Chiny oblatały prototyp bezzałogowego śmigłowca morskiego

11 grudnia 2020, 15:11
AR-500B
Fot. AVIC/CCTV

Chińska firma AVIC China Helicopter Research and Development Institute poinformowała o oblocie prototypu pokładowego bezzałgoowca pionowego starty AR-500B. Maszyna o masie startowej do 500 kg ma trafić na wyposażenie korwet oraz małych patrolowców Marynarki Wojennej Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej. Wraz z wersją morską zaprojektowano automatyczne systemy lądowania i naprowadzania na okrętach, działające także w trudnych warunkach.

Zobacz także
Reklama

Maszyna AR-500B jest specjalnym, morskim wariantem oblatanej na początku roku maszyny AR-500C, która we wrześniu była testowana w Tybecie, najwyżej położonym lotnisku na świecie, znajdującym się 4411 metrów n.p.m. W ostatnich dniach listopada AVIC dokonał oblotu maszyny morskiej o czym 8 grudnia poinformowała chińska telewizja państwowa.

Bezzałogowiec jest wizualnie bardzo podobny do wersji „C”, która wyraźnie wzorowana była na bezzałogowych śmigłowcach Schiebel Camcopter S-100 i UMS Skeldar V-200. AVIC AR-500B napędzany jest silnikiem diesla, co zapewnia mu prędkość do 140 km/h i długotrwałość lotu do 4 godzin z ładunkiem do 70 km. Masa startowa wynosi 500 kg. Zasięg łącza radiowego, na które w wersji morskiej nie wpływa znacząco ukształtowanie terenu a antena zainstalowana będzie na maszcie okrętu-nośnika, wynosi 100 km. Chiński śmigłowiec bezzałogowy został dostosowany do obsługi i eksploatacji w trudnych warunkach morskich, co oznacza m.in. zwiększenie odporności na czynniki atmosferyczne w tym sól i wilgoć.

image
Reklama

 

Wraz z maszyną zaprojektowano również cały system związany z lądowaniem na małych jednostkach, również w trudnych warunkach pogodowych i przy relatywnie wysokim stanie morza. W tym celu powstał system naprowadzania podczas lądowania, śledzenia i korekty pozycji względem pokładu jak również rozwiązania związane z podwoziem, które musi lepiej amortyzować i działać przy pochyleniu pokładu.

Nowy typ maszyn, znacznie mniejszy niż śmigłowiec bezzałogowy prezentowany niedawno na pokładzie okrętu desantowego Type 75, ma trafić na znacznie mniejsze jednostki. Przeznaczony przede wszystkim do zadań rozpoznawczych, patrolowych i poszukiwawczo-ratowniczych AR-500B ma być stosowany na korwetach ale również mniejszych jednostkach, w tym kutrach patrolowych nie tylko marynarki wojennej ale też służb ratowniczych i granicznych.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 1
Reklama
yaro
sobota, 12 grudnia 2020, 02:11

W tej chwili chińska sonda księżycowa Chang'e-5 powraca z Księżyca na Ziemie. Przywiezie wiele próbek gruntu księżycowego i wyniki innych badań. Chang'e to imię bogini księżyca w mitologii chińskiej. Chińska sonda Chang'e-5 tak samo jak poprzednie sondy Chang'e nie znalazła jakichkolwiek oznak przebywania na Księżycu Amerykanów. Prawdopodobnie Chińczycy nawet nie stawiali sobie zadania podważenia wersji amerykanów lądowaniu na Księżycu. Ich interesowało co innego. Już wcześniej Chińczycy sfotografowali z satelitów każdy kawałek powierzchni Księżyca, aby stworzyć bardzo dokładną trójwymiarową mapę topograficzną satelity Ziemi. W 2012 roku Urząd Nauk obronnych, technologii i przemysłu ChRL poinformował że posiada dokładną mapę topograficzną przedstawiającą powierzchnię Księżyca w rozdzielczości 7 metrów na piksel oraz mapę składu pierwiastkowego powierzchni o rozdzielczości 30 m / Pix. Przy tej rozdzielczości Chińczycy prawdopodobnie nie zobaczą odcisku buta amerykańskiego kosmonauty ale przynajmniej mogą sprawdzić miejsca lądowania na powierzchni Księżyca urządzeń startowych programu Apollo. Jeżeli będą chcieli, rzecz jasna. To, jednak, są dane zamknięte. W ten sposób Chiny uzyskały dane dotyczące rozmieszczenia tytanu, żelaza i helu-3 na Księżycu. Chiny zamierzają do 2030 roku zbudować swoją bazę na Księżycu, dla lotów załogowych i przemysłowego wydobycia cennych minerałów. Chińska sonda Chang'e-5 przesłała na Ziemię ponad 1,37 TB informacji. Co ciekawe, obrazy Księżyca z chińskiej sondy kosmicznej Chang'e znacznie odróżniają się od zdjęć i nagrań z misji Apollo. Sprzęt na Chang'e-5 umożliwił badanie geologii Księżyca do głębokości 100 m. Łazik księżycowy nazywał się Yuytu (Jade Hare). Aby uzyskać obrazy, urządzenie posiadało trzy kamery panoramiczne (widok 360 stopni). Zdjęcia z tej misji chińskiego programu są w domenie publicznej. Ponieważ ponad 1200 zdjęć wykonanych na różnych filmach na szerokokątnych kamerach Hasselblad 500EL 70 mm, obiektyw - Zeiss Planar 80 mm f / 2.8 i AS11 przez członków załogi Apollo 11 (i tysiące zdjęć z lotów kolejnych statków kosmicznych tego programu) jest dostępnych bezpłatnie w internecie, mamy możliwość skonfrontować zdjęcia z chińskiej sondy ze zdjęciami z misji Apollo. Widzimy że na wszystkich zdjęciach programu Apollo kolor księżycowego gruntu jest czarny, jak by z czarno-białego filmu, kiedy w rzeczywistości grunt jest prawie brązowy. Zresztą, na tą osobliwość specjaliści zwrócili uwagę znacznie wcześniej, ponieważ zdjęcia i nagrania Amerykanów odróżniają się od zdjęć wykonanych przez radzieckie łaziki "Łunochod 1" i "Łunochod 2", ale przypuszczano że inny kolor księżycowej gleby był spowodowany tym, że w aparatach radzieckich były zainstalowane filtry światła, żeby nie narazić ich na wpływy Słońca. ------- czyli teorii spiskowych ciąg dalszy.

Tweets Defence24