Rosja lobbuje za powrotem Syrii do Ligi Arabskiej

22 lutego 2019, 13:52
Asad Putin
Fot. kremlin.ru
Reklama

Po odniesieniu zwycięstwa na polu militarnym, czas na odzyskanie pozycji na płaszczyźnie dyplomatycznej. Adwokatem reżimu Asada na scenie międzynarodowej może być tylko Rosja, zwłaszcza jeśli chodzi o rozmowy z państwami arabskimi i sunnickimi. Wydaje się, że teraz priorytetem dla Moskwy jest przywrócenie Syrii pełnoprawnego udziału w Lidze Arabskiej. Temu m.in. służyły niedawne wizyty czołowych rosyjskich urzędników bezpieczeństwa w krajach Bliskiego Wschodu.

Moskwa lobbuje, by temat powrotu Syrii do Ligi Arabskiej znalazł się na stole obrad szczytu organizacji 31 marca w Tunezji. Licząca 22 krajów Liga Arabska zawiesiła członkostwo Syrii w 2011 roku w reakcji na brutalne represje wobec rewolucji zdominowanej przez sunnitów. W ostatnim tygodniu stycznia Rosja przeprowadziła dyplomatyczną ofensywę na Bliskim Wschodzie. Czołowi siłowicy odwiedzili Arabię Saudyjską, Zjednoczone Emiraty Arabskie (ZEA) i Egipt. Dwa główne tematy rozmów: Syria i Libia.

W dniu 21 stycznia do Arabii Saudyjskiej udał się z wizytą Siergiej Naryszkin, dyrektor Służby Wywiadu Zagranicznego (SWR). Spotkał się z następcą tronu i ministrem obrony, księciem Mohammedem ibn Salmanem, jak również z Chalidem ibn Alim ibn Abdullahem al-Humaidanem, szefem GID, czyli głównej służby wywiadowczej Królestwa. Naryszkin rozmawiał z gospodarzami o współpracy w walce z międzynarodowym terroryzmem i skutecznym rozwiązywaniu regionalnych konfliktów. 29 stycznia sekretarz Rady Bezpieczeństwa FR Nikołaj Patruszew wziął udział w dwustronnych konsultacjach egipsko-rosyjskich w Kairze. Rozmowy dotyczyły sytuacji w Libii i Syrii, kwestii antyterrorystycznych i związanych z tzw. kolorowymi rewolucjami – szczególnie chodzi o sytuację w Sudanie. Rosję, Egipt, ZEA i Arabię Saudyjską łączy chęć utrzymania przy władzy Omara Baszira w Sudanie. Sudan bowiem jest kluczowym członkiem arabskiej koalicji walczącej w Jemenie z szyicką rebelią Huti, wspieraną przez Iran. To Sudańczycy stanowią największą część sił lądowych uczestniczących w wojnie i ponoszą największe straty. Upadek reżimu Baszira i wycofanie się Sudanu z Jemenu poważnie osłabiłoby koalicję, której przewodzą Emiraty i Saudowie. Z kolei Moskwa rozwija wojskowe i polityczne kontakty z Chartumem. Aktualny jest pomysł wykorzystania sudańskich portów przez rosyjską flotę wojenną. Najemnicy rosyjscy szkolą sudańskie siły bezpieczeństwa i wojsko.

W dniu 31 stycznia Patruszew złożył wizytę w Abu Dabi. Rozmawiał z doradcą ds. bezpieczeństwa narodowego ZEA, szejkiem Thanounem ibn Zayedem Al Nahyanem. Panowie wymienili poglądy na sytuację w Afryce Północnej i na Bliskim Wschodzie, ze szczególnym naciskiem na ocenę rozwoju wydarzeń w Libii i Syrii. Zapewne Rosjanie sondowali warunki, na jakich Kair, Rijad i Abu Dabi znormalizują relacje z Damaszkiem i ułatwią powrót Syrii do Ligi Arabskiej. Zapewne jednym z tych warunków jest ograniczenie wpływów irańskich w Syrii. Innym utrzymanie tureckich wojsk na wodzy (niezgoda na strefę buforową). Moskwa wyraźnie szuka alternatywy dla Turcji w kwestiach syryjskich. To sygnał dla Ankary, to sięganie do tercetu Egipt-ZEA-Arabia Saudyjska, będącego konkurentem duetu Turcja-Katar na Bliskim Wschodzie. Wspomniany tercet wspierał długo siły SDF w północnej Syrii. Nie można wykluczyć wariantu, że pojawią się tam pokojowe oddziały Egiptu, ZEA i Arabii Saudyjskiej. To z pewnością nie spodobałoby się Turkom. Być może w zamian za przychylność tercetu w Syrii, Rosja militarnie poprze w Libii marszałka Chalifę Haftara, protegowanego ZEA, Egiptu i (w mniejszym stopniu) Saudów. Pod koniec stycznia pojawiły się informacje, że wagnerowcy szkolą żołnierzy LNA w pustynnym regionie Fezzan w południowo-zachodniej Libii. I że byli zaangażowani w ofensywę sił Haftara w Sabha. Ich obecność nie powinna dziwić – celem ofensywy jest uzyskanie kontroli nad El Sharara, największym polem naftowym zachodniej Libii.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 3
Reklama
Niuniu
piątek, 22 lutego 2019, 18:57

Brawo - nareszcie zaczynamy zauważać co się dzieje na świecie. Może przy okazji warto wymienić kraje arabskie które ostatnio ponownie otworzyły ambasady w Damaszku lub które wznowiły połączenia lotnicze z Syrją Asada. A jeśli chodzi o Libię to marszałek Chalif Haftara sam intensywnie poszukiwał wsparcia Rosji. W zeszłym roku nawet osobiście się tam przejechał. I chyba skutecznie bo obecnie jego wojska kontrolują zdecydowaną większość kraju wraz z głównymi obszarami wydobycia ropy. Rząd w Trypoli popierany dotychczas przez Zachód z trudem kontroluje samą stolicę a wierne mu oddziały wojskowe buntują się z powodu nieotrzymywania żołdu. Przywódca Sudanu też w zeszłym roku odwiedzał Moskwę i oferował Putinowi możliwość otworzenia bazy wojskowej (o dziwo rosjanie nie byli zainteresowani). Oficjalnie Rosja pozostaje wstrzemięźliwa w stosunku do obecnych władz Sudanu. Również od Jemenu rosjanie trzymają się z daleka co może być elementem układu z Arabią Saudyjską - Jemen za Syrię. Znamienne jest, że Rosja w ogóle nie nagłaśniała afery z zamordowaniem saudyjskiego dysydenta w amasadzie saudyjskiej w Turcji. Saudyjczycy natomiast zaangażowali się z kolej w finansowanie rosyjskich projektów produkcji LNG na syberii. Zaczeli też kupować niewielkie partie broni od Rosji. Trwają rozmowy o zakupie systemu S 400 i o budowie przez Rosją elektrowni atomowej w Arabi Saudyjskiej. Na pewno rozmawiają i wielu innych kwestiach i całkiem nieźle manipulują światowym rynkiem ropy naftowej. A wszystko to dzięki niewątpliwemu sukcesowi militarnemu jakim była rosyjska interwencja w Syrii i determinacja jaką Putin okazał w celu ratowania swojego sojusznika Asada. Takie rzeczy są na świecie zauważane i doceniane.

bender
piątek, 22 lutego 2019, 18:29

Ależ nie ma co się dziwić, że próbują swojego agenta wcisnąć do organizacji, do której sami należeć nie mogą.

hym108
piątek, 22 lutego 2019, 17:41

Czyli robia "konferencje bliskowschdnia" ale z glowa i moze im sie udac. Nie w stylu naszym.

Tweets Defence24