- WIADOMOŚCI
Od 37 do nawet 150 tysięcy złotych za godzinę lotu. MON podał koszty poderwania myśliwców
Autor. U.S. Air Force / Wikimedia Commons / Public Domain
Myśliwce podrywane przez wojsko w ostatnim czasie stają się stałym krajobrazem nieba. Choć zdania co do konieczności takich praktyk dzisiaj są mocno podzielone, to nie ulega wątpliwości kwestia, że są po prostu drogie. Ile kosztuje godzina lotu samolotu?
Podrywane myśliwce sporo kosztują
Wojsko i rząd coraz częściej wszczynają alarmy, wskutek których podrywane są myśliwce. Z uwagi na sporą liczbę takich incydentów, coraz więcej osób pyta o koszty takich operacji.
Jak się okazuje, koszty są całkiem spore. Jak podaje Ministerstwo Obrony Narodowej, najtańsze loty patrolowe wykonuje samolot produkcji południowokoreańskiej, KAI FA-50 Fighting Eagle. Koszt godziny jego lotu to 37 765 złotych.
Dużo droższe są samoloty MiG-29. Godzina lotu takiej maszyny wyceniana jest na 101 264 złotych. Niemniej, te modele samolotów są aktualnie wycofywane ze służby czynnej.
F-35A Husarz będzie rekordzistą
Aktualnie flagowymi samolotami polskich sił powietrznych są samoloty F-16, których godzina lotu kosztuje średnio 76 859 złotych. Dużo droższą maszyną będzie wprowadzany do służby F-35A Husarz.
Wedle wstępnych szacunków, godzina jego lotu ma kosztować od 130 tysięcy złotych, do nawet 150 tysięcy złotych. Aktualnie Polska posiada 8 maszyn tego typu – łącznie ma ich być 14.
Czy to na pewno drożyzna?
Koszty lotów samolotów wojskowych wyglądają imponująco – szczególnie gdy mówimy o nich w kontekście alarmowego ich podrywania, co niektórzy z komentujących w wielu sytuacjach poczytują jako zbędne. Pamiętajmy jednak, że wojsko kupuje samoloty po to, żeby nimi latać, a nie po to, by zachwycać się widokiem kurzących się w hangarach maszyn. Kilka godzin lotów patrolowych F-16 czy innych samolotów to i tak tylko kropla w morzu, skoro każdego roku pilot jednej maszyny lata 180-200 godzin – gros tego to niezbędne loty treningowe.
I o ile można mieć uzasadnione wątpliwości co do tego, czy drony spadające na Ukrainę (i z pełną pewnością niecelowane w Polskę) są wystarczającym powodem dla poderwania myśliwców w Polsce, to sam fakt lotów polskich samolotów nie jest problemem – jest nim niepotrzebne zasiewanie paniki. Ale doświadczenie nabywane przez żołnierzy pozostanie bezcenne, nawet jeśli polityczna przyczyna poderwania myśliwców wydaje się naciągana.



