Bydgoskie Wojskowe Zakłady Lotnicze Nr 2 S.A. wkraczają na rynki cywilne [ANALIZA]

1 sierpnia 2018, 09:14
P5250496
Bombardier Q400 w hangarze WZL-2. Fot.: J.Sabak
Reklama

Decyzja Zarządu Spółki o rozwoju i inwestowaniu w lotnictwo cywilne, obok serwisowania samolotów wojskowych stanowi budowanie drugiej nogi w przedsiębiorstwie. – uważa Paweł Łubiński, przedstawiciel zarządu WZL Nr 2 S.A. ds. lotnictwa cywilnego. Podkreśla, że wykorzystanie istniejącej infrastruktury i doświadczeń z serwisowaniem maszyn wojskowych oraz nowe inwestycje w „drugą nogę” odpowiadają na potrzeby rynku. Spółka planuje w najbliższym czasie zbudować hangar obsługowy dla dużych maszyn cywilnych i nadal poszerzać możliwości w zakresie ich obsługi.

Decyzja Zarządu Spółki o rozwoju i inwestowaniu w lotnictwo cywilne, obok serwisowania samolotów wojskowych stanowi budowanie drugiej nogi w przedsiębiorstwie. Skoro mamy już infrastrukturę, to czemu nie wykorzystać jej dla tej drugiej nogi? W zależności od tego co się będzie działo na rynku, daje nam to więcej elastyczności.

Paweł Łubiński

W ostatnich latach w Wojskowych Zakładach Lotniczych Nr 2 S.A. przeprowadzono szereg inwestycji, również przeznaczonych na rynki cywilne. W 2016 roku uruchomiono nowy hangar, mieszczący malarnię i halę obsługową zdolną pomieścić szerokokadłubowy samolot pasażerski typu Boeing 767-300ER. Malarnia to największy tego typu obiekt w Polsce, zdolny do pomieszczenia samolotu o rozpiętości 52 metrów. Ma pełne obłożenie aż do jesieni, a firma nadal zabiega o kolejnych klientów. W pierwszej połowie roku skorzystało z niej kilkanaście maszyn.

Firma prowadzi również prace obsługowe, zarówno na maszynach turbośmigłowych jak i odrzutowych. Przykładowo, pod koniec maja prace realizowano jednocześnie na pięciu samolotach cywilnych oraz na jednym wojskowym C-130 Hercules. W rozmowie z Defence24.pl Paweł Łubiński podkreśla, że zakład stale poszerza kompetencje z wykorzystaniem doświadczeń, jakie uzyskał pracując z samolotami wojskowymi. 

Bogate doświadczenie jakie zostało zdobyte podczas serwisowania samolotów wojskowych przekłada się na lotnictwo cywilne poprzez uzyskanie odpowiednich certyfikatów. Wymaga to odpowiednich procedur i odpowiedniego szkolenia. Spora część infrastruktury już istnieje. To kwestia właściwego przygotowania personelu i zmian organizacyjnych z dostosowaniem do wymogów przepisów lotniczych.

Paweł Łubiński

Firma realizuje obecnie coraz szerszy zakres obsług i planuje dalsze poszerzanie zakresu oferty cywilnej. Obok hangaru i malarni otwartych dwa lata temu jeszcze w tym roku ma zacząć powstawać kolejny obiekt, zdolny pomieścić samolot Boeing 737-800, lub dwie mniejsze maszyny takie jak ATR-72 czy nawet Embraer 190.

image
Pomalowany i gotów do lotu, Embraer prosto z bydgoskiego hangaru. Fot.: J.Sabak

Obiekt umożliwi szersze wejście w usługi MRO, czyli konserwacje, naprawy i remonty. Jest to obecnie najszybciej rozwijający się rynek usług w lotnictwie cywilnym. Według Global Market Forecast 2017-2036, w ciągu dwóch najbliższych dekad ponad dwukrotnie zwiększy się światowa flota samolotów pasażerskich powyżej 100 miejsc, a ruch powietrzny będzie rósł w tempie 4,4% rocznie. Wzrost taki wiąże się z rosnącym zapotrzebowaniem na usługi „utrzymujące maszyny w powietrzu”. 

Specjaliści wskazują, że jednym z wyzwań dla firm z branży MRO jest pozyskanie wykwalifikowanej kadry. Chodzi między innymi o uzyskanie niezbędnych uprawnień przez personel. Paweł Łubiński przyznaje, że to długofalowy proces, bardziej czasochłonny niż przygotowanie pilotów.

Jeśli chodzi o mechaników lotniczych, to ich pozyskanie jest bardziej czasochłonne niż pozyskanie pilotów. Mechanika lotniczego szkoli się 3-5 lat... To przede wszystkim nauka, egzaminy […] Ale najtrudniejszy etap to odbycie praktyki, gdyż wymagane jest uzyskanie określonej procentowo ilości zadań na samolocie (ściśle określonych zadań). Ten zakres jest bardzo szeroki: od awioniki i wyposażenia, przez strukturę aż po silniki i instalacje.

Paweł Łubiński 

Docelowo planowane jest zbudowanie potencjału do prac na poziomie podobnym do tego, na jakim obecnie w Bydgoszczy odbywają się remonty wojskowych C-130 Hercules. Wymaga to jednak czasu i wysiłku. Należy wyszkolić personel, który pomimo wszystko można pozyskać lokalnie. Jak podkreśla Paweł Łubiński - dzięki współpracy z organizacją Part-147, która prowadzi profesjonalne szkolenia dla mechaników a także wspiera przedsiębiorstwo w realizowanych projektach. Firma może korzystać z wewnętrznych zasobów oraz kształcić nowych ludzi zamiast „podkupywać” ich od innych usługodawców, co bywa dużym problemem.

image
WZL-2 rozwija nie tylko kompetencje malarni, ale również serwisu i remontów maszyn cywilnych. Fot.:J.Sabak

Z powiększaniem zakresu kompetencji w obsłudze maszyn cywilnych powiązane są plany rozszerzenia usług „warsztatowych” czyli naprawy, konserwacji i usprawnień wybranych podzespołów statków powietrznych. Dzięki możliwości realizacji kompleksowych prac, włącznie z obsługą podzespołów skraca się czas pozostawania samolotu w zakładach. Cały proces może zostać zwieńczony malowaniem w barwy przewoźnika. - Im większy zakres możliwości obsługi komponentów, tym bardziej jesteśmy atrakcyjni dla klienta, dlatego że wszystko mamy na miejscu – wyjaśnia Paweł Łubiński. 

Obsługa cywilnych samolotów pasażerskich, to coraz istotniejszy element planu biznesowego spółki. Rozwój rynku przewozów lotniczych to dobry moment dla tego typu inwestycji. Jest to rynek charakteryzujący się większą dynamiką rozwoju niż usługi dotyczące samolotów wojskowych, chociażby ze względu na skalę.

Przewoźnicy posiadają w swoich flotach zarówno starsze maszyny, wymagające częstszej obsługi a z czasem również modernizacji. Mają też wymagające pod względem sprzętowym nowoczesne konstrukcje. Potencjał przygotowywany w celu wsparcia maszyn cywilnych może być użyty w innych obszarach, takich jak obsługa maszyn wojskowych czy też rozwijana obecnie możliwość produkcji bezzałogowców różnych klas w kooperacji z innymi krajowymi firmami.

image
ATR-72 przed bydgoskim hangarem. Fot.:J.Sabak 

Dywersyfikacja, czyli cywilna „druga noga” zwiększa ekonomiczną stabilność WZL Nr 2 S. A., ale wymaga również kolejnych inwestycji, stanowi też wyzwanie jeżeli chodzi o politykę personalną. Można spodziewać się, że pozwoli firmie skorzystać z fali wznoszącej na rynku cywilnym. Według dostępnych danych Urzędu Lotnictwa Cywilnego polskie porty lotnicze obsłużyły w 2017 roku blisko 40 mln pasażerów (a ponad 9 mln w czwartym kwartale 2017 roku), co stanowi 18% wzrost w skali całego roku. 

Polska charakteryzuje się dużą dynamiką na tle światowego rynku przewozów, który rośnie 4,4% rocznie a w Europie nieco wolniej, bo w tempie 2,8 % na rok. Może to wynikać z niskiego nasycenia usługami lotniczymi w naszej części kontynentu względem zachodniej Europy. W lotnictwie nie istnieją jednak aż tak istotne ograniczenia regionalne, przez co bydgoska spółka może również zyskać na znacznie dynamiczniejszym rozwoju w rejonie Azji i Bliskiego Wschodu.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 5
Reklama
jożin
sobota, 4 sierpnia 2018, 18:26

A myjnie samochodową też uruchomili.

Paranoid
środa, 1 sierpnia 2018, 22:59

W końcu, tyle lat się już o tym mówi. Jeżeli cywilny LOT AMS robi dla wojska to czemu nie wojskowy WZL dla cywilów? Pytanie tylko na ile to wszystko rynkowe

ryba
środa, 1 sierpnia 2018, 18:45

az sie przestraszyłem że nasze nielotye chcą robic samoloty to by dopiero był cios w gospodarke skoro trzeba by było tyle odszkodowań płacić.

AWU
środa, 1 sierpnia 2018, 16:33

3 x TAK !! MRO to dynamicznie rozwijający się rynek. Każda polska firma może konkurować najwyższym stopniem profesjonalizmu personelu jak również niższym kosztem. Pamiętajmy że na zachodzie wykwalifikowany mechanik technik lotniczy z kilku letnim stażem zarabia od $/EUR 60000 rocznie wzwyż ?

Gugu
środa, 1 sierpnia 2018, 12:37

Dobrze wiedzieć. Chciałbym pomalować rower, musze do nich zadzwonić ile za to wezmą.

Tweets Defence24