Przemysł Zbrojeniowy

Armia 2022: "nowy" rosyjski czołg lekki wkrótce w służbie

Fot. Boevaya mashina/wikipedia.com/CC BY-SA 4.0

Rosjanie już od kilku lat próbują wdrożyć do służby nowy czołg lekki, który kontynuowałby niejako tradycje takich maszyn jak PT-76. Pojazd określany mianem 2S25 Sprut-SDM1 miał przejść próby państwowe i w tym roku miałaby rozpocząć się jego produkcja seryjna. Jednak już na targach Armii 2022 pokazano jego dopancerzoną wersję.

Wojna na Ukrainie - raport specjalny Defence24.pl

Pojazd 2S25 Sprut-SDM1 często określany jest mianem czołgu lekkiego, niszczyciela czołgów, lub lekkiego niszczyciela czołgów, co ma wskazywać na jego uniwersalność. Promowany jest przez to do większej ilość krajów, niż gdyby był określony tylko jednym mianem. Jednak do tej pory ani Rosja, ani żadne inne państwo nie przyjęło go do swojej armii. Jedynie 24 wozy w starszej wersji, oparte o podwozie bojowego wozu piechoty BMP-3 zostały wdrożone do rosyjskich wojsk powietrzno-desantowych, jednak praktycznie się ich nie obserwuje. Prace nad wdrożeniem ulepszonej wersji opartej o podwozie najnowszego bojowego wozu desantu BMD-4M trwają już prawie 10 lat, zatem przekonstruowanie 2S25 musiało nastręczać wielu problemów. W tym roku po 9 latach prac ma zostać on już wdrożony do rosyjskiego wojska, które może w najbliższej przyszłości być jedynym jego użytkownikiem po wycofaniu się z niego Indii.

Czytaj też

Jak widać na zdjęciu poniżej zamieszczonym przez użytkownika 𝔗𝔥𝔢 𝔇𝔢𝔞𝔡 𝔇𝔦𝔰𝔱𝔯𝔦𝔠𝔱 w serwisie Twitter, prezentowana wersja pojazdu 2S25 Sprut-SDM1 została dopancerzona płytami pancernymi o nieokreślonej grubości. Taki zabieg co prawda zwiększa przeżywalność wozu względem np. broni średniokalibrowej czy starszych typów głowic kumulacyjnych, ale może nieść ze sobą nieprzyjemne dla Rosjan konsekwencje. Pierwszą z nich jest możliwa utrata pływalności, drugą - możliwe pogorszenie jego pływalności.

Sprut-SDM1 to najnowsza i głęboko zmodernizowana wersja rosyjskiego lufowego gąsienicowego niszczyciela czołgów 2S25 Sprut-SD, który jest także klasyfikowany jako lekki czołg pływający. Wóz ten bazuje na podwoziu zmodernizowanego bojowego wozu desantu BMD-4M. W porównaniu do wcześniejszej, bazowej wersji główny nacisk położono na zwiększenie skuteczności prowadzonego ognia poprzez ulepszenie systemu kierowania ogniem (instalacja panoramicznego, dzienno-nocnego celownika dowódcy z kanałem termowizyjnym oraz celownika działonowego Sosna-U itd).

Czytaj też

Po raz pierwszy prototyp wozu zaprezentowano na wystawie przemysłu zbrojeniowego Armia 2015 w Moskwie, a w połowie 2018 roku wraz z ogłoszeniem gotowości do prób państwowych rosyjska spółka Rosoboronexport, wchodząca w skład korporacji Rostec, oficjalnie wprowadziła wozy do oferty eksportowej. Jak dotąd wóz ten znajdował się jedynie na uzbrojeniu rosyjskich wojsk powietrznodesantowych jako wóz wsparcia ogniowego i niszczyciel czołgów dzięki możliwości jego łatwego transportu drogą powietrzną, a także desantowania na spadochronach.

Czytaj też

Pojazd ten jest uzbrojony w armatę gładkolufową 2A75 kal. 125 mm (z opcją wykorzystania lufowych przeciwpancernych pocisków kierowanych 9K119 Refleks) oraz dwa czołgowe karabiny maszynowe PKTM kal. 7,62 mm (jeden sprzężony z armatą i drugi w zdalnie sterowanym module uzbrojenia na stropie wieży). Dzięki temu ma siłę ognia analogiczną jak rosyjskie czołgi podstawowe przy około 2,5-krotnie niższej masie i wyższej mobilności, jednak jest nieporównanie słabiej od nich opancerzony.

Komentarze (4)

  1. Pirat

    Przecież BMD ma pancerz grubości puszki CocaColi.

  2. SzaraEminencja

    Nie chciałbym siedzieć w tego typu pojeździe w razie wojny. Szybka śmierć gwarantowana.

  3. srodek

    A nie mialo byc ze Indie go kupia w Himalaje czy cos takego?

  4. Chyżwar

    Niech sobie go robią. Pójdzie im tak samo "na zdrowie" jak BMD "poszły na zdrowie" ich desantnikom.