Podwodny Specnaz Rosji rośnie w siłę. Dezinformacja ukrywa realne zagrożenie [FOTO]

21 listopada 2016, 09:05
Walka wręcz jest nadal jednym z najważniejszych punktów szkolenia rosyjskich płetwonurków bojowych – fot. mil.ru
W Rosji sprawdzane są też zupełnie nowe rozwiązania, jak np. łodzie, które mogą się poruszać również na lądzie – fot. mil.ru
Rosjanie sami pracują nad rozwiązaniami stosowanymi na zachodzie – w tym nad dronami startującymi ze zdalnie sterowanych łodzi motorowych – fot. mil.ru
Jeżeli dopuści się by rosyjski specnaz dostał odpowiedni ekwipunek to rzeczywiście będzie się czego obawiać – fot. mil.ru
Rosjanie zaczęli wprowadzać również szybkie łodzie szturmowe – fot. mil.ru
Twarze żołnierzy rosyjskiej piechoty morskiej nie wskazują na ludzi zniechęconych i niezmotywowanych. A jak wyglądają żołnierze z podwodnego specnazu? – fot. mil.ru
Taktyka „uciszania” wartownika nożem jest widowiskowa, ale bardzo niebezpieczna – fot. mil.ru
Rosyjscy płetwonurkowie bojowi z tego samego oddziału na zdjęciach z treningu mają bardzo często różnej generacji sprzęt np. maski – fot. mil.ru
Tarcza wykorzystywana przez Rosjan do strzelania podwodnego – fot. mil.ru
Jednym z najważniejszych zalet rosyjskich płetwonurków bojowych jest ich wytrzymałość i motywacja – fot. mil.ru
Oficjalne zdjęcie opublikowane przez rosyjski resort obrony pokazuje rosyjskich nurków wykorzystujących skutery podwodne wykonane w technologii z czasów Zimnej Wojny – fot. mil.ru
Na stronie rosyjskiego ministerstwa obrony nigdy nie zamieszczono zdjęcia nurka bojowego wyposażonego tak jak np. francuscy komandosi z Commanda Hubert – fot. Marine nationale
Brak właściwych łodzi dla specnazu można rozwiązać jednym wielkim zakupem. Nie jest to więc żaden problem – fot. mil.ru
Abordaż rosyjskich „płetwonurków bojowych” na kuter z łodzi motorowej odbiega od standardów stosowanych na zachodzie – fot. mil.ru
Aresztowany w czasie ćwiczeń rosyjski komandos podwodny miał pas parciany z podwieszonymi ciężarkami ołowianymi – fot. mil.ru
Pistolet podwodny SPP-1M z kompletem amunicji prezentowany przez rosyjskiego „kotika”. Zwracają uwagę pasy biodrowe parciane i skórzane rosyjskiego żołnierza – fot. mil.ru
Na międzynarodowych targach zbrojeniowych Rosjanie proponują od kilku lat produkowane u siebie nowoczesne aparaty oddechowego o obiegu zamkniętym – fot. M.Dura
Pistolet podwodny SPP-1M i karabinek podwodny APS – fot. M.Dura
Pocisk dla pistoletu podwodnego SPP-1M i karabinka podwodnego APS – fot. M.Dura
Specnazowcy coraz częściej prezentują się na zdjęciach z nowoczesnymi aparatami oddechowymi o obiegu zamkniętym – fot. mil.ru
Sprzedaż rosyjskim płetwonurkom bojowym nowoczesnych skuterów podwodnych Seabob Black Shadow 730 to dowód kompletnego lekceważenia zagrożenia, jakie może nadejść ze strony morskiego specnazu – fot.M.Dura
Reklama

Publikowane w Rosji oficjalnie materiały o rosyjskich płetwonurkach bojowych, pokazują formację generalnie wykorzystującą przestarzały i dosyć toporny sprzęt oraz działającą według taktyki dawno zarzuconej na zachodzie. W rzeczywistości może to być totalna dezinformacja, a komandosi podwodni są nadal tajną i coraz bardziej groźną bronią Federacji Rosyjskiej.

Oddziały nurków bojowych są z zasady bardzo rzadko opisywane w prasie i trudno jest znaleźć informacje o współczesnych i rzeczywistych przygotowaniach podwodnych komandosów. Jedynym wyjątkiem od tej zasady jest Rosja. Na stronie rosyjskiego ministerstwa obrony bardzo często pojawiają się bowiem oficjalne komunikaty o prowadzonym szkoleniu nurków bojowych, a przede wszystkim o ćwiczeniach antydywersyjnych realizowanych w Wojennomorskiej Flocie.

Siermiężny obraz rosyjskich „kotików”?

Obraz prezentowany przez resort obrony Rosji znacząco jednak odbiega od tego, co można zaobserwować na zachodzie, a także w Polsce. Na zdjęciach publikowanych na co dzień w rosyjskim ministerstwie obrony widać wyraźnie komandosów podwodnych w kombinezonach piankowych z poprzedniej epoki, których nie założyłby już żaden szanujący się płetwonurek – amator na zachodzie. Ich maski do nurkowania często przypominają lata osiemdziesiąte. Zasadniczo nie noszą kamizelek ratowniczo-wyrównawczych, za to mają często pasy parciane z podczepionymi ciężarkami ołowianymi i to nawet podczas działania na lądzie (chociaż utrudniają ruch). Zdarzają się też dodatkowe, biodrowe pasy skórzane.

Aresztowany w czasie ćwiczeń rosyjski komandos podwodny miał pas parciany z podwieszonymi ciężarkami ołowianymi – fot. mil.ru

Łodzie motorowe, jakie wykorzystują rosyjskie wojska specjalne na zdjęciach resortu obrony, są łatwe do wykrycia (bez kamuflażu i z wysoką zabudową na pokładzie), nie mają nowoczesnego wyposażenia nawigacyjno-obserwacyjnego, brak jest na nich widocznych miejsc na podczepienie uzbrojenia i są wprost niebezpieczne dla desantu (nie mają odpowiednich siedzisk oraz pokryć antypoślizgowych).

Brak właściwych łodzi dla specnazu można rozwiązać jednym wielkim zakupem. Nie jest to więc żaden problem – fot. mil.ru

Od standardów stosowanych na zachodzie odbiega również sam sposób ich wykorzystania. Przykładowo, abordaż w czasie niektórych relacjonowanych ćwiczeń odbywał się ze wsparciem jedynie broni ręcznej obsługujących łódź zwykłych marynarzy (a nie komandosów), którzy na zdjęciach bardzo często występują w pomarańczowych kamizelkach ratunkowych, a nie kamizelkach kuloodpornych i hełmach taktycznych.

Abordaż rosyjskich „płetwonurków bojowych” na kuter z łodzi motorowej odbiega od standardów stosowanych na zachodzie – fot. mil.ru

Samo działanie morskiego specnazu prezentowane oficjalnie również przypomina bardziej filmy akcji niż realne misje bojowe. W większości przypadków żołnierze pozują tylko z nożami, a jeżeli już ćwiczą to jedynie z bronią krótką i bez tłumików.

Szczytem udziwnienia lub totalnej dezinformacji była akcja odbicia z rąk piratów statku do transportu skroplonego gazu przez płetwonurków bojowych z rosyjskiej piechoty morskiej, przedstawiona w filmie fabularnym z 2014 r. „22 minuty” (w reżyserii Wasilija Sierikowa). Żołnierze wyposażeniu tylko w noże odbijali bowiem wielki statek przewożący skroplony gazowiec z rąk bandytów uzbrojonych w granatniki i ciężką broń maszynową. A przecież film ten był nakręcany pod nadzorem sił morskich Federacji Rosyjskiej, które świadomie zgodziły się na takie, a nie inne przedstawienie akcji ratunkowej.

Co zgrzyta w oficjalnym, rosyjskim obrazie morskiego specnazu?

Ten „siermiężny” obraz rosyjskich, podwodnych sił specjalnych zakłócają pozornie niezwiązane ze sobą informacje, jednak wskazujące na istnienie nowego wyposażenia i nowej taktyki działania płetwonurków bojowych w Rosji. I to taktyki o wiele groźniejszej od tej, jaką na co dzień prezentuje resort obrony.

Na stronie rosyjskiego ministerstwa obrony nigdy nie zamieszczono zdjęcia nurka bojowego wyposażonego tak jak np. francuscy komandosi z Commanda Hubert – fot. Marine nationale

O tym, że coś się w Rosji zmienia w tym względzie po raz pierwszy pokazały alarmujące artykuły o naruszeniu wód terytorialnych Szwecji przez mały, rosyjskich okręt podwodny – a więc jednostkę, której oficjalnie Rosjanie przecież nie posiadają. Dodatkowo jeżeli taki okręt przebywał rzeczywiście u szwedzkich wybrzeży, to był tam prawdopodobnie przygotowując się do działań dywersyjnych. Trudno jest więc przypuszczać, by ktoś w Rosji chciał wykorzystać do tego nurków bojowych „ze skórzanymi pasami”.

Te szwedzkie wydarzenia bardzo wyczuliły specjalistów na sygnały dochodzące z Rosji i to, co byłoby wcześniej zlekceważone teraz analizuje się z całą powagą tworząc realny obraz z pozornie zupełnie ze sobą niezwiązanych faktów. Zainteresowano się przede wszystkim rosyjskimi zdolnościami do prowadzenia dywersji podwodnej i to przez ocenę zarówno miniaturowych okrętów oraz pojazdów podwodnych, indywidualnego wyposażenia płetwonurków bojowych, jak i ich taktyki działania.

Twarze żołnierzy rosyjskiej piechoty morskiej nie wskazują na ludzi zniechęconych i niezmotywowanych. A jak wyglądają żołnierze z podwodnego specnazu? – fot. mil.ru

Dowody na toczące się w morskim specnazie zmiany można było znaleźć nawet w reżyserskiej wizji wejścia komandosów na pokład gazowca w w/w filmie „22 minuty”. W faktycznej akcji komandosi zostali przerzuceni śmigłowcem, jednak w filmie Rosjanie pokazali wykorzystanie lekkich, pneumatycznych wyrzutni do haków abordażowych oraz wciągarek ułatwiających żołnierzom wejście na pokład po wysokich burtach.

Warto przypomnieć, że sam obraz akcji odbijania zakładników z filmu nijak się miał do faktycznej akcji rosyjskiej grupy abordażowej z niszczyciela „Marszał Szaposznikow”, która w maju 2010 r. odbiła w ciągu 22 minut porwany przez piratów u wybrzeży Jemenu tankowiec „Moskowskij Uniwiersitiet”. Zabito wtedy jednego bandytę, aresztowano dziesięciu kolejnych i co najważniejsze, uwolniono wszystkich 23 członków załogi, którzy zamknęli się w cytadeli statku. Akcja miała więc na pewno inny przebieg, niż pokazany na filmie atak z użyciem noży.

Taktyka „uciszania” wartownika nożem jest widowiskowa, ale bardzo niebezpieczna – fot. mil.ru

Czym są w rzeczywistości „morskije kotiki”?

O ile komandosi morscy SEAL (Sea, Air and Land) w Stanach Zjednoczonych są określani jako „foki” (SEAL to po angielsku również foka), o tyle rosyjscy płetwonurkowie bojowi („bojewyje pławcy” ) nie otrzymali specjalnej nazwy. Niekiedy, na podobieństwo Amerykanów, mówi się o nich mniej oficjalnie jako o „morskich kotikach” (kotik zwyczajny - drapieżny ssak morski z rodziny uchatkowatych - występujący w Morzu Beringa i Morzu Ochockim), albo oficjalnie jako morski specnaz. Ta druga nazwa niezupełnie jednak odpowiada prawdzie, ponieważ specnaz to nazwa najczęściej używana w odniesieniu do wojsk specjalnych. Tymczasem swoje pododdziały płetwonurków bojowych ma m.in. rosyjska piechota morska.

Rosjanie nie wydzielili zresztą oddzielnego rodzaju sił zbrojnych dla wojsk specjalnych (tak jak np. w Polsce), tworząc za to oddzielny rodzaj dla wojsk powietrzno – desantowych. Specnaz składa się więc z formacji rozrzuconych po całych siłach zbrojnych Rosji, w tym w marynarce wojennej i wojskach lądowych. W rzeczywistości poziomem wyszkolenia i prawdopodobnie wyposażeniem wyróżniają się tutaj dwie formacje:

  • specnaz GRU, który strukturalnie wchodzi w skład służby wywiadu wojskowego sił zbrojnych Federacji Rosyjskiej;
  • specnaz FSB, podlegający pod Federalną Służbę Bezpieczeństwa Wewnętrznego i zajmujący się przede wszystkim zwalczaniem terroryzmu.

Sposób, w jaki działają formacje specnazu nie jest jawny. Pojawiające się w internecie filmy pochodzą najczęściej z ubiegłego wieku, a nawet te nieliczne fragmenty współczesne przechodzą przez sito wojskowej cenzury. Wiadomo jedynie, że ogromne znaczenie przywiązuje się w rosyjskim specnazie do walki wręcz, a szczególnie rozpowszechnionym stylem walki jest sambo, opracowane jeszcze w czasach Związku Radzieckiego.

Oficjalne zdjęcie opublikowane przez rosyjski resort obrony pokazuje rosyjskich nurków wykorzystujących skutery podwodne wykonane w technologii z czasów Zimnej Wojny – fot. mil.ru

Dodatkowo, znaczna część szkolenia odbywa się z wykorzystaniem prawdziwej amunicji i materiałów wybuchowych, przez co (podkreślają to sami Rosjanie) specnaz „ma jeden z najwyższych wskaźników umieralności wśród jednostek specjalnych na świecie”. Rosyjscy żołnierze stosują podobną organizację grup bojowych jak na zachodzie. Składają się one z 8-10 żołnierzy pod dowództwem oficera, dobrze wyszkolonych w działaniach dywersyjnych i rozpoznawczych.

Najmniej wiadomo o pododdziałach płetwonurków bojowych, których rzeczywiste działanie jest cały czas okryte wielką tajemnicą. Do czasu rozpadu Związku Radzieckiego najlepsze pododdziały płetwonurków bojowych były na Ukrainie. Obecnie wchodzą one w skład rożnych rodzajów sił zbrojnych, jednak najwięcej „bojowych pławcow” jest nadal w marynarce wojennej. Morski specnaz posiadają więc wszystkie rosyjskie floty w tym Flota Czarnomorska, która po zajęciu Krymu została wzmocniona komandosami podwodnymi z Flotylli Kaspijskiej.

W Rosji sprawdzane są też zupełnie nowe rozwiązania, jak np. łodzie, które mogą się poruszać również na lądzie – fot. mil.ru

Zasadniczo wyróżnia się dwa typy formacji, w której działają płetwonurkowie bojowi. „Płetwonurkowie-zwiadowcy” (wodołazy razwiedciki) są zgrupowani w ramach tzw. morskich punktów rozpoznawczych MRP (morskoj rozwiedywatielnyj punkt), natomiast tzw. „płetwonurkowie bojowi” (bojewyje pławcy) są rozmieszczeni głównie w oddziałach do walki z podwodnymi, dywersyjnymi siłami i środkami OB PDSS i OOB PDSS (otriady borby z podwodnymi diwersionnymi siłami i sriedstwami).

W etacie czasu pokoju każdy MRP prawdopodobnie (dane oficjalne nie są znane) liczy 124 osób, z czego 56 to cztery grupy bojowe (po czternastu komandosów), a reszta stanowi grupę zabezpieczenia technicznego. Każda grupa bojowa dzielona jest na mniejsze sekcje po 6 osób (oficer, podoficer i 4 komandosów).

„Wodołazy razwiedciki” to prawdopodobnie elita podwodnego specnazu. Są oni przeznaczeni przede wszystkim do prowadzenia operacji dywersyjnych oraz specjalnego rozpoznania na rzecz marynarki wojennej oraz wywiadu wojskowego GRU. To dlatego MRP terytorialnie podlegają pod kierownictwo wywiadu danej floty, a operacyjnie – pod szefa głównego zarządu wywiadu wojskowego GRU sztabu generalnego sił zbrojnych Federacji Rosyjskiej.

Jednym z najważniejszych zalet rosyjskich płetwonurków bojowych jest ich wytrzymałość i motywacja – fot. mil.ru

W sumie wyróżnia się cztery punkty MRP:

  • 42. MRP na Wyspie Rosyjskiej w pobliżu Władywostoku, który wchodzi w skład Floty Pacyfiku;
  • 420. MRP z Zwieosowchozu w pobliżu Murmańska, który wchodzi w skład Floty Północnej;
  • 431. MRP z Tuapse, który wchodzi w skład Floty Czarnomorskiej;
  • 561. MRP z miejscowości Parusnoje w pobliżu Bałtijska, który wchodzi w skład Floty Bałtyckiej (otrzymał on również nieoficjalną nazwę „Parusniki” od miejsca stacjonowania oraz „Potiechincy” od nazwiska pierwszego dowódcy - pułkownika Potiechina).

Więcej jest oddziałów walki z podwodnymi, dywersyjnymi siłami i środkami, ponieważ są one we wszystkich większych bazach „wojenno-morskich”. Prawdopodobnie liczą one do 120 żołnierzy (różne źródła podają różne dane) w zależności od rozmiarów chronionego akwenu i wykonywanych zadań. Ich głównym zadaniem jest sprawdzenie podzespołów i mechanizmów jednostek pływających oraz infrastruktury brzegowej, a także operacyjne rozminowywanie. W BO PDSS są również siły przeciwdywersyjne – w tym płetwonurkowie bojowi, którzy mają walczyć z przenikającymi do rosyjskich portów komandosami podwodnymi przeciwnika. Przypuszcza się, że każdy PDSS posiada około 50-60 płetwonurków.

Specnazowcy coraz częściej prezentują się na zdjęciach z nowoczesnymi aparatami oddechowymi o obiegu zamkniętym – fot. mil.ru

Terytorialnie podlegają one pod dowódcę danej bazy morskiej, natomiast operacyjnie pod szefa oddziału zwalczania okrętów podwodnych oraz kierowania szkoleniem bojowym floty. Flota Północna posiada 6 takich OB PDSS (140., 152., 153., 160., i 269. OB. PDSS), Flota Pacyfiku – dwa (311. OOB PDSS i 159. OSpN BPDSS), Flota Bałtycka – trzy (38., 313. i 473. OOB PDSS), a Flota Czarnomorska dwa – (102 OOB PDSS i 136. OSpN BPDSS).

Swoich płetwonurków miały również morskie oddziały wojsk wewnętrznych Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, ale po utworzeniu gwardii narodowej dekretem prezydenta Putina z 5 kwietnia 2016 r. ich obecna organizacja i dyslokacja nie została jeszcze ujawniona.

Rosjanie zaczęli wprowadzać również szybkie łodzie szturmowe – fot. mil.ru

Historia morskiego specnazu

Ludzie, którzy lekceważą rosyjskich płetwonurków, powinni się zapoznać z długą historią tych pododdziałów i ich osiągnięciami operacyjnymi. Informacja o istnieniu oddziałów podwodnych dywersantów w Związku Radzieckim pojawiła się 22 października 1938 r. Wtedy to doszło do pokazowego ataku na symulowane okręty przeciwnika przez płetwonurków uzbrojonych w ładunki wybuchowe. Co ciekawe, zostali oni dostarczeni do rejonu działań przez okręt podwodny Szcz-112 (wychodząc przez wyrzutnie torpedowe). Płetwonurkowie wykorzystywali podczas działań aparaty zamkniętego obiegu, suche kombinezony, pistolety i granaty.

Już wtedy płetwonurkowie bojowi wchodzili przede wszystkim w skład sowieckiej marynarki wojennej w ramach sił rozpoznania specjalnego oraz dywersji podwodnej PDSS (Podwodnyje diwersjonnyje siły i sriedstwa). Brali oni oczywiście aktywny udział w II wojnie światowej we wszystkich flotach Związku Radzieckiego.

Uznaje się, że pierwszą specjalistyczną jednostką sowieckich „pływaków bojowych” była prawdopodobnie kompania RON (rota osobowo naznacienija), utworzona 11 sierpnia 1941 r. dla obrony oblężonego Leningradu i Floty Bałtyckiej. W tym samym miesiącu zasłynęli oni wysadzeniem mostu na rzece Narwa, po którym przechodziły wojska niemieckie.

Latem 1942 r. doszło tam do spektakularnego starcia rosyjskich i włoskich płetwonurków bojowych. Rosjanom udało się uchronić najważniejsze kanały i mosty, a dodatkowo skrycie zniszczyli (4-5 października 1943 r.) punkt dowodzenia i łączności oraz nawodne środki transportowe Włochów. Ostatnim miejscem, gdzie doszło do starcia płetwonurków obu stron konfliktu na froncie wschodnim był Stalingrad.

Jeżeli dopuści się by rosyjski specnaz dostał odpowiedni ekwipunek to rzeczywiście będzie się czego obawiać – fot. mil.ru

Na rozwój podwodnych sił specnazu w Związku Sowieckim, szczególnie jeżeli chodzi o walkę z dywersją, miały niewątpliwie wpływ dwa wydarzenia. Pierwszym było tajemnicze zatonięcie w Sewastopolu rosyjskiego pancernika „Noworossijsk” w październiku 1955 r. Za oficjalną przyczynę uznano wybuch miny z okresu II wojny światowej, ale podejrzani byli przede wszystkim zachodni, a szczególnie włoscy płetwonurkowie bojowi. Tym bardziej, że w 1954 znaleziono ślady obcych płetwonurków na jednej z plaż.

„Noworossijsk” to był przecież w rzeczywistości przejęty przez Sowietów od Włochów w ramach reparacji wojennych pancernik „Giulio Cesare” i miał być morskim zagrożeniem dla Zachodu. Później okazało się, że podejrzenia te były prawdopodobnie słuszne i atak został wykonany przez komandosów z 10 Flotylli MAS (Decima Flottiglia Mezzi d'Assalto).

Drugim wydarzeniem potwierdzającym słuszność przedsięwzięty przez Sowietów antydywersyjnych kroków była walka płetwonurków pod wodą przy krążowniku „Ordżonikidze”, który przebywał w 1956 r. z oficjalną wizytą w Portsmuth w Wielkiej Brytanii. Ponieważ na pokładzie przebywał Nikita Chruszczow i premier Nikołaj Bułganin Rosjanie zadbali również o ochronę okrętu przez płetwonurków bojowych.

Walka wręcz jest nadal jednym z najważniejszych punktów szkolenia rosyjskich płetwonurków bojowych – fot. mil.ru

To właśnie wtedy miało dojść do starcia pod wodą rosyjskiego płetwonurka Kolcowa i sławnego brytyjskiego komandosa Lionela Crabba. Okaleczone ciało Brytyjczyka zostało znalezione rok później z ranami „oficjalnie” spowodowanymi przez śruby okrętowe. Kolcow w jednym z późniejszych wywiadów potwierdził jednak, że zszedł pod wodę i w czasie walki wręcz przeciął nożem przewody aparatu oddechowego, a później gardło brytyjskiego oficera. Oficjalne wyniki dochodzenia prowadzonego w Wielkiej Brytanii mają jednak zostać ujawnione dopiero w 2057 r.

Kolcow został uznany za bohatera, tym bardziej, że Crabb w czasie wojny zasłynął walką z trzema płetwonurkami włoskimi, z których dwóch zabił, a jednego wziął do niewoli. Rosjanin za swój wyczyn został nagrodzony orderem Czerwonej Gwiazdy, a Sowieci przekonali się, że specnaz podwodny musi być rozbudowany. Efekt tego był taki, że w czasie wizyt radzieckich okrętów w portach zachodnich nie zbliżył się do nich żaden płetwonurek NATO.

Rosjanie sami pracują nad rozwiązaniami stosowanymi na zachodzie – w tym nad dronami startującymi ze zdalnie sterowanych łodzi motorowych – fot. mil.ru

Działania prewencyjne podjęte przez Rosjan w Związku Radzieckim wnikały m.in. z podobno posiadanych dowodów działalności obcych płetwonurków bojowych na sowieckim terytorium jeszcze na początku lat pięćdziesiątych XX wieku. Chodziło m.in. o rzeki „transportowe” takie jak Amur, Ob, Lena, Wołga oraz jezioro Bajkał. To dlatego na jeziorze Bajkał był i prawdopodobnie jeszcze jest wydzielony oddział szkolny płetwonurków bojowych.

Rosyjski, podwodny specnaz był wykorzystywany po wojnie wielokrotnie i to także poza granicami Związku Radzieckiego (lub później Federacji Rosyjskiej) – np. w Angoli, Wietnamie, Egipcie, Mozambiku, Nikaragui i Etiopii (według Rosjan zawsze na zaproszenie władz poszczególnych państw). Przy czym w czasie ochrony bazy morskiej w Dahlak w Etiopii komandosi działali przez 6 lat i zostali ewakuowani na ostatnim, wychodzącym z tego portu okręcie sowieckim.

Grupy płetwonurków były dodatkowo bardzo często wykorzystywane do ochrony własnych okrętów podczas wizyt zagranicznych. Morski specnaz chronił np. rosyjskie jednostki pływające na Kubie w 1978 r. podczas festiwalu młodzieży, oraz zabezpieczał spotkanie prezydenta Związku Radzieckiego Michaiła Gorbaczowa i prezydenta USA Georga Busha na pokładzie okrętu „Maksym Gorki” u brzegów Malty w 1989 r. To właśnie wtedy, przez trzy doby, szesnastu rosyjskich komandosów z Floty Bałtyckiej (561. OMRP) pełniło pod wodą wymienne dyżury mając rozkaz strzelania do każdego poruszającego się celu w promieniu dwustu metrów od ochranianego obiektu.

Płetwonurkowie specnazu chronili dodatkowo jacht brytyjskiej królowej podczas jego postoju w Sankt-Petersburgu oraz działali podczas wizyty prezydenta Putina na Kubie.

Sposób doboru i szkolenia morskiego specnazu

O tym, że rosyjscy płetwonurkowie bojowi stanowią realne i wielkie zagrożenie może świadczyć chociażby sposób ich szkolenia. Kandydatów do podwodnego specnazu dopiera się przede wszystkim z piechoty morskiej na podstawie rekomendacji dowódców pododdziałów. Jak na razie mogą to być tylko mężczyźni: zrównoważeni emocjonalnie, zachowujący spokój w sytuacjach ekstremalnych, nie bojący się ciemności i zamkniętych przestrzeni, wytrzymali na ciężkie ćwiczenia fizyczne, zdolni do zanurzeń na znaczne głębokości i odporni na spadki ciśnienia.

Żołnierze, którzy przeszli taką selekcję kierowani są później na sześciomiesięczne, bazowe przeszkolenie, które podzielono na trzy etapy. Pierwszy trwa siedem tygodni przy piętnastogodzinnym dniu szkoleniowym i dotyczy głównie szkolenia fizycznego. Kandydaci biegają więc na długich dystansach, pływają, pływają łodzią oraz pokonują różne tory przeszkód.

Przy czym w trakcie szkolenia systematycznie zwiększa się obciążenie i stawia się coraz ostrzejsze wymagania. Ostatni tydzień to sprawdzian wytrzymałości fizycznej i psychicznej, w czasie którego żołnierze nie śpią więcej niż 3-4 godzin dziennie, muszą wykonać m.in. marszobieg z pełnym wyposażeniem o długości 100 km oraz przepłynąć tylko w piance dystans 10 Mm (19 km) holując ładunek o wadze do 40 kg.

Rosyjscy płetwonurkowie bojowi z tego samego oddziału na zdjęciach z treningu mają bardzo często różnej generacji sprzęt np. maski – fot. mil.ru

Drugi etap szkolenia trwa jedenaście tygodni. Żołnierze przechodzą wtedy przeszkolenie specjalistyczne ucząc się: nurkowania, wspinaczki, technik wykorzystania materiałów wybuchowych, taktyki prowadzenia operacji małymi grupami na lądzie i w wodzie, zasad prowadzenia wojskowego rozpoznania, wykorzystania specjalistycznego sprzętu łączności, wykorzystania białej broni oraz specjalistycznej i ogólnowojskowej broni strzeleckiej. Trening jest bardzo intensywny, ponieważ obejmuje on również szkolenie spadochronowe, naukę kierowania różnego rodzaju pojazdami lądowymi, nawodnymi i podwodnymi (w tym skuterami podwodnymi) a także typowe działania podwodne związane np. ze skrytym wychodzeniem z wody we wskazanym rejonie oraz z ewakuacją po wykonaniu zadania.

Ostatni, trzeci etap szkolenia trwa 8 tygodni. Komandosi trenują wtedy m.in. prowadzenie operacji antydywersyjnych w czasie faktycznych ćwiczeń (a więc z przeciwdziałaniem). Sprawdzane i doskonalone są także ich umiejętności działaniu pod wodą, na różnych głębokościach, przy różnych temperaturach i widzialności (z pływaniem tylko na przyrządy). Płetwonurkowie uczą się prowadzić walkę pod wodą (opracowano specjalne, podwodne techniki walki wręcz), uciekać przed przeciwdziałaniem, maskować się przy wychodzeniu z wody i podczas działań na lądzie, realizować zadania w różnych warunkach geograficznych i klimatycznych, prowadzić walkę wręcz, itd.

Tarcza wykorzystywana przez Rosjan do strzelania podwodnego – fot. mil.ru

Rosjanie nigdy nie informowali, jaki przesiew jest w trakcie ich szkolenia na płetwonurka bojowego. W Stanach Zjednoczonych podczas selekcji odpada około 90 proc. kandydatów do Navy SEAL, więc przypuszcza się, że w Rosji ten procent nie jest mniejszy.

Dalsza część szkolenia jest realizowana już w wyznaczonych jednostkach i sprawdzana podczas ćwiczeń -  szczególnie przeciwdywersyjnych. Nurkowie bojowi są więc dalej szkoleni w wykonywaniu elementów podwodnych akrobacji i podwodnej walki. Ćwiczy się przy tym specjalne techniki użycia białej broni, które mają być skuteczne i nie mogą doprowadzić do uszkodzenia sprzętu. Rosjanie wypracowują więc odpowiednie „ostre” techniki ataków wykorzystując do tego specjalne, podwodne manekiny.

W podobnie „realny” sposób prowadzi się szkolenie ogniowe pod powierzchnią. Rosyjscy komandosi szkolą się więc ze strzelania z wykorzystaniem specjalnych pistoletów i karabinków do podwodnych tarcz: stacjonarnych i ruchomych.

Stare czy nowe wyposażenie podwodnego specnazu

Oczywiście w tej całej układance na pewno są rosyjskie jednostki płetwonurków bojowych, które mają jeszcze „stary” sprzęt prezentowany przez resort obrony w częstych relacjach z ćwiczeń. Ale są również formacje bardzo dobrze wyposażone i to zarówno w uzbrojenie i oporządzenie produkowane w Rosji, jak i kupowane w najlepszych firmach za granicą.

Na międzynarodowych targach zbrojeniowych Rosjanie proponują od kilku lat produkowane u siebie nowoczesne aparaty oddechowego o obiegu zamkniętym – fot. M.Dura

Obserwatorzy już od kilku lat zwracają m.in. uwagę na coraz szerszą gamę „podwodnego” ekwipunku nurków bojowych, który jest oferowany przez rosyjskie firmy eksportowe. Sygnały te są o tyle alarmujące, że zasadą w Rosji jest oferowanie na zewnętrzny rynek gorszej wersji tego, co jest rzeczywiście w rosyjskiej armii. Do mediów zaczęły również przeciekać zdjęcia płetwonurków bojowych, którzy coraz bardziej są zbliżeni wyposażeniem do swoich zagranicznych odpowiedników. Mamy więc „prostotę” pokazywaną przez resort obrony i zaawansowaną technikę, na istnienie której w morskim specnazie istnieje coraz więcej dowodów.

Pistolet podwodny SPP-1M i karabinek podwodny APS – fot. M.Dura

Jeżeli chodzi o uzbrojenie to jak na razie wiadomo, że płetwonurkowie bojowi są nadal uzbrojeni głównie w podwodne karabinki automatyczne APS kalibru 5,66 mm oraz pistolety nieautomatyczne SPP-1/SPP-1M kalibru 4,5 mm. Broń ta zamiast standardowych pocisków wykorzystuje wydłużone pociski - strzałki. W przypadku pistoletu SPP-1 są to cztery naboje SPS. W przypadku karabinka APS są to naboje MPS (o wadze 27-38 g, długości 150 mm przy długości strzałki – 120 mm) oraz naboje „smugowe” MPST. Każdy magazynek mieści 26 nabojów, które można wystrzelić z częstością 500 strzałów na minutę.

Pistolet podwodny SPP-1M z kompletem amunicji prezentowany przez rosyjskiego „kotika”. Zwracają uwagę pasy biodrowe parciane i skórzane rosyjskiego żołnierza – fot. mil.ru

Pociski te lecą z prędkością 365 m/s w powietrzu, natomiast pod wodą na głębokości 5 m z prędkością 240-250 m/s. Ich zasięg na głębokości 5 m to 30 m, a na 40 m ta odległość skutecznego rażenia spada do 10 m. Zasięg ten jest jednak prawie zawsze większy niż widzialność, a ponadto karabinek APS nadal oficjalnie nie ma swojego odpowiednika na zachodzie.

Pocisk dla pistoletu podwodnego SPP-1M i karabinka podwodnego APS – fot. M.Dura

Na wyposażeniu nurków bojowych jest dodatkowo kilka typów spadochronów oraz kilka typów podwodnych skuterów-holowników, ponieważ mogą się oni dostać do rejonu działań zarówno drogą powietrzną, jak i pod wodą – np. dostarczeni okrętem podwodnym.

Tutaj również pojawiają się sprzeczne informacje jeżeli chodzi o obraz morskiego specnazu. Oficjalnie na wyposażeniu rosyjskich płetwonurków są np. nadal podwodne holowniki „Sirena”, które mieszczą się w standardowych wyrzutniach torpedowych kalibru 533 mm. Mogą one transportować dwóch komandosów, ale są stare (wprowadzono je w latach pięćdziesiątych). Publikowane są również zdjęcia blaszanych skuterów podwodnych „Protiej-5”. Tak jest oficjalnie, ale zupełnie przypadkiem, niedawno ukazała się informacja, że od trzech lat rosyjski specnaz wprowadza nowoczesne niemieckie skutery podwodne Seabob Black Shadow 730.

Sprzedaż rosyjskim płetwonurkom bojowym nowoczesnych skuterów podwodnych Seabob Black Shadow 730 to dowód kompletnego lekceważenia zagrożenia, jakie może nadejść ze strony morskiego specnazu – fot.M.Dura

Rosyjscy płetwonurkowie wykorzystują oczywiście różnego rodzaju kombinezony oraz aparaty oddechowe. Oficjalne zdjęcia bardzo rzadko pokazują jednak, że Rosjanie stosują nowoczesne aparaty oddechowe zamkniętego obiegu, w tym zestawy „Ingalit” i „Topol”, za opracowanie których ich naukowcy otrzymali nagrodę państwową w dziedzinie nauki i techniki.

Zmienia się również park łodzi motorowych. W ostatnich latach wprowadzono do służby szybkie kutry „Mustang”, „Riedan” i „Triumf”, szybkie opancerzone kutry „Striż” i „Kasatka”, poduszkowce „Mars” i „Chiwus” oraz wodoloty projektu „Sokół”. W czasie ostatnich pokazów zdarzają się już typowe łodzie szturmowe – podobnie do tych, jakie wykorzystują komandosi na Zachodzie.

W tym wszystkim trzeba pamiętać jeszcze o ludziach. Tu też są pokazywani przede wszystkim płetwonurkowie młodzi, którzy wyraźnie jeszcze nie mają doświadczenia. Ale są również zdjęcia i filmy, gdzie widać „starych wyjadaczy”, bezbłędnie posługujących się sprzętem i uzbrojeniem.

Zarówno „młodych”, jak i „starych” komandosów łączy jednak wytrzymałość fizyczna, motywacja oraz duma z wykonywanego zawodu. Jeżeli do tego Rosjanom uda się dołożyć nowoczesny sprzęt – pozyskiwany również na Zachodzie – to istnieją realne powody do obaw.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 29
Reklama
m.h.
poniedziałek, 21 listopada 2016, 12:30

Że rosyjskie wojska specjalne są niebezpieczne to nie trzeba nikogo przekonywać - Biesłan i Dubrowka świadczą same za siebie.

zdz
poniedziałek, 21 listopada 2016, 18:40

Biesłan i Dubrowka świadczą głównie o determinacji zniszczenia przeciwnika za WSZELKĄ cenę . Skuteczność działania jest wyjątkowo wysoka ale cena jak na standardy zachodnie - nie do przyjęcia ! Ot , bizantyjska metoda , choć skuteczności nie da się odmówic !

PiotrEl
poniedziałek, 21 listopada 2016, 15:05

Co Biesłan i Dubrowka ?

Piotr34
poniedziałek, 21 listopada 2016, 14:51

Bieslan i Dubrowka swiadcza ze to wojska to sa niebezpieczne ale glownie dla wlasnych obywateli ktorzy sa zakladnikami czy swiadkami ich operacji.

Polanski
poniedziałek, 21 listopada 2016, 13:36

Zwłaszcza dla cywili których mają chronić.

karas
poniedziałek, 21 listopada 2016, 12:03

Lionela Crabba nie zabił Kolcov- to mit powielany bardzo często. Kolcov twierdził że natrafił na Crabba kiedy ten montował ładunek wybuchowy w pobliżu przedziału amunicyjnego co już jest bardzo mało prawdopodobne. Brytyjski rząd chciał wysadzić Chruszczowa i Bułganina w angielskim porcie.....bez przesady. Dodatkowo kiedy w Rosji można było jeszcze pytać i sprawdzać dziennikarze z "Czerownej Gwiazdy" sprawdzili że Kolcov nie dostał nigdy Orderu Czerwonej Gwiazdy ani nie był płetwonurkiem -dodatkowo okazało się że przez 30 lat był kierowcą autobusu w Rostowie nad Donem.

Konrad Kajszczarek
poniedziałek, 21 listopada 2016, 15:56

Poznałem starego wojskowego nurka który twierdził iz Crabb nie zginął a został przeniesiony do ZSRR. Nurek twierdził że widywal go osobiście na wykładach gdyż Crabb uczył w szkole działań podwodnych w Baku. Crabb zawsze pokazywał się w garniturze wykładach, ponoć od niego dowiedział się co stało się z córką gen. Sikorskiego. Crrab był nurkiem który pierwszy penetrowal wrak bombowca na Giblartarze i wyciągał zwłoki, jednak ciało kobiety cisnął w morską toń z powodu przesadu który mówi iż kobieta topielec to zły omen

wyjątkowo nie/rozbawiony
środa, 23 listopada 2016, 00:42

Antyrosyjska propaganda, jak widać na co poniektórych przykładach, czyni wokół coraz większe spustoszenia, szczególnie w umysłach młodych ludzi, którzy nie tylko o historii, ale również o tym co dzieje się obecnie na świecie mają żadne, albo co najwyżej bardzo mgliste pojęcie. W związku z powyższym pozostawię bez komentarza pewne charakterystyczne wypowiedzi na tym forum, w których zamiast rzeczowej argumentacji są tylko bezmyślnie powtarzane propagandowe slogany...

Hutas
poniedziałek, 21 listopada 2016, 11:11

Mieszkam nad Odrą, w Głogowie, czy Huta Miedzi Głogów powinna wzmocnić obronę przeciw nurkową

Tom
poniedziałek, 21 listopada 2016, 11:05

Już Lenin powiedział że " kapitaliści to idioci którzy sprzedadzą nam nawet sznur na którym ich później powiesimy". Nic się nie zmieniło od tamtych czasów, głupota ludzka nadal nie zna granic. A podwodna dywersja ze strony Ruskich na Bałtyku jest rzeczą realną i bardzo prawdopodobną. Powinniśmy uważać na gazoport i inne instalacje. Oraz rozwijać własne oddziały podwodnej dywersji. Tak aby wszyscy wiedzieli że my również posiadamy kij którego możemy użyć.

stary wojak
poniedziałek, 21 listopada 2016, 10:48

Już Lenin mówił,że zachód sprzeda ruskim sznurek na którym będą wieszać burżujów.

chateaux
wtorek, 22 listopada 2016, 08:55

Niedokładnie. Wołodia powiedział, że ten sznurek na których ich powieszą, imperialiści sprzedadzą Rosjanom na kredyt,.

yaro
poniedziałek, 21 listopada 2016, 10:46

cytuję: ------------------- Publikowane w Rosji oficjalnie materiały o rosyjskich płetwonurkach bojowych, pokazują formację generalnie wykorzystującą przestarzały i dosyć toporny sprzęt oraz działającą według taktyki dawno zarzuconej na zachodzie. W rzeczywistości może to być totalna dezinformacja, a komandosi podwodni są nadal tajną i coraz bardziej groźną bronią Federacji Rosyjskiej. -------------------- Powyższe dedykuję tzw naszym fan boyom w stylu @Davien, @wesołe usa może wyciagnął z tego jakies wnioski dla siebie .

Barnaba
poniedziałek, 21 listopada 2016, 12:24

@yaro - Żeby móc wyciągać wnioski, należy najpierw posiąść zdolność logicznego myślenia, lub jakiegokolwiek myślenia. Niestety większości ludzi, zwłaszcza młodym głowa służy do noszenia czapki. Są zewnątrz sterowalnymi ludzkimi robotami, zaślepionymi i zacietrzewionymi w "swoich" (tak im się wydaje) poglądach. Nigdy nie słyszeli np. o takim Machiavellim i jego "Księciu", nie mówiąc już o przeczytaniu tegoż. Dlatego też owi bohaterowie których wymieniłeś, wyciągną z tego artykułu jedynie passusy o starym sprzęcie. Z oczywistych względów pomijam tutaj tzw. "zawodowych" propagandzistów, gdyż wszystko co oni piszą stanowi po prostu element gry (wiemy jakiej).

Marek1
poniedziałek, 21 listopada 2016, 11:59

Tylko durnie lekceważą przeciwnika i dają nabierać się tzw. maskirowce. Ale trzeba być takim samym pazernym durniem, by sprzedawać FR zaawansowane pojazdy i sprzęt podwodny dla militarnych zastosowań. Niestety b. często chciwość jest silniejsza niż rozsądek ...

AWU
poniedziałek, 21 listopada 2016, 15:37

Część artykułu opisująca historię rosyjskich specjalnych jednostek specjalnych jest zbytnio oparta na źródłach rosyjskich. Jedynym zdarzeniem które rzeczywiście miało miejsce było wysadzenie w powietrze mostu na Newie miną podczepioną przez dwóch płetwonurków. Atak na włoską XII eskadrę MAS w bazie Strelna pod Leningradem w którym jakoby jesienią 1943r zatopiono 6 włoskich ścigaczy typu MS nie mógł mieć miejsca jako iż Włosi operowali jedynie na jeziorze Ładoga i mieli na północy tylko 4 jednostki MAS 526, 527, 528 i 529. Ścigacze operowały z powodzeniem w 1942r zatapiając m.in kanonierkę klasy "Bira", statek 1300BRT szereg holowników i barek. Wiosną 1943r personel powrócił na Morze Śródziemne a ścigacze przekazano Finom, czyli w październiku już ich tam nie było co znacznie utrudniło skuteczne zaatakowanie ich przez jakąkolwiek jednostkę sowiecką, to samo dotyczy płetwonurków włoskich którzy nigdy nie pojawili się w rejonie Leningradu ani Stalingradu lecz jedynie na Krymie. Historie o sowieckich bohaterskich walkach podwodnych pojawiły się na przełomie lat 50/60-tych gdy na zachodzie zaczęto odtajniać szczegóły podwodnych zmagań Włochów i Brytyjczyków (Włosi są niekwestionowanymi pionierami tego rodzaju działań specjalnych i do nich należą największe sukcesy) m.in film "The Silent Enemy", jednak sowieckie historie należą raczej do historycznej sci-fi, podobnie jak historie o "panfiłowcach" czy też matrosach niszczących jednym granatem 10 "Tygrysów", najprawdopodobniej Rosjanie tworząc te historie chcieli się dowartościować. Do tego samego gatunku należy też historia walki na noże pod krążownikiem zakotwiczonym w Portsmouth. Okręt był w misji dyplomatycznej. Kilka miesięcy po zaginięciu Lionela Crabb'a rybacy wyłowili ciało w jego kombinezonie jednak bez głowy i bez dłoni co uniemożliwiło identyfikację przy użyciu ówcześnie dostępnych technologii. Istnieje teoria iż mógł być sowieckim szpiegiem. Jak wspomniano w artykule akta utajnione do 2057r, z jakichś względów nie przeprowadzono do dziś (przynajmniej oficjalnie) testów DNA. Crabb d-ca oddziału płetwonurków w Gibraltarze wydobywał z wraku ciała pasażerów Liberatora którym podróżował gen Sikorski. Jak wiadomo zaginęła teczka generała a ciała Z.Leśniewskiej nigdy nie odnaleziono.

magazynier
wtorek, 22 listopada 2016, 10:19

AWU czy sprzęt którego użyli nurkowie przy wysadzaniu mostu został opisany w literaturze przedmiotu?

jÓZEk
poniedziałek, 21 listopada 2016, 14:24

nasze formacje OT ...po szkoleniach sobotnio -niedzielnych ubrani i uzbrojeni w ekwipunki historycznych grup rekonstrukcyjnych , nabuzowani ideologicznie dadzą radę "specjalistom od zabijania i taktyki "..do czasu aż paru z OT zostanie złapanych przesłuchanych i wbitych na pal ...ot tak dla strachu coby się nie szwendali i strzelali i nie drażniły ... i tak w ten oto sposób nasze formacje OT gdzie funkcjonują obcy komandosi zanikną zdejmą mundury i uciekną do domu ....no bo jak tu walczyć jak kogoś niema i zabija na dodatek w sposób perfidny ..to dla przestrogi aby nie zapomniano że OT nie tylko wygrywa ale pierwsza zbiera żniwo ..i aby zabić komandosa trzeba co najmniej znać jego zwyczaje i wczuć sie czasami w jego rolę by być skutecznym a przynajmniej tak ostrożnym by nie dać się zabić

Polanski
poniedziałek, 21 listopada 2016, 18:34

Zwłaszcza jak komandosem jest Steven Segal, prawda? Naoglądałeś się filmów i tak sobie piszesz. Jedyna bronią takich komandosów jest zaskoczenie i skryte działanie. Odkryci są właściwie bezbronni. Bez broni ciężkiej w trudnym, nieznanym terenie są łatwym łupem dla takiej OT. Przeszkolony oddział nie będzie miał problemów z likwidacją zagrożenia. Z reguły się poddają i to słuszna decyzja. Raczej nie działają na dalekim zapleczu. Bo i po co? Starają się nie ujawniać tak długo, jak to tylko możliwe. W czasie wojny nikt nie będzie walczył wręcz. Zapomnij. A nie są chyba kuloodporni? Poza Segalem rzecz jasna.

chateaux
poniedziałek, 21 listopada 2016, 17:46

OT ma być formcją terytorialną do działania w swoim środowisku w którym żyją, a nie pod wodą. Do walki z rosyjskimi żołnierząmi o których mowa w tym artykule, służyc mają nasze oddziały typu FORMOSA

dsasdas
poniedziałek, 21 listopada 2016, 16:42

"nasze formacje OT ...po szkoleniach sobotnio -niedzielnych ubrani i uzbrojeni w ekwipunki historycznych grup rekonstrukcyjnych " - po tyvh słowach mozna przestac czytac te brednie.

Kiks
poniedziałek, 21 listopada 2016, 19:48

Rygorystyczna selekcja, nabór, odsiew itd. żeby potem cytując "Dodatkowo, znaczna część szkolenia odbywa się z wykorzystaniem prawdziwej amunicji i materiałów wybuchowych, przez co (podkreślają to sami Rosjanie) specnaz „ma jeden z najwyższych wskaźników umieralności wśród jednostek specjalnych na świecie”. To dopiero "odsiew". Ruska głupota nie zna granic. I nie są jedyni, którzy tak ćwiczą. Ale z całą pewnością nadal mają w głębokim poważaniu życie czerwonego obywatela. Sprzedawanie kremlowskiej bandzie sprzętu z Zachodu, pozostawię bez komentarza.

skik
wtorek, 22 listopada 2016, 10:46

co się martwisz, ciekawe co będzie wieksza bandą .... nasza OT czy ruski specnaz jak myślisz ?

Polanski
poniedziałek, 21 listopada 2016, 13:34

Brutalna prawda, taki nurek odkryty w wodzie ma małe szanse na uratowanie. Promień rażenia granatu w wodzie jest 3-krotnie większy niż na powierzchni.

zen
wtorek, 22 listopada 2016, 12:04

Tu akurat Polanski ma rację. Przechlapane pod tym względem w wodzie. Petarda za złotówkę wrzucona do wody i ryba wypływa do góry brzuchem. Można się domyślać, że marynarka posiada znacznie solidniejsze "petardy".

Ty jak coś palniesz
poniedziałek, 21 listopada 2016, 19:32

Fakt, wszak wiadomo ze marynarze mają w standardowym wyposażeniu granaty żeby rzucać nimi w nurków. Mają też javeliny w razie spotkania podwodnej brygady pancernej i boomboxy żeby zagłuszać orkiestrę dętą na pontonach.

yaro
poniedziałek, 21 listopada 2016, 19:20

czy chcesz nam powiedzieć, że odłamki granatu w wodzie mają większy zasięg niz na lądzie, czy może chodzi Ci o fale uderzeniową spowodowana sama detonacją ładunku ? Możesz rozwinąc swoja myśl ?

Sailor
poniedziałek, 21 listopada 2016, 19:28

Nic nowego. Dezinformacja, dezinformacja, dezinformacja jak to u Ruskich. Mają dobrych komandosów to ich nie pokazują aby wróg nie wiedział czego się spodziewać, mają czołg z tektury to jeździ po defiladach.

Rolias
poniedziałek, 21 listopada 2016, 22:07

to tego czołgu tak się boi wywiad wielkiej brytanii, wygląda na to, że taki potężny kraj mocno zniewieściał żeby się bać czołgu z tektury, ale co się dziwić już nawet rakiet przeciw-okrętowych nie mają

Tweets Defence24