Etiopia: naloty w regionie Tigraj

8 listopada 2020, 12:34
1024px-Su-27SM3_flight,_Celebration_of_the_100th_anniversary_of_Russian_Air_Force
Fot. Vitaly V. Kuzmin/CC BY-SA 4.0
Reklama

Etiopskie lotnictwo dokonało w piątek ataków z powietrza na cele w zbuntowanym regionie Tigraj na północy kraju. Premier Etiopii Abiy Ahmed Ali zapowiedział kontynuację ataków. Zaapelował też do mieszkańców, by unikali wszelkich zgromadzeń, bo mogą ucierpieć.

W sobotę etiopski parlament przyjął też ustawę, na mocy której został odwołany rząd i regionalny parlament Tigraju. W ramach tzw. planu naprawczego deputowani zatwierdzili skład tymczasowego rządu dla regionu — podała w sobotę rozgłośnia radiowa Fana. Gabinet ten jest całkowicie kontrolowany przez władze federalne.

W Tigraju obowiązuje sześciomiesięczny stan wojenny i prowadzona jest operacja wojskowa, która w opinii ekspertów może przerodzić się w wojnę domową. W wystąpieniu telewizyjnym wyemitowanym przez telewizję publiczną w piątek późnym wieczorem premier Abiy podkreślał, że cywile nie są celem ataków, ale "mogą paść ofiarą ubocznych skutków" operacji prowadzonej w Tigraju.

Mimo apeli państw zachodnich o powstrzymanie się przez obie strony przed dalszą eskalacją przemocy, władze Etiopii będą kontynuować operację przywracania ładu konstytucyjnego w Tigraju — zadeklarował szef rządu. Abiy, który jest laureatem Pokojowej Nagrody Nobla za 2019 r., obarcza Tigrajski Ludowy Front Wyzwolenia odpowiedzialnością za środowy atak na bazę wojskową i próbę zarekwirowania uzbrojenia. Jak zaznaczył w orędziu do narodu wygłoszonym tego samego, "ostatnia czerwona linia została przekroczona".

Tigraj, na którym zachowało się wiele zabytków wczesnej kultury chrześcijańskiej, jest zamieszkiwany w 92,4 proc. przez Tigrajczyków, którzy stanowią 7 proc. mieszkańców 109-milionowej Etiopii. Lud ten należy w większości do Kościoła Etiopskiego i uważa się za potomków twórców starożytnego państwa Aksum. Politycy wywodzący się z Tigraju stanowili dominującą siłę w Etiopskim Ludowo-Rewolucyjnym Froncie Demokratycznym i jeszcze do niedawna byli postrzegani jako sojusznicy tego ugrupowania, na którego czele stoi od kilku lat Abiy.

Jedną z przyczyn narastających napięć są aspiracje regionu walczącego o większą autonomię. We wrześniu w Tigraju odbyły się wybory regionalne zorganizowane wbrew rządowi federalnemu, który uznał to głosowanie za nielegalne. W ostatnich dniach spór nasilił się. W etiopskim wojsku stają się coraz bardziej widoczne podziały wynikające z przynależności etnicznej. Władze w Addis Abebie obawiają się, że wpływowi Tigrajczycy zechcą stworzyć niezależne struktury wojskowe. Atak na bazę militarne potwierdził te obawy, dostarczając rządowi pretekstu, by ukrócić ambicje polityczne regionu — pisze Reuters.

W środę został ogłoszony stan wojenny w Tigraju i rozpoczęła się operacja wojskowa przywracania porządku konstytucyjnego. Tego samego dnia premier ogłosił, że armia przejęła kontrolę nad miastem Danszeha.

Pozarządowa organizacja monitorująca cyberbezpieczeństwo NetBlocks przekazała, że w regionie Tigraj odcięto internet. Mieszkańcy Tigraju są przekonani, że to władze federalne wyłączyły usługi telefoniczne i internetowe. Rząd w Addis Abebie twierdzi jednak, że za zerwaniem łączności internetowej stoi Tigrajski Ludowy Front Wyzwolenia.

Tigrajczycy rządzili w Etiopii, od kiedy partyzanci obalili marksistowskiego dyktatora w 1991 roku, ale ich wpływy osłabły pod rządami Abiya. W zeszłym roku TPLF opuścił koalicję rządzącą. Odkąd Abiy doszedł do władzy w 2018 roku, wielu wysokich rangą urzędników, Tigrajczyków, zostało zatrzymanych, zwolnionych lub odsuniętych na boczny tor, co rząd federalny określa jako zwalczanie korupcji. Abiy został laureatem Pokojowej Nagrody Nobla za rok 2019 w uznaniu zasług na rzecz procesu pokojowego między jego krajem a Erytreą.

PAP - mini

Defence24
Defence24
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 5
Reklama
Kobi
poniedziałek, 9 listopada 2020, 11:53

Ciekawe czy w nalotach używali starych migów 23BN czy tylko su 27 bo nic innego nie mają

Monkey
niedziela, 8 listopada 2020, 18:31

Erytrea się już odłączyła, teraz Tigraj. Siedem procent to prawie osiem milionów obywateli. Chyba coś tu rządowi się rozchodzi w rękach.

Szymon
niedziela, 8 listopada 2020, 15:36

Ważne, kogo poprą Chińczycy.

ddo
niedziela, 8 listopada 2020, 13:38

Etiopia buduje tamę która przeszkadza Egiptowi i nagle separatyzm się nasila.

M
poniedziałek, 9 listopada 2020, 08:51

O tym samym pomyślałem

Tweets Defence24