Macierewicz: Będziemy dążyć do 3% PKB na armię

11 lipca 2016, 14:27
Macierewicz szczyt
Fot. R. Surdacki / Defence24.pl
Reklama

Do skutecznej, samodzielnej obrony polskiego terytorium potrzebne są nakłady w wysokości co najmniej 3 proc. PKB, i do takich nakładów będziemy zmierzali - zadeklarował w poniedziałek minister obrony narodowej Antoni Macierewicz. 

Na konferencji prasowej podsumowującej zakończony w sobotę szczyt NATO w Warszawie premier Beata Szydło i minister obrony Antoni Macierewicz pytani byli o wypowiedź prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, którzy ocenił, że nakłady na obronność powinny być wyższe niż obecne 2 proc. PKB.

"Pan prezes słusznie mówił (...), że aby odbudować armię w takim wymiarze, w którym byłaby ona zdolna do skutecznej, samodzielnej obrony polskiego terytorium, potrzebne jest co najmniej 3 proc. (PKB) nakładów na armię. I do tego będziemy zmierzali w ramach realizacji programów socjalnych, które zostały uruchomione, i ramach możliwości budżetowych wynikających z nowej dynamiki gospodarczej, jaką realizuje rząd pani premier Szydło, rząd Prawa i Sprawiedliwości" - powiedział Macierewicz.

Jak mówił, obecny budżet wystarcza do tego, żeby armia polska liczyła mniej więcej 115 tysięcy, maksymalnie do 120 tys. żołnierzy. "To jest oczywiście zbyt mało. Minimum, które powinno być, mam nadzieję w przyszłym roku, powinno się obracać w okolicach 150 tys. żołnierzy. Czy będziemy zdolni tak szybko do tak wielkiego wysiłku - nie wiem, ale będę do tego zmierzał" - zaznaczył minister obrony.

Jednocześnie wyjaśnił, że większość nakładów związanych z zapowiedzianą obecnością wojsk NATO w Polsce poniosą państwa, które wysyłają tu wojska - zarówno dowodzące batalionami (tzw. państwa ramowe), jak i pozostałe, a także samo NATO. "W tym zakresie rząd polski będzie partycypował, ale w drugorzędnym zakresie" - powiedział.

Premier Szydło przypomniała, że obecnie nakłady na obronność wynoszą 2 proc. PKB, jednocześnie zaznaczyła, że jest to liczone nie tak jak do tej pory, tylko liczone metodą taką, którą liczy NATO. "W związku z tym będzie to około miliarda zł więcej" - powiedziała. "Ta decyzja zapadła i w tym roku środki tej wysokości zostały przeznaczone i będą również wysokości podobnej - 2 proc. w przyszłorocznym budżecie" - dodała.

Premier powiedziała też, że zgadza się z tym, że nakłady na obronność powinny być zwiększane oraz że będą na pewno sukcesywnie zwiększane. "To będzie oczywiście wszystko zależało również od możliwości budżetu państwa. Jeżeli będziemy mieli szybszy rozwój, większe wpływy do budżetu, to te możliwości będą dużo większe. Bez względu na to, taką politykę zwiększania nakładów na obronność będziemy podejmować" - mówiła.

PAP - mini

 

Defence24
Defence24
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 35
Reklama
wunderwaffe
wtorek, 12 lipca 2016, 12:15

Nawet 5% PKB przeznaczone na obronność nie zapewni nam poczucia bezpieczeństwa, dopóki nie będziemy mieli kilkudziesięciu głowic jądrowych i zróżnicowanych środków ich "dystrybucji". Dlaczego? Ponieważ możliwy jest bandycki atak nuklearny na Kraje Bałtyckie i Polskę, wykonany niewielkimi głowicami taktycznymi, który może (nie musi, ale może) skłonić Zachód do kolejnej Jałty. Mając kilkadziesiąt niewielkich głowic w rakietach manewrujących i w balistycznych nikt nie odważy się użyć wobec nas broni masowego rażenia, gdyż nawet mało udany nasz odwet zredukuje pokaźnie populacje wroga i zniszczy jego główne miasta. Nie są ważne traktaty, honor, czy moralność, gdy zagrożony jest byt biologiczny własnego narodu!!!

Blade
wtorek, 12 lipca 2016, 14:21

Sądzę, że użycie w odwecie przez Polskę kilkudziesięciu niewielkich głowic w celu redukcji populacji wroga i zniszczenia jego głównych miast spowoduje skuteczne zniszczenie naszego kraju z ludnością do poziomu np. Litwy. CZY TAK PAN PLANUJE PRZYSZŁOŚĆ NASZEGO KRAJU?

rotmistrz
poniedziałek, 11 lipca 2016, 19:34

Czołgi w służbie FR to ok. 4300 (ok. 35300 w rezerwie) inny sprzęt zobacz w Wikipedii . Do tego na Syberii w kopalniach trzymają stary sprzęt (dane nie znane). Liczby , które podałem można znaleźć oficjalnie ,trzymają je w bazach sprzętu rezerwowego , gdzie jest konserwowany i remontowany i w większości na chodzie Na pewno będą mieli z czego reperować poza tym wdrożą produkcję wojenną...

Polak
poniedziałek, 11 lipca 2016, 20:59

Rosja ma bardzo wiele sprzętu to jest wiadome lecz jakość tego sprzętu jest słaba te czołgi w rezerwie i w magazynach są na chodzie lecz do walki są mniej zdatne wystarczy wystrzelić rakietę przeciw pancerną i czołgu nie ma ;) dowody wojna w syrii. Sprzęt liczebny lecz przestarzały oczywiście Rosja posiada nowoczesny sprzęt którego ma więcej od nas ! naszym calem jest stworzenie silnej nowoczesnej armii która poradzi sobie z FR. Oczywiście wojna atomowa w Polsce nie jest możliwa lecz trzeba ją brać pod uwagę, wojna atomowa zniszczyła by świat nie tylko Polske. Podsumowanie: Polska musi mieć silną, nowoczesną, w miarę liczną armie która będzie w stanie od pierwszych godzin wojny stanąć do obrony ojczyzny. FR bez broni atomowej nie jest taka straszna ;) większość sprzętu przestarzałego. Przypominam wojna pomiędzy III Rzeszą a ZSRR, ZSRR miał ogromną przewagę liczebną a do roku 1941 dostawał mocne baty. Polska musi być gotowa na wojnę bez użycia broni masowego rażenia niestety nie mamy broni jądrowej może kiedyś mieć będziemy kto wie.

Wojtek 39
poniedziałek, 11 lipca 2016, 20:42

Przestań pisać bzdury. Sprzęt w rezerwie jest w większości w stanie zdatnym do pieca hutniczego i bez generalnego remontu nie ruszy się nigdzie. Oficjalnie można znaleźć zdjęcia jak wyglądają te składy, oficjalnie można też sprawdzić jaki mieli problem z dostarczaniem sprzętu separatystom na Ukrainie. Mają tyle świetnie utrzymanego sprzętu według Ciebie a dostarczali zbieraninę róznych wersji i modeli łącznie z dostarczaniem wreszcie nowozmodernizowanych dla siebie egzemplarzy bo ze skłądnic nie dało się już nic bez remontów wyciagnąć. Poza tym mają kłopot z utrzymaniem tego co mają w lini ale remontują i serwisują dziesiątki tysięcy starych czołgów... I wdroża produkcję wojenną.... Sztukmistrz nie rotmistrz.

Podpułkownik Wareda
poniedziałek, 11 lipca 2016, 19:32

Deklaracja ministra A. Macierewicza dot. zwiększenia nakładów finansowych na cele obronne z 2% do 3% PKB, jest z pewnością bardzo ambitna. Śmiem nawet twierdzić, że tego rodzaju zapowiedź - wręcz onieśmieliła wielu przywódców państw - członków NATO. W ostatnim okresie, kilkakrotnie czytałem i słyszałem wypowiedzi wielu przywódców krajów zachodniej Europy, którzy jednoznacznie stwierdzali, że nie widzą potrzeby radykalnego zwiększenia środków finansowych na cele militarne. I są gotowi w każdej chwili, uzasadnić swój sprzeciw - wobec dalszego zwiększania nakładów finansowych na cele militarne. To bardzo wymowny fakt. Z kolei, obecny republikański kandydat na prezydenta USA Donald Trump, niejednokrotnie powtarzał publicznie, że NATO - zdecydowanie za dużo kosztuje Stany Zjednoczone. I to w sytuacji, kiedy wielu członków NATO sprzeciwia się dalszemu wzrostowi nakładów finansowych na cele wojskowe. Oczywiście, czym innym jest okres kampanii przedwyborczej, kiedy kandydaci mówią to wszystko, co chcą usłyszeć ich wyborcy. A zupełnie czym innym jest, kiedy trzeba podejmować w Gabinecie Owalnym Białego Domu decyzje, często o znaczeniu globalnym, już po ewentualnych (w przypadku np. D. Trumpa) wygranych wyborach prezydenckich w USA. Jak wszyscy wiemy, to są dwie, zupełnie odmienne sytuacje. Osobiście, mam swojego faworyta podczas najbliższych, listopadowych wyborach prezydenckich w USA. Będę o nim mówił, ale najpierw niech się wypowiedzą wyborcy amerykańscy. No zobaczymy! Wracając do deklaracji ministra Macierewicza: Czy w ogóle jest ona realna w najbliższym okresie i czy nie ociera się jedynie o mrzonki i pragnienia? Nie jestem ekonomistą (w przeciwieństwie do wielu forumowiczów), ale mam poważne wątpliwości i nie bardzo wierzę w realność tego rodzaju deklaracji. Z całą pewnością minister Macierewicz, jako członek rządu, dysponuje informacjami, do których ja nie mam i nigdy nie będę miał dostępu. To zrozumiałe! Pomimo tego, wątpliwości pozostają i trudno mnie przekonać o realności tego rodzaju deklaracji - nawet w dłuższym okresie czasu. Ponadto, istnieje coś takiego, co ogólnie nazywamy przyzwoleniem społecznym na zwiększenie wydatków na cele militarne. Bądź co bądź, nie mówimy o prezentach świątecznych lub urodzinowych, lecz o pieniądzach podatników. A to już jest sprawa zbyt poważna, aby traktować ją mało poważnie. Tradycyjnie (a jakże!), przy tego rodzaju tematyce, któryś z internautów przywołuje Izrael. Śmiem twierdzić, że tym razem, w dobrej wierze. Tylko trzeba pamiętać, że w chwili obecnej i zapewne w dalszej przyszłości, Polski nie można porównywać z Izraelem. To są dwa oddzielne zagadnienia. Niespełna 40-sto milionowa Polska wydaje rocznie na cele obronne ok. 10 miliardów dolarów, natomiast niespełna 9-cio milionowy Izrael ok. 16 miliardów dolarów. Do tego, każdego roku Izrael otrzymuje od USA, znaczącą pomoc finansową na cele militarne. W tym roku, łączna wartość tej pomocy wyniesie (według danych z amerykańskiego Departamentu Stanu) - 3,1 miliardów dolarów. Ponadto, Polska utrzymuje armię liczącą ok. 100 tysięcy żołnierzy. Natomiast Izrael posiada armię liczącą ok. 187 tysięcy żołnierzy oraz ok. 450 tysięcy rezerwistów, którzy do 40 roku życia, co najmniej dwa razy w roku odbywają ćwiczenia wojskowe. W Polsce mamy armię zawodową, a w Izraelu nadal jest powszechny obowiązek służby wojskowej dla mężczyzn (3 lata) oraz dla kobiet (2 lata). Polska jest członkiem NATO i Unii Europejskiej, a Izrael - najważniejszym i w pełni przewidywalnym sojusznikiem USA na Bliskim Wschodzie. I dalej, niespełna 9-cio milionowy Izrael, jest otoczony przez wrogą mu rzeszę ponad 300-tu milionów Arabów oraz Persów. Przypominam, że wrogowie Izraela niejednokrotnie deklarowali publicznie, że ich ostatecznym celem militarnym i politycznym na Bliskim Wschodzie jest likwidacja Państwa Izrael oraz zepchnięcie Izraelczyków do morza. Izraelczycy są w pełni świadomi, że przegranie chociażby jednej wojny z Arabami lub Persami, będzie - de facto - końcem państwa żydowskiego. I stąd, tak wysokie nakłady niewielkiego Izraela na cele militarne. Przypominam także, że powierzchnia Izraela, którego ok. 40% stanowi pustynia, równa się powierzchni naszego województwa mazowieckiego i samolot F-16 przelatuje z jednego końca tego państwa na jego drugi koniec - w czasie ok. 15 minut. Jak więc łatwo zauważyć, Izraelczycy nie mają innego wyboru. I proszę mi wierzyć, że - pod tym względem - nie ma im czego zazdrościć.

tadek
poniedziałek, 11 lipca 2016, 18:48

Liczba żołnierzy wzrośnie o 50tyś., dojdzie OT i się okaże, że mimo tego dodatkowego procenta MON nadal stać jedynie na dzidy i łuki dla żołnierzy, a na takie OPL jak brakowało, tak nadal będzie brakować. Za kilka lat ci dodatkowi żołnierze upomną się o emerytury też z tych 3%. No chyba, że Antoni chce co 10m stawiać żołnierza z karabinem wycelowanym w niebo do zwalczania nadlatujących pocisków i samolotów, to wtedy OPL nie jest potrzebna i 3% wystarczy.

Kamil
wtorek, 12 lipca 2016, 19:36

Rozwińmy polską gospodarkę do poziomu tej Niemiec lub Anglii i nawet wydając 1.5% PKB będziemy wydawali więcej na armię niż teraz, nie wspominając już o tym że będzie nowoczesniejsza

wunderwaffe
wtorek, 12 lipca 2016, 22:40

Tak mówisz, jakby celem każdego cywilizowanego państwa było zarobienie dużo "pieniążków" potrzebnych do kupowania, chłopakom w moro, najnowszych zabawek wojskowych. Jest odwrotnie, celem każdego (prawie każdego) państwa jest życie w pokoju, rozwój ekonomiczny, naukowy i eksploracja kosmosu a utrzymywanie armii to zło konieczne do realizacji celów podstawowych. Nasz główny wróg nie będzie czekał aż się wzbogacimy i uzbroimy po zęby, tylko zaatakuje nas wtedy gdy będziemy najsłabsi. Właśnie dlatego teraz należy wzmocnić armię aby mieć szansę na rozwój do poziomu Niemieć i Anglii, jak deklarujesz.

Podpułkownik Wareda
środa, 13 lipca 2016, 13:05

Słowo na marginesie - tytułem uzupełnienia mojego poprzedniego komentarza z dnia 11 lipca br.! Po przeczytaniu poniższych komentarzy, nasuwają się niewesołe refleksje, niestety. Na D24, wielokrotnie wyjaśniano i - mówiąc kolokwialnie - wałkowano temat dot. niemożliwości posiadania przez Wojsko Polskie broni jądrowej, pomimo członkostwa w NATO. W tej sprawie nic się nie zmieniło i nic nie zapowiada, aby w dającej się określić przyszłości, Polska mogła posiadać jakąkolwiek broń jądrową. Przypominam, że aktualnie - spośród 28 krajów - członków NATO, jedynie trzy państwa posiadają arsenały jądrowe, tj. USA - ok. 7100 ładunków, Francja - ok. 300 ładunków oraz Wielka Brytania - ok. 220 ładunków. Niby wydawało się, że sprawa jest dostatecznie jasna, to co pewien czas - jak za dotknięciem różdżki czarodziejskiej - na forum D24 uaktywniają się forumowicze, którym marzy się posiadanie przez Polskę broni jądrowej. Coś niesamowitego! Jeden z nich, nawiasem mówiąc - bardzo aktywny na tej stronie, ogłasza wszem i wobec, że wręcz MUSIMY posiadać, co najmniej kilkadziesiąt ładunków jądrowych w charakterze broni odwetowej, aby cyt.: "skutecznie odstraszyć naszego najgorszego, odwiecznego wroga, który stale trenuje zrzucanie bomb jądrowych na Warszawę". I do tego, każdorazowo dorabia odpowiednią ideologię na poparcie swojej tezy, o rzekomej konieczności posiadania przez Polskę broni jądrowej. Oczywiście, takich hurraoptymistów i miłośników ładunków jądrowych, jest na D24 i nie tylko - znacznie, znacznie więcej. Ponadto, co oznacza określenie: "skutecznie odstraszyć naszego największego, odwiecznego wroga ... ", to chyba wie tylko diabeł i ten forumowicz udający stratega i taktyka wojskowego? Niesamowite! Pozostaje tylko pytanie: czy to już jest idiotyzm, czy pozostało niewiele do pełnego idiotyzmu? Niekiedy zastanawiam się: kim są ludzie - tak bardzo zafascynowani bronią jądrową i ogarnięci wiarą, że "możemy skutecznie odstraszyć naszego najgorszego, odwiecznego wroga ... "? A przy tym, nie trafiają do nich jakiekolwiek racjonalne argumenty. Mówiąc wprost: ręce opadają z powodu ... niesamowitej naiwności tego rodzaju poglądów! Ale zaznaczam: to już dawno przestało być śmieszne. Samo stwierdzenie, że to przedstawiciele młodego pokolenia, którzy nie odbyli służby wojskowej bądź jakiegokolwiek przeszkolenia wojskowego, żyją w świecie fantastyki, gier komputerowych oraz totalnej rusofobii, nie wszystko tutaj wyjaśnia. Co więc powoduje u nich wiarę w "skuteczne odstraszanie za pomocą kilkudziesięciu ładunków jądrowych, naszego najgorszego, odwiecznego wroga ... "?. Zakładam, że jeszcze będzie okazja i wrócę do tego problemu. Przy okazji, na forum D24 nie trafiają tylko tego rodzaju opinie i poglądy. Można zauważyć, również głosy zdecydowanie rozsądne. I często, mógłbym się pod nimi podpisać. Część forumowiczów słusznie stwierdza, że jakakolwiek licytacja dot. wysokości nakładów finansowych przeznaczanych przez Polskę na cele obronne, jest w zasadzie bezprzedmiotowa. I po części, mają rację! Chociażby dlatego, że nawet w przypadku wydawania na powyższy cel, naszych wszystkich pieniędzy, to i tak - używając terminologii forumowicza, o którym wspominam wyżej - "NIE ODSTRASZYMY SKUTECZNIE naszego najgorszego, odwiecznego wroga ... ". Uważam, że dla wszystkich, racjonalnie myślących osób, to rzecz w pełni zrozumiała! Przede wszystkim, aby "odstraszyć skutecznie ... ", to niezbędna jest ścisła współpraca wszystkich 28 państw- członków NATO, którzy podpisali Traktat Północnoatlantycki i zobowiązali się przestrzegać swych zobowiązań. Powtarzam: tylko w takim przypadku będzie możliwe "odstraszanie skuteczne ... "! Ze swej strony wyrażam nadzieję, że to jest możliwe. I słowo na zakończenie: Kilkakrotnie na forum D24, zauważyłem błędne informacje dot. Francji i jej przynależności bądź nie przynależności do struktur wojskowych NATO. Stąd moje wyjaśnienie. Otóż, Francja w 1966 roku wystąpiła ze struktur wojskowych NATO. W 1995 roku częściowo powróciła do nich. Natomiast, w 2009 roku całkowicie powróciła do struktur wojskowych NATO.

rotmistrz
środa, 13 lipca 2016, 22:12

zgadzam się co do współpracy NATO jako podstawy bezpieczeństwa, popieram inwestycje w odtwarzanie wojsk lądowych (co najmniej 2 brygady zmechanizowane i 1 pancerna), niezbędny rozwój OPL, Uważam ,że jest niezbędna modernizacja sprzętu pancernego , nawet PT-91 Twardy,ponadto budowa niszczycieli czołgów . na podwoziach T-72 (plus wieże bezzałogowe z ppk) wszystko to może zrobić nasz przemysł zbrojeniowy, który powinien przygotować i wdrożyć również nowe bwp. Uważam , że należy zbudować rezerwy mobilizacyjne, remontować w miarę możliwość sprzęt wysłużony i przekazywać do baz rezerwowych. W czasie konfliktu (oby się nie zdarzył) będzie potrzeba ogromnych ilości prostego w obsłudze sprzętu i nie będzie czasu na gruntowne szkolenie .Przyda sie każdy Gwozdik, moździerz, wkm, armata 100mm , SKOT,BWP.

fryz5
wtorek, 12 lipca 2016, 09:52

Unowocześnienie naszej armii i przywrócenie jej realnej siły zdolnej obronić państwo, to bezwzględna konieczność i jest poza dyskusją. Niezbędne więc zwiększenie finansowania armii można zrobić na 2 sposoby: zwiększyć znacznie wzrost gospodarczy i PKB np. o 25%, co wymaga czasu ale jest najlepszym rozwiązaniem, lub jeżeli musimy zrobić to szybko, czyli przesunięcie wydatków w budżecie, ale wówczas to i 3% to mało. Inną sprawą natomiast pozostaje reforma samej armii i jej kosztów, likwidacja zbędnych etatów - w szczególności oficerskich, likwidacja zbędnych jednostek niebojowych, likwidacja zbędnych kosztów utrzymania sprzętu o niewielkich walorach bojowych - likwidacja tego całego malowanego, udawanego wojska. Do tego nierozłącznie trzeba zaprowadzić porządek w polskiej zbrojeniówce, nie ma utrzymywania zakładów na zasadzie sprzedaży sprzętu armii po znacznie zawyżonych cenach - po to produkujemy u nas, żeby armia dostała sprzęt w niższej cenie, lepszy jakościowo i w większej ilości (poza oczywistością jak niezależność dostaw) . Politycy (wszystkich opcji) wraz ze specjalistami, żołnierzami oraz naukowcami powinni ustalić, co nasza zbrojeniówka musi, może i chce produkować. Stabilne, wieloletnie finansowanie projektów badawczych, prac rozwojowych, biur konstrukcyjnych itd. Czyli do słów gospodarka głupcze dodałbym i dobre zarządzanie.

Maczek
poniedziałek, 11 lipca 2016, 16:38

wy to krytykujecie wszystko jak leci że nie kupują że zle kupują że za mało że za dużo danego typu planuja zwiekszyc budzet to tez wa zle

Hart
poniedziałek, 11 lipca 2016, 21:50

Dokładnie tak. Aż nie chce czytać. Wydawać by się mogło, że wszyscy zainteresowani czekali na takie stanowisko polskiego MON od dawna. Nic tylko się cieszyć. A tu całe tabuny fatalistów.

ekonomista
poniedziałek, 11 lipca 2016, 16:11

2% wystarczy! Trzeba tylko ograniczać wyciek pieniędzy przeznaczonych dla wojska i nie uszczęśliwiać nimi oficerskich spryciarzy którym armia "gila" a zainteresowani są tylko kwotami na koncie i budową willi na koszt jednostek wojskowych w których pracują. O czym piszę? Nietrudno się domyśleć. No i poza tym, ograniczyć socjal a jak się panom wojskowym nie podoba reżim finansowy, to do roboty u prywaciarza za 1300zł... jak dobrze pójdzie.

morfi
poniedziałek, 11 lipca 2016, 15:52

armia to już 10 % wydatków budżetowych, nie mylić z pkb które jest wytwarzane przez zagraniczne montownie które nic nie płacą do budżetu, a jedynie pensje i składki zusowskie

Gość
poniedziałek, 11 lipca 2016, 15:23

Myślę że Szef MON ma rację. Jeżeli gospodarka by się rozwijała dobrze to pułap 3% jest możliwy. Czasy są niebezpieczne i trzeba się przygotowywać na najgorsze.

Tomo
poniedziałek, 11 lipca 2016, 17:33

Jasli gospodarka rozwijała by sie dobrze to pułap 3% nie był by konieczny. Wzrost PKB powoduje automatycznie wzrost wydatkow na obronność.

Tap
poniedziałek, 11 lipca 2016, 15:20

Raczej nierealne i na dłuższą metę ponad 2,5% szkodliwe, nie bez powodu limity ustalono na 2%, dodatkowy 1% należy raczej wydać na badania naukowe i innowacyjność, to przyniesie wzrost PKB i możliwości produkcji w tym uzbrojenia. Stabilne 2% to w chwili obecnej wystarczy, oczywiście po zatrzymaniu OT, jej wartość jest żadna co należy ciągle powtarzać. Ot nie ma szans z dywizjami zmechanizowanymi FR wspartymi przez lotnictwo.

Mietek
poniedziałek, 11 lipca 2016, 15:12

Jak narazie to państwo polskie zadłużyło się poraz kolejny i czekam do końca roku jaki będzie tego bilans. Spirala to spirala. Uważam za słabą politykę obietnic bez pokrycia. Praca u podstaw. Zacząć pracę u podstaw. Zresztą, ten dodatkowy 1% to pieniądze z pracy obywateli. Pan Minister nie jest Świętym Mikołajem który je wyczaruje. Narazie czekam na weryfikację skutków wprowadzenia 500+. Który ma zalety ale ma i wady. Czekam na efekty wprowadzenia innych przepisów. Może trzeba poczekać na rezultaty dotychczasowych programów aby brać się za następne. Pojawił się plan Morawieckiego, jakieś propozycje i to trzeba poprawiać i kontynuować. Ale po co populizm? Zwłaszcza jeśli obecnie rządząca partia ma dobre notowania.

olaf
poniedziałek, 11 lipca 2016, 14:51

Jestem jak najbardziej za 3%. Najpierw szef MON musiałby spacyfikować ministerstwo odpowiedzialne za 500+ by uwalić ten pożeracz środków publicznych.

Olo
poniedziałek, 11 lipca 2016, 14:51

2% to jest w naszym przypadku zbyt mało natomiast 3% to jest zupełna przesada. Patrząc na przykłady takich państw jak Anglia, Francja czy Turcja myślę że 2,3% to jest to czego potrzebujemy. Dodatkowo trzeba pilnie zreformować IU. To co się dzieje jest nie do przyjęcia.

edi
poniedziałek, 11 lipca 2016, 14:49

Wy lepiej wydawajcie uczciwie te 2 %. Wystarczy powiedzieć że część tego przejadają młodzi 40 letni emeryci wojskowi. Korupcja też swoje zjada jak pokazuje przykład rosyjskie gdzie 25-30% budżetu MON wyparowuje w różnych dziwnych transakcjach. Polska wydaje < 10 mld $ a to jest konkretna kwota patrz Izrael 16 mld. A nie ma porównania ani z liczebnością ani z uzbrojeniem między tymi armiami a powinniśmy mieć 60-70% tego co Izrael.

robertpk
poniedziałek, 11 lipca 2016, 14:47

tak, tak , Panie ministrze.. 500+, darmowe leki dla emerytów, wcześniejsze emerytury, utrzymanie branży węglowej, reforma szkolnictwa... z pewnością pozwolą Panu wydać 3% PKB na obronność

Zack
poniedziałek, 11 lipca 2016, 14:47

Przede wszystkim potrzebna jest błyskawiczna reforma IU. Bez tego ani rusz.

Andersen
poniedziałek, 11 lipca 2016, 14:46

obniżenie wieku emerytalnego, 500+, mieszkanie+, finansowanie górnictwa, ambitny program drogowy, przekop mierzei wiślanej, zbiorniki retencyjne - brak źródeł finansowania, a ten opowiada bajki o 3% PKB na armię.

Ojciec 6+ dzieci
poniedziałek, 11 lipca 2016, 15:43

Jeśli ma być wojna w ciągu 5 lat to nie 3% ale dużo więcej trzeba wydać i jeszcze żądać pieniędzy od EU bo to ich bronić będziemy. A jak ktoś nie chce wydawać na swoje zbrojenia to później będzie wydawał na zbrojenia obcych. Tak jak to robiło Wielkie Księstwo Poznańskie czy Królestwo Kongresowe.

niezalezna
poniedziałek, 11 lipca 2016, 14:58

fragment na zachętę przeczytaj i wyciągnij wnioski "Aby ocenić skalę wzrostu wydatków, wystarczy porównać lata 2005–2007 do lat 2012–2014. I tak np. wydatki na usługi prawne wzrosły z nieco ponad 2,2 mln zł do ponad 35,5 mln zł. To 16-krotny wzrost. To i tak niewiele, bo w tym samym czasie lawinowo wzrosły również koszty doradztwa z 2,42 mln zł do 46 mln zł. To wzrost 19-krotny. Rekordem jest jednak koszt ekspertyz, który wzrósł 1654 razy. Ogólnie koszty doradztwa, usług prawnych, opracowań naukowo- badawczych, consultingu, PR‑u, promocji, reklamy, sponsoringu itp. wzrosły z 23 mln zł w latach 2005–2007 do 171 mln zł w latach 2012–2014

Tom
poniedziałek, 11 lipca 2016, 14:44

Najważniejsze aby tych pieniędzy nie marnotrawić. Niezbędny jest mechanizm który spowoduje że środki które nie zostaną wykorzystane w danym roku budżetowym pozostaną w MON a nie zostaną zwrócone do MF tak jak się to dzieje od lat. To jest jakieś totalne nieporozumienie, obyśmy kiedyś nie zapłacili drogo za własną bezrefleksyjność.

igo
poniedziałek, 11 lipca 2016, 16:18

Dlatego uważam, że środki, które pozostają w dyspozycji MON na koniec roku z uwagi, że jakiś planowany program modernizacji nie doszedł do skutku, powinny być wydane na bieżące potrzeby, czyli na sprzęt, który już został wdrożony do służby, a jest go po prostu za mało. Powinna być lista takich potrzeb w postaci części zapasowych, amunicji itp. wolne środki pod koniec roku powinny na to iść. Bo cóż z tego, że kupuje się parę sztuk nowoczesnego sprzętu, jak nie ma do niego amunicji. Znaną bolączką WP jest bardzo marny stan zapasów na wypadek wojny i w razie jej wybuchu na każdy czołg przypada np. po dwie sztuki amunicji przeciwpancernej.

oloo
poniedziałek, 11 lipca 2016, 14:40

To bardzo dobra wiadomość :)

Piotr Po
wtorek, 12 lipca 2016, 16:11

Przecież te wypowiedzi oznaczają dokładnie nic. "Dążyć", "starać", "zmierzać" to typowe, polityczne, bełkotliwe pustosłowie. Plan to co, kiedy w jaki sposób. Z drugiej strony - jaki jest właściwy poziom wydatków na obronę? Przecież te dodatkowe 1% PKB to, już około 2% zbieranych podatków. Po odliczeniu tego czego ciąć się nie da (emerytury, renty) ten 1% PKB to już jakieś 5% części "rozporządzalnej" budżetu. Rachunki wg. danych z pamięci - ale z grubsza powinny się zgadzać. I wciąż pozostaje pytanie, czy bardziej sensowne z punktu bezpieczeństwa nie jest wydanie tych pieniędzy na ochronę zdrowia, środowiska, rozwój gospodarczy.

wunderwaffe
wtorek, 12 lipca 2016, 18:39

"wciąż pozostaje pytanie, czy bardziej sensowne z punktu bezpieczeństwa nie jest wydanie tych pieniędzy na ochronę zdrowia, środowiska, rozwój gospodarczy." ---------------------- MASZ RACJĘ, ale... ...ale pod warunkiem, że przeniesiemy Polskę na miejsce Belgii, Holandii, Francji Hiszpanii, lub na miejsce Portugalii. Jednak dopóki nie znajdziesz sposobu aby przenieść Polskę, MUSIMY pozyskać broń odwetową, aby skutecznie odstraszyć naszego najgorszego, odwiecznego wroga, który stale trenuje zrzucanie bomb jądrowych na Warszawę.

Młody
poniedziałek, 11 lipca 2016, 22:52

Nie ważne ile 2%czy 3% ważne żeby co roku całość została wydana a jeszcze ważniejsze żeby MĄDRZE wydać kasę!!

rebeliant80
poniedziałek, 11 lipca 2016, 21:37

A nie mogliby nam Amerykanie sypnąć kilku miliardów dolarów, tak jak np. Izraelowi? Przecież jesteśmy takim ważnym sojusznikiem, tak bardzo nas cenią

Tweets Defence24