Reklama
Reklama
  • WIADOMOŚCI

Szef Airbusa: możemy dostarczyć Polsce transportery A400M jeszcze przed końcem 2030 r.

A400M
Samolot transportowy A400M.
Autor. Mateusz Broncel

Airbus może dostarczyć Polsce transportery A400M jeszcze przed końcem 2030 r., czyli przed terminem SAFE – powiedział PAP prezes koncernu na Europę Johan Pelissier. Dodał, że do końca dekady Airbus chce zatrudniać w Polsce 1,5 tys. pracowników.

Reklama

Zamówienie tankowców powietrznych, nowych samolotów transportowych i śmigłowców szkolnych to obecnie jedne z najpilniejszych potrzeb polskiego lotnictwa wojskowego. Jak wskazują w ostatnich miesiącach przedstawiciele wojska i MON, zakup tego sprzętu możliwy jest w ramach drugiej fazy unijnego programu SAFE, która przewiduje wspólne zakupy dwóch lub więcej państw UE.

Jeśli chodzi o tankowce i transportowce, to jedynym producentem tego typu sprzętu w Europie – co jest wymogiem przy zamówieniach z SAFE, jest koncern Airbus, produkujący powietrzne tankowce A330 MRTT, wykorzystywane już przez wiele państw europejskich i flotę NATO oraz transportowce A400M, również licznie obecne w lotnictwie Niemiec, Francji czy Wielkiej Brytanii. Nowe samoloty Polska planuje zamówić w porozumieniu z Hiszpanią; uzgodnieniom w tej sprawie służyła m.in. czerwcowa wizyta wicepremiera, szefa MON Władysława Kosiniaka-Kamysza w Madrycie.

– Mamy zdolność, by dostarczyć A400M w harmonogramie SAFE, a nawet wcześniej, w zależności od tego, kiedy zapadnie decyzja. Jeśli umowa zostanie zawarta, możemy bardzo szybko dostarczyć samoloty Polsce – powiedział Pelissier.

Reklama

Jak zauważył, dla Polski „duży sens” miałby zakup co najmniej 10 takich maszyn. Nieoficjalnie mówi się, że Polska może kupić od 8 do 15 A400M.

Według Pelissiera Europa potrzebuje nie tylko większej liczby tankowców, lecz także zdolności transportu strategicznego i taktycznego.

– Jedynym europejskim samolotem transportowym o zdolnościach zarówno taktycznych, jak i strategicznych jest A400M. To jedyny samolot, który jest w stanie szybko przerzucić siły – ocenił.

Rozmowy o zakupie samolotów A400M potwierdził już w sierpniu wiceminister obrony narodowej Paweł Zalewski. Maszyny te mogłyby zostać sfinansowane z instrumentu SAFE. Ponieważ termin na samodzielne zakupy minął 30 maja br., ewentualne zamówienie musiałoby zostać zrealizowane wspólnie z co najmniej jednym innym państwem UE. Partnera do tego zakupu jeszcze nie wskazano, choć nieoficjalnie mówi się o Hiszpanii. By finansowanie z SAFE było możliwe, zamówienie musi zostać zrealizowane do 2030 roku.

W lipcu, podczas szczytu NATO w Ankarze, Polska przystąpiła także do sojuszniczej inicjatywy utworzenia wielonarodowej floty samolotów A400M. Ma ona działać na wzór wspólnej floty tankowców MRTT. Uczestniczące państwa mają dzielić się samolotami, szkoleniem i obsługą techniczną, a mniejsze kraje – kupować godziny lotów.

Równolegle Polska finalizuje zakup tankowców A330 MRTT, które mają umożliwić myśliwcom, w tym wprowadzanym do służby F-35, dłuższe i skuteczniejsze operowanie w powietrzu. Rząd w Madrycie zgodził się na procedowanie wspólnego z Polską zakupu w sierpniu. Jak zapowiedział Kosiniak-Kamysz, do 2030 r. do polskich sił zbrojnych trafią cztery samoloty tego typu.

Reklama

Pelissier zwrócił uwagę, że A400M można dostarczyć szybciej niż tankowce. W przypadku MRTT najpierw trzeba wyprodukować samolot bazowy, a następnie przeprowadzić jego konwersję do wersji tankowca, która trwa od 18 do 24 miesięcy. A400M nie wymaga takiej przebudowy i trafia bezpośrednio na linię produkcyjną w Sewilli.

Pelissier, spytany przez PAP o stan negocjacji w sprawie tankowców, zapewnił, że Airbus chce sfinalizować umowę z Polską jeszcze w tym roku.

– Zwłaszcza że mówimy już nie o dwóch, a o czterech MRTT, harmonogram ich budowy do 2030 r. ma krytyczne znaczenie. Dlatego zamierzamy sfinalizować wszystkie procesy do końca roku i zobowiązujemy się do tego. Jak dotąd nie widzimy powodu, by się to nie udało – powiedział.

Według niego po porozumieniu Polski i Hiszpanii ostatnim krokiem będzie podpisanie kontraktu. Podobny harmonogram przedstawił w ubiegłym tygodniu Dowódca Operacyjny Rodzajów Sił Zbrojnych gen. dyw. Ireneusz Nowak. W rozmowie z Defence24 mówił, że wojsko spodziewa się „na dniach” podpisania umowy ramowej, a do końca roku umowy wykonawczej.

Reklama

Szef europejskiego oddziału Airbusa odniósł się także do polskiego programu śmigłowców szkolno-bojowych. W tym przypadku Airbus, oferujący swoje śmigłowce H145M musi się liczyć z konkurencją ze strony włoskiego koncernu Leonardo, oferującego helikoptery AW109M, które mogłyby powstawać w należących do Leonardo polskich zakładach PZL-Świdnik. MON podkreśla jednocześnie, że zależy mu na lokalnej produkcji maszyn.

Pelissier zaznaczył, że oferta Airbusa wykracza poza samą produkcję. Jej kluczowym elementem jest partnerstwo z Polską Grupą Zbrojeniową, obejmujące przekazanie praw własności intelektualnej i licencji do systemu misyjnego śmigłowca.

– Dla polskich Sił Powietrznych ważne będzie, by przez cały okres eksploatacji kontrolowały system zarządzania misją i możliwość integrowania wszelkiego rodzaju sensorów i uzbrojenia. Temu właśnie służy partnerstwo z PGZ. To daje samodzielność i autonomię polskiemu ekosystemowi i lokalnemu partnerowi – powiedział.

Reklama

Dodał, że wraz z tym Polska otrzymałaby zdolności obsługowo-remontowe, a Airbus rozważa także lokalną produkcję śmigłowców. Ma ona być uruchamiana stopniowo, wraz ze wzrostem wolumenu zamówień. Według Pelissiera H145 może odpowiadać nie tylko na potrzeby wojska, lecz także m.in. Lotniczego Pogotowia Ratunkowego – które już wykorzystuje śmigłowce H135 Airbusa – i Straży Granicznej.

Pelissier, spytany przez PAP, gdzie w Polsce mogłyby powstawać śmigłowce, odpowiedział, że ta kwestia nie została jeszcze rozstrzygnięta.

Polska potrzebuje nowych śmigłowców szkolnych m.in. w związku z zakupem 96 śmigłowców uderzeniowych AH-64E Apache. W 2025 r., podczas targów MSPO w Kielcach, Airbus Helicopters podpisał porozumienie z PGZ, jej spółkami – WZL-1, Mesko i Zakładami Mechanicznymi Tarnów – oraz Instytutem Technicznym Wojsk Lotniczych. Dotyczy ono m.in. obsługi H145M w łódzkich WZL-1 i integracji polskiego uzbrojenia ze śmigłowcem.

Pelissier zwrócił uwagę, że Airbus zatrudnia obecnie w Polsce ponad 900 osób, a do końca dekady liczba ta ma wzrosnąć do 1,5 tys. Koncern ma w Polsce centrum inżynieryjne śmigłowców w Łodzi, zakład obsługi technicznej i produkcji aerostruktur w Warszawie oraz centrum oprogramowania w Gdańsku. W lipcu ogłosił utworzenie centrum inżynieryjnego lotnictwa cywilnego w Krakowie.

Reklama

Według Pelissiera rośnie też wartość zamówień Airbusa u polskich dostawców. Obecnie przekracza ona 700 mln dolarów rocznie, trafia do ponad 50 firm i do 2030 r. ma wzrosnąć do ok. 1 mld dolarów. Koncern szacuje, że do tego czasu jego działalność w Polsce będzie się przekładać łącznie na ok. 19 tys. bezpośrednich i pośrednich miejsc pracy.

Reklama
Polecane
czytaj więcej
Wojna na Ukrainie
Mogą Cię zainteresować
Reklama