, Agencja Uzbrojenia bierze pod uwagę pozyskanie nowych czołgów w ramach spiralnego rozwoju zdolności. Oznacza to – najprawdopodobniej – pozyskanie pewnej liczby czołgów K2 w istniejącej wersji, równolegle z transferem technologii. Następnie Wojska Pancerne otrzymałyby większą partię czołgów wyprodukowanych w Polsce i dostosowanych do krajowych wymagań, a następnie te pozyskane z Korei byłyby zmodernizowane.

Czytaj też

W praktyce oznacza to, że do Wojsk Pancernych jednocześnie będą – najprawdopodobniej – wprowadzane dwie nowe platformy. To gigantyczne wyzwanie, pod względem organizacyjnym, logistycznym i szkoleniowym. Jak mówił gen. dyw. Jarosław Gromadziński, dowódca 18 Dywizji Zmechanizowanej o czołgu M1A2 SEPv3 Abrams: „To nie są tylko czołgi, pojedyncze pojazdy. Kupujemy cały system".

YouTube cover video

Wdrożenie Abramsów będzie w pewnym stopniu wspierane przez armię amerykańską, ale to – i wprowadzenie K2/K2PL – i tak będzie gigantycznym wyzwaniem. Chyba pierwszym tego rodzaju w historii Wojsk Pancernych, wymuszonym przez okoliczności, takie jak przekazanie Ukrainie T-72 (a w przyszłości, może i Twardych)? Paradoksalnie dowodem na to, że decydenci są świadomi skali wyzwania jest fakt, że pomimo planowanych zakupów K2 czy Abramsów zwracają się do Niemiec o Leopardy 2A4. Może nie są najnowocześniejsze, ale można by je od razu „podłączyć" do już istniejącego systemu wsparcia eksploatacji i szkolenia.

Również w wypadku Wojsk Zmechanizowanych, nadchodzące lata będą pełne wyzwań. Coraz bliżej jest moment, w którym archaiczne BWP-1 wreszcie zaczną być zastępowane przez nowe BWP. Finalizowany jest projekt rozwojowy Borsuka, prowadzony od 2014 roku (niedawno zamówiono, jeszcze w ramach pracy B+R, partię kolejnych czterech wozów), a oprócz tego ma zostać wprowadzony nowy koreański BWP, z uwagi na konieczność szybkiego przezbrojenia jednostek (także w kontekście wojny na Ukrainie). Zakładając, że będzie to – jak mówi Agencja Uzbrojenia – „rozwiązanie perspektywiczne", chodzi o ciężkiego AS-21 Redback.

Czytaj też

Oba pojazdy będą wręcz epokową zmianą w stosunku do BWP-1. I będą wymagały wypracowania systemu szkolenia, zabezpieczenia logistycznego, wsparcia.... Można więc oczekiwać, że w ciągu kilku lat do jednostek pancernych i zmechanizowanych zostaną wprowadzone aż cztery generacyjnie nowe platformy bojowe. Jeśli odbędzie się to z powodzeniem, to da skokowy i niespotykany od lat wzrost potencjału bojowego, ale nie będzie żadną przesadą stwierdzenie, że skala wyzwań jest gigantyczna. Tym bardziej, że zamiarem MON jest tworzenie dwóch dodatkowych dywizji.

Czytaj też

Nie wiadomo jeszcze, jak ma wyglądać ten proces, ale samo przygotowanie kadr – zwłaszcza zakładając równoległe zachowanie potencjału czy nawet wzmacnianie istniejących struktur – może okazać się bardzo trudne, nie mówiąc już o infrastrukturze, sprzęcie... Co nie oznacza, że dodatkowe wzmocnienie liczebne, biorąc pod uwagę sytuację, w jakiej znajduje się Polska.

Czytaj też

W dniu Święta Wojsk Pancernych i Zmechanizowanych należy więc życzyć żołnierzom wszystkiego najlepszego i powodzenia w realizacji tego wielkiego wyzwania. Decydentom natomiast trzeba cały czas przypominać, że „pancerne" platformy bojowe muszą być wspierane nie tylko przez system logistyczny i szkolenia, ale i system połączonych broni – artylerię, bezzałogowce, systemy OPL, wreszcie – paradoksalnie – lekką broń przeciwpancerną, która w określonych warunkach skutecznie zwalcza jednostki pancerne przeciwnika. Dając swobodę własnym wojskom, tak potrzebną szczególnie gdy nieprzyjaciel ma przewagę liczebną. I o tym trzeba pamiętać także dziś, w Święto Wojsk Pancernych i Zmechanizowanych.

Czytaj też

Komentarze (15)

  1. Chyżwar

    @K. Popradowi przede wszystkim jest potrzebny Piorun 2 oraz możliwość prowadzenia ognia w ruchu. I proszę nie pisać, że nie ma takiej potrzeby, bo będzie Narew.

    1. K.

      @Chyżwar . Pewnie , że efektor z lepszym zasięgiem się przyda . OPL powinna być warstwowa , każde piętro się przyda . Nie do każdego celu trzeba strzelać z CAMM , Piorun w takiej czy innej wersji też się przyda .

    2. Al.S.

      Niekoniecznie. W przypadku systemów radiokomendowych, takich jak Osa, Pancyr, system musi być w pobliżu, ponieważ jego radar cały czas musi "widzieć" pocisk i cel.. Przeszkody terenowe i krzywizna ziemi uniemożliwiają naprowadzanie z większej odległości, zwłaszcza wobec celów nisko lecących. W przypadku CAMM, którego zasięg "25+ km" w praktyce wynosi ok 60 km (według Jane's), a głowica aktywna naprowadza pocisk w ostatniej fazie ataku, wystarczy jeśli ochraniane obiekty znajdują się w zasięgu pocisków. Radar, który przy umieszczeniu na wysięgniku, może "widzieć " nisko lecące obiekty z dużej odległości, naprowadza tylko do czasu namierzenia celu przez głowicę. Pocisk korzysta z danych o celu via link i nie musi być widziany przez radar, ponieważ ma autopilota z żyroskopem laserowym. Rozmieszczając elementy baterii na dużej przestrzeni, zyskujesz "bańkę antydostępową", której rozmiary to nakładające się na siebie okręgi zasięgu rakiet poszczególnych wyrzutni.

  2. Powiślak

    Jeśli decydentom trzeba przypominać o dodatkowej artylerii, amunicji, obronie plot to takich "decydentów" najeży natychmiast zwolnić!! Już dziś kupując Abramsy MON powinien zamawiać np. drugie tyle Popradów, co już dziś posiadanych , ale na podwoziach gąsienicowych np. tych najnowszych LPG Hydro z HSW, które będą najprawdopodobniej użyte dla gąsienicowych Raków-G. Oraz o oczywiste te właśnie Raki-G. Bo ona te komponenty sa krytycznie ważne dla osłony i wsparcia tych Abramsów.

    1. wert

      i znów chlapnął ignorancją lamus z zerowym pojęciem. Poprad zabezpiecza do 12 km w obie strony, zakładając 10km ile km frontu posiadane już 79 szt zabezpieczy? A jest Pilica, jest AG-35 znacznie tańsze i nie mniej skuteczne, będzie jeszcze Sona. Tych "decydentów" którzy likwidowali WP dawno już zwolniono. Uaktualnij bazę danych

    2. K.

      @wert . Serio ? To jaki ma zasięg Grom i Piorun panie prawie ekspercie ? O następnych Popradach już się mówi , ale powiadom MON , że nie są potrzebne bo wiesz lepiej .

    3. wert

      K. @ może więcej trzeźwego myślenia? Odniosłem się do wypocin etatowego ignoranta. Tyle. Tworzymy kolejne dywizje więc normalne że będą kolejne zamówienia. Te 79 szt z czegoś wynikało. Zdecydowanie Poprad jest o wiele lepszy od manpadsów: stała gotowość, lepsze "oczy" etc ale jeszcze lepsza będzie Sona na programowalną 35 mm- koszt/efekt. Poprad póki co są jest dość ślepawy. Komplet Poprada z 35mm wsparty Bystrą dopiero stworzy efektywny i skuteczny system. Jak możesz zauważyć Poprad NIE jest najpilniejszy

  3. szczebelek

    Wiadomo, że nowy sprzęt to zmiana nawyków jak również wzrost wymagań względem członków załogi. Mimo wszystko musimy się przezbroić, a nauka korzystania z czołgu trwa krócej od nauki latania na nowym modelu samolotu. Jeśli Ukraińcy nauczyli się przez kilka tygodni obsługi Kraba, to chyba nasi żołnierze nie powinni mieć większego problemu by opanować Borsuka. Natomiast koreańska technologia może zaskoczyć w kwestii niespotykanych w Europie rozwiązań.

    1. Remus

      Litości. Obsługi Kraba to uczyli się artylerzyści z doświadczeniem np. na Goździkach.... Czym innym jest nauka od zera świeżaka a czym innym "przezbrojenie" istniejącej jednostki.

  4. Siedemtepe

    Pozbyć się t-72 i twardych, dać je ukrom. A armię oprzec na abramsach i k-2. Jeszcze nie wiem co z leosiami może wcisnąć je komuś innemu? Po co tyle tego sprzętu, jako laik uważam, że to są ogromne koszty utrzymania i logistyczne.

    1. Stealthy

      Czołgi na wojnie się szybko niszczą. Leosie będą jeszcze długo potrzebne jako rezerwa strategiczna.

    2. Albert

      Leosie kolego to niemcy maja prawo pierwokupu, wiec mozesz sobie opychac komu chcesz.

  5. Gruders

    Jak na razie bajki z mchu i paproci. Generalicja opowiada swoje piękne historie, zakłamują rzeczywistość i robią MON w balona. Na papierze wszystko jest piękne, rzeczywistość poraża. Minister zaczął coś robić, doszły do niego informacje jak to u wygląda. Nerwowe ruchy świadczą o powadze sytuacji. Co do chętnych do służby - zacznijcie szanować żołnierza, przestańcie żyć Zetką, latami 90, dajcie sprzęt i nowoczesne szkolenie a nie tupanie, pikniki, sztukę dla sztuki, papierologię. Wtedy znajdą się chętni. Wypadałoby w końcu odejść od wzorca żołnierza - harcerza, zacząć dawać druga szansę ludziom po przejściach. Wielu z nich byłoby naprawdę świetnymi żołnierzami. Wojsko ogląda propagandę w tv, na FB, w internecie i tylko uśmiecha się z przekąsem. Tacy to my nowocześni, zwarci, silni i gotowi. Pora się obudzić a najlepiej zrobić wymianę pokoleniową wśród najwyższego dowództwa.

  6. veyo

    Do pełnego ukompletowania istniejących jednostek brakuje na tą chwilę ok. 7 000 oficerów i podoficerów oraz ok. 20-21 000 żołnierzy. Ciekawe, jak oni chcą sformować jeszcze dwie dywizje. Chyba na papierze.

    1. Sky

      Na papierze nie. W tv muszą ładnie wyglądać. dlatego zadziała magia" próśb "o przeniesienie. Nie chcesz już być A ,wolisz służyć w B ale nie wiesz tego póki ci nie powiedzą, że jest zgoda. Musisz tylko dać kwity :))

    2. RAF

      @veyo Kolejny defetysta. Powiększyli armię o 50% w porównaniu do POprzedników, więc i z tym sobie dzadza radę. Tym bardziej, że jest nowa ustawa o "O obronie Ojczyzny".

    3. veyo

      RAF-Defetysta? Nie, raczej realista, sądzisz, że napisanie ustawy rozwiązuje problemy? Ile ty masz lat, 15? Skoro nie są wstanie przyciągnąć niecałych trzydziestu tysięcy ludzi do wojska , to napisanie ustawy przyciągnie 100-150 tysięcy ?

  7. Tadeusz Żeleźny - analityk systemowy

    Wyszkolenie "klasycznej" załogi czołgu to min. 1 rok, a faktycznie 2 lata. Wyszkolenie do operowania w ramach większych jednostek - minimum kolejne 2 lata. Dlatego trzeba właśnie stawiać na dronizację. Milrem Type-X - taki bezzałogowy lekki terminator - winien być tylko zaczatkiem całego typoszeregu - az po odpowiedniki czołgów i lufowej i rakietowej artylerii samobieżnej. Nie mówiąc o uproszczeniu logistyki, mniejszych kosztach - no i zupełnie innej poprzeczce dozwolonego ryzyka misji. Praktycznie bez ograniczeń - jedynie wg kalkulacji koszt/efekt. Nawet poświęcając świadomie 100% danego oddziału [a raczej sieciocentrycznego roju lądowego] - pod warunkiem, że nieprzyjaciel poniesie znacząco dotkliwsze straty .

  8. skition

    Naszym generałom nigdy nie zabraknie fantazji..Dowódca 18 dywizji już tam namalował gdzieś Narew choć nikt nie wie jak to w ogóle wygląda..a jego wojska już są w to uzbrojone...Prawdopodobnie wojska też namalowano tylko ,że w innej komórce sztabu 18 dywizji...Nowoczesna broń jest bardzo dobra bo jako malowanka na kartonie kredkami taktyka nie potrzebuje ani amunicji ani się nie psuje..Obsługiwana przez wirtualnych żolnierzy zdobywa wszelkie cele i to bez strat.

  9. SZAKAL

    Obawiam się ,że pisowski MON poniosła nieco fantazja w zwiększaniu ilości czołgów. Taka potęga militarna i gospodarcza jak Niemcy docelowo planują posiadanie 340 Leopardów 2 A7+ a średnio bogata Polska marzy o setkach czołgów , które trzeba będzie utrzymywać w gotowości bojowej i modernizować przez wiele lat. Dotychczas Polska nie radziła sobie z modernizacją 142 starych Leopardów 2 A4 nie mówiąc już o 105 Leopardach 2 A5 a w przyszłości poradzi sobie z setkami nowoczesnych , skomplikowanych i drogich MBT? Pomijam już zasadność zakupów MBT dla naszej defensywnej armii szczególnie wobec konieczności olbrzymich wydatków na artylerię lufową i rakietową.

    1. Chyżwar

      Drogi kolego. Polska nie radzi sobie z modernizacją Leopardów przede wszystkim ze względu na dostęp do części. A fakty są takie, że te czołgi niestety zostały zajechane i dlatego dodatkowo wymagają remontu. Z Niemcami drogi kolega może się niebawem troszeczkę zdziwić. Oni jednorazowo na swoją armię zamiarują sypnąć do cholery dodatkowej kasy. Dodać należy że Niemcy teraz posiadają bufor. My niekoniecznie. Białoruś to praktycznie ruski wasal. Ukrainie życzę jak najlepiej, ale nie ma pewności jak tam dalej będzie. Kiedy Niemcy byli państwem frontowym, to trzymali do cholery czołgów i nawet wprowadzenie Leo2 nie wyeliminowało starszych wersji.

    2. Sky

      @Chyżywar obwinianie tylko braku części za danie d z modernizacją Leo ? Kolego, popłynęliście :). Winne są 3 strony, a najbardziej brak konkurencji w kraju i traktowanie producentów i dostawców uzbrojenia ( z wyłączeniem prywatnych) jak świętych, wiecie kogo.

    3. RAF

      @szakal Jeśli się zna historię i obecne zagrożenia, to nasuwa się tylko jeden wniosek, że plany MONu są absolutnym minimum. Mając takie położenie, Polska musi mieć potężną armię żeby przetrwac jako silne i suwerenne państwo.

  10. bibol

    Ohh za michę ryżu, bedzie wojaków do woli. Podobno nasz premier powiedział o 40 milionach chętnych do obrony kraju... ,, raju"

    1. RAF

      @bibol U was w Koreii PN...

  11. Sky

    Priorytetowo postawic etety w operacyjnych, kosztem WOT . WOT powinien byc formacją lekką, stricte tyłową , a na wydzielonych obszarach przygotowywana do działań na tyłach agresora op zajeciu przez niego danego terenu . Sorry ale wojska operacyjne sa w tej chwili najwazniesze. Ci , ktorzy z jakiś powodów nie mogą sluzyc w normalnej armii, powinni zasilac - o ile wyraża wolę - WOT, ktory nie potrzebuje sprzetu nowego, wystarczą "spady" z pozostałych rodzajów SZ.

    1. Powiślak

      Nonsens! Żadna zawodowa "operacyjna" armia po prostu NIE wystarczy. I jasne że MUSI być t e ż nasz WOT. A na tyły to tylko tacy powyżej 50 lat. Próbujesz obalić cos, czego skuteczność dawno udowodniono. Daruj sobie więc sabotowanie WOT. A sam WOT powinien być stopniowo wzmacniany ewoluując np po 10 czy 15 latach od "dziś" - i identycznie jak "wot" niemiecki czy amerykańska Gwardia Narodowa - nawet do standardu pełnoetatowych brygad ciężkich.

    2. pomz

      Na komisjach lekarskich do WOt-ów selekcja jak do Formozy. Zylaki, cukier we krwi, mocz, bilburbina (czy jakos tak) i do widzenia :))) Jakby pilotow do WOT-u szukano :))))

    3. Sky

      @Powislak Sabotowanie WOT? Płacą ci za takie teksty? Obecnie brakuje 7000 oficerów i podoficerów, 14000 żołnierzy. Rozumiesz co to znaczy? Nie sądzę Kim obsadzisz 5 i 6 dywizję - oczywiście można stworzyć je kanibalizujac inne jednostki tylko po co? W kwiatach będzie 6 w realu ledwie 4 kompletne. W czym konkretnie kakowe berety się sprawdziły? Możecie pominąć udział w uroczystościach ,stanie na bramkach pkt szczepień i weekendowe "kursy " obsługi x czy y a szczególnie WOJNĘ na granicy z by ( to nie powód do dumy). Merytorycznie, bez propagandy. Jedziecie powislak. Jak kolega taki pro WOT to może wyjaśni dlaczego odnawia się przejścia z WOT do innych rodzajów SZ ?

  12. marian123

    Czy Wilk nie miał być programem, w którym polska myśl techniczna miała mieć znaczący wkład w czołg zaprojektowany od zera ? Jeśli kupować coś z półki to chyba kolejne Abramsy/Leo a nie K2.

    1. Chyżwar

      Raczej nie. W przypadku tego programu zakładano współpracę z przemysłem zagranicznym, choć czołgi maiły być produkowane w Polsce. Jeśli chodzi o k2 masz tak, że pierwsze egzemplarze to faktycznie gotowce z Korei. Mam nadzieję, że zbliżone do wersji norweskiej. Potem ma już być wydłużony czołg dostosowany do naszych wymagań. I to właśnie ten zamierzamy produkować. Tyle, że po pierwsze zanim on wejdzie do produkcji upłynie jeszcze trochę wody w Wiśle. Po drugie nikt nie jest dobrym wujkiem i dlatego na początku bierzemy od Koreańczyków gotowce. Teoretycznie opracowanie własnego czołgu też byłoby możliwe. Tylko, że trwałoby to bardzo długo. Wystarczy popatrzeć, jak Turcy bujają się z Altayem, mimo, że oparli go na konstrukcji koreańskiej. Hindusi są jeszcze "lepsi". Mordują się z Arjunem tyle lat i do tej pory nie udało im się zrobić czołgu przystającego do zachodniego poziomu..

  13. skition

    Wiadomo jak będzie przebiegał ten proces..Powała się sztab dywizji i jedni będą malować Borsuki a ci drudzy Redbacki..,ci trzeci kredkami taktyka namalują żołnierzy i grać będzie gitara.

  14. Wicher99

    Problem jest ze wszystkim . Brakuje ukompletowania jednostek, nasze brygady mają po 30% ukompletowania, rezerwiści mają po 50 lat. Władze w Warszawie nie chcą przywrócić poboru, ponieważ boją się o wyniki wyborów. Więc nie mamy właściwie armii, sprzęt do którego mamy logistykę wylądował na Ukrainie i już go nie ma. Zakupy w USA, nie zwiększają naszych zdolności bo logistyka jest za oceanem. Patrzcie na Arabię Saudyjską, ma kupy sprzętu z USA i przegrywa wojnę z partyzantami Hutii wyposażonymi w czołgi T-34 i artylerię z lat 50, bo sprzęt Saudów po dwóch dniach wojny nie nadaje się już do walki.

  15. Albert

    I tutaj wychodzi malostkowosc politykow, ktorzy od zawsze szczedzili grosza na to co najwazniejsze, czyli na nasze bezpieczenstwo. Pieniedzy nigdy za duzo, ale nawet w czasach biedoty nalezy umiec i chciec to zrobic a przede wszystkim to zrozumiec. Dzisiaj bylibysmy w zupelnie innej sytuacji gdyby to wszystko szlo liniowo tak jak sie nalezy a tak mamy czasy w ktorych wszystko na hura jednoczesnie chcemy zrobic nie zawsze w sposob optymalny jak to powinno byc zrobione bo czas nagli. Dodatkowo w krajach o wiekszej kulturze spolecznej panstwo-obywatele w sposob jasny komunikuje sie dlaczego wybieramy taka bron i po co ona ma nam sluzyc Podsumowujac tak sie konczy cos co robi sie na kolanie, byle jak budzac sie w reka w nocniku i nagle szukajac optymalnego rozwiazania.