Reklama
Reklama
  • WIADOMOŚCI

Korupcja wyborcza w Izraelu? Podejrzenie nielegalnego finansowania

Benjamin Netanjahu - zdjęcie poglądowe
Benjamin Netanjahu - zdjęcie poglądowe
Autor. U.S. Embassy Jerusalem / Wikimedia Commons / CC BY 2.0 (https://creativecommons.org/licenses/by/2.0/)

W czwartek, 29 października, w Izraelu zakończyło się liczenie głosów w wyborach do Knesetu. Zwyciężył blok Benjamina Netanjahu, jednak uzyskany wynik nie pozwoli mu na sformowanie samodzielnego rządu. Według Netanjahu, na wynik wyborów wpłynął Katar.

Reklama

Głosy zostały policzone

W czwartek, 29 października, ogłoszone zostały wyniki wyborów do Knesetu. Blok Benjamina Netanjahu wyszedł z wyborów zwycięsko i zajmie w jednoizbowym parlamencie 53 mandaty. Opozycja Gadiego Eizenkota może liczyć zaś na 48 mandatów, podczas gdy blok arabski (Zjednoczona Lista Arabska i Raam) uzyskał mandatów 19.

Do sprawowania samodzielnych rządów potrzeba w Izraelu 61 mandatów, co prezentowane wyniki uniemożliwiają któremukolwiek z bloków. Nie wiadomo, czy blok arabski dojdzie do porozumienia z opozycją Eizenkota.

Pamiętajmy, że wyniki wyborów zostaną zatwierdzone dopiero 4 listopada i dopiero wtedy uzyskamy pewność co do podziału mandatów w izraelskim parlamencie. Już teraz można jednak potwierdzić, że tegoroczne wybory do Knesetu cieszyły się największą frekwencją wyborczą od 1999 roku – aż 77,7% wyborców ruszyło do urn. I właśnie tutaj Netanjahu węszy spisek.

Reklama

Netanjahu oskarża Katar

Partia Likud, której przewodzi Benjamin Netanjahu, oskarżyła Katar i Turcję o nielegalne wpływanie na proces wyborczy w Izraelu. Działania obu państw miały koncentrować się na przekazywaniu pieniędzy organizacjom mobilizującym arabskich wyborców. Zarówno Katar, jak i Turcja, zaprzeczyły oskarżeniom Netanjahu.

Według Likudu, arabscy wyborcy mieli otrzymywać pieniądze w zamian za głosowanie na partię Raam. Dodatkowo, partia Netanjahu oskarża partie arabskie o zastraszanie wyborców, manipulacje i wykorzystywanie nielegalnego oprogramowania. Niezależnie pojawiają się sugestie, że część środków, z których finansowane miały być organizacje arabskie, miała przepływać przez struktury wykorzystywane wcześniej do finansowania terroryzmu.

Likud domaga się unieważnienia wyborów w wielu lokalach wyborczych – głównie w miejscowościach arabskich. Partia wskazuje obecnie na aż 1183 zgłoszenia domniemanych nieprawidłowości wyborczych.

Sprawę zagranicznej ingerencji bada izraelski kontrwywiad – Szin Bet – jednak na chwilę obecną oskarżenia Likudu nie znalazły potwierdzenia w rzeczywistości. Niemniej, policja zatrzymała siedem osób podejrzanych w sprawie kupowania głosów za gotówkę i bony paliwowe. Podejrzenia nadal nie są potwierdzone, przy czym wciąż mówimy w tym wypadku o incydencie, a nie procederze masowych fałszerstw, o których mówi Likud Benjamina Netanjahu.

Reklama
Reklama
Mogą Cię zainteresować
Najpopularniejsze
Najnowsze
Wojna na Ukrainie
Zobacz także
Reklama